poniedziałek, 20 lipca 2015

Denko lipca 2015 - BANDI, GARNIER, BIELENDA, BIAŁY JELEŃ


Witajcie, w tym miesiącu skromnie, ale wiele nowości doszło, wiec znowu używam paru produktów na raz. A tak starałam sie tego unikać. Nie udało się :P


1. Bielenda - Esencja Młodości - 30+ - nawilżający krem na pierwsze zmarszczki - na dzien - SPF 10. Czyli wydawałoby się, że będzie to idealny krem dla mnie, bo wiek się zgadza, nawilżający, więc dla każdego, a do tego z filtrem. Czego chcieć więcej? No więc, nawilża, ale bardzo delikatnie, za słabo dla mnie, ratowało go tylko to, że używam tez serum pod krem z Bandi. Konsystencja bardzo przyjemna. Nie używałam go codziennie. Zostawia delikatny film, pod podkład jest ok, choć po paru godzinach czuć, że nawilżenie mocne nie jest. Gdy nie nakładałam podkładu to zazwyczaj w ciągu dnia dokładałam sobie jeszcze warstwę innego kremu nawilżającego. Ma też ogromny plus, nie zapycha i nie podrażnia. A filtr latem był ok, oczywiście nie na plaże i dużą ekspozycje na słońce. Tragedii nie było, ale za słaby, żebym planowała go kupić ponownie. 


2. Garnier - NEO - intensywny antyperspirant - niewidoczny suchy krem. Co tu owijać w bawełnę, PORAŻKA. Nie robi nic pozytywnego, poza przyjemnym zapachem podczas aplikacji, bo chwile później nic nie czuć. Nie chroni wcale, tak jakbym nic nie użyła. Użyłam po prysznicu 30 min przed ćwiczeniami, po godzinie wracam, mokra jak nieboskie stworzenie. Idę na spacer z synem, dyskomfort max po godzinie. A nie mam problemów z nadmierną potliwością. Zmęczyłam opakowanie, po pół roku, używając tylko jak nie planowałam wychodzić do ludzi. Najśmieszniejsze jest to, że czułam, że go użyłam dopiero pod prysznicem, bo skóra była tępa w dotyku, musiałam się namęczyć, żeby pozbyć się tego uczucia. Źle się aplikuje, ze względu na opakowanie i formułę. Długo się wchłania nawet przy małej ilości. Za każdym razem brudzi mi ubranie, a pilnuje się mocno i daje czas na wchłonięcie, którego mi szkoda. Do tego resztki wysychają na opakowaniu i osypują się potem przy kolejnym otwarciu. Jestem zdecydowanie na NIE i muszę przyznać, ze tak kiepskiego antyperspirantu jeszcze nie miałam. 


3. Bandi - C-White - serum z witamina C - intensywny preparat wygładzający zmarszczki i rozjaśniający przebarwienia. Uwielbiam wiele produktów z Bandi, zwłaszcza <koktajl z serii Fem@le> lub serum nawilżające. Przebarwienia mam, więc i na to serum się skusiłam, zwłaszcza, że składniki podobno są tak dobrane, że i latem krzywdy nie zrobią. Bardzo przyjemna konsystencja, dobrze gra z kremami i podkładami. Zapach nie powala, ale jak dla mnie praktycznie nie istnieje podczas aplikacji, wiec zupełnie ok. Niestety nie widzę żadnych zmian jeśli chodzi o moje przebarwienia, skóra trochę się opaliła i są mniej widoczne, ale są takie same jak były. Od razu zaznaczę że sporadycznie nakładałam go rano, raczej wieczorem, ale także nie szczególnie regularnie, zwłaszcza po miesiącu używania, jak zobaczyłam, że nie robi nic. Jestem rozczarowana. No i niestety na to serum muszę nakładać dobry krem nawilżający, bo samo serum go nie zapewnia. Nie kupie go więcej, tej serii też ruszać nie będę. Ale kolejne opakowanie koktajlu Fem@le, już planuje kupić, wiec nie ma tego złego. 


4. Biały Jeleń - emulsja do higieny intymnej. Uwielbiam, nie wiem które to już moje opakowanie. Koleżanka poleciła mi półtora roku temu, jako dobry żel do mycia po porodzie. I muszę przyznać, że wtedy się sprawdził. Nie ma co ściemniać to była rana, a ja myjąc się delikatnie, wiele razy dziennie, nie czułam pieczenia, czego chyba bałam się najbardziej. Cały okres połogu tylko ta emulsja. Zero problemów z gojeniem się rany, zero infekcji, nie potrzebowałam płukanek i innych cudów. Później kupowałam też inne wersje, ale jakoś ta najbardziej przypadła mi do gustu, zwłaszcza chyba ze względu na konsystencje. Niestety ma SLS. Nie mniej na razie nie planuje zmieniać. Kiedyś przerabiałam różne i nigdy zachwycona nie byłam. Teraz jestem. Mi się sprawdza, dlatego wspomniałam o niej w poście o mojej pielęgnacji idealnej <klik>

Inne denka:
TOP