niedziela, 12 lipca 2015

Moje nowości - Sylveco, W7, Kallos, I heart makeup, It's skin, Beautyblender, Hakuro, Biolaven


Ostatnio mocno się ograniczam jeśli chodzi o zakupy, trzeba zużyć efekty wielu promocji i co tu dużo kryć, szału kupowania :P Ale te zakupy chodzą za mną już od 2 miesięcy. 


1. Beautyblender - gąbeczka do makijażu. Wszyscy maja, mam i ja, oczywiście obowiązkowo różowa. Bardzo jestem ciekawa, czy rzeczywiście będzie to taka diametralna różnica. W gratisie dostałam mydełko do czyszczenia tego cudu. Po miesiącu używania muszę przyznać, że sięgam po nią częściej niż po pędzel. Co mnie zaskoczyło, bo lubię swoje pędzle Hakuro. Ostatnio nawet krem CC nią nakładam. Poręczniejsza mi się wydaje, bardziej delikatna i przyjemna dla skóry, która jest wrażliwa, więc staram się minimalizować podrażnienia. Sprawdza mi się. Pewnie niedługo kupię kolejną, chyba, że skuszę się na jakiś tańszy <zamiennik> :P


2. Sylveco - krem pielęgnujący do twarzy i ciała - dla dzieci. Bardzo długo chodziła za mną ta firma, niestety nigdzie w okolicy stacjonarnie ich nie widziałam. A tu jeszcze coś dla dzieci się trafiło, więc jak mogłam się nie skusić. Po miesiącu mogę śmiało powiedzieć, że to dobry krem. Mój 15 miesięczny syn nie spotkał się z negatywną reakcją swojej skóry po nałożeniu. Za to jest ona gładka, nawilżona, jędrna, bardzo przyjemna w dotyku i taki właśnie efekt utrzymuje się po nocy. Aksamitna konsystencja, łatwo się rozprowadza, szybko wchłania, pozostawia lekki, przyjemny film, przyjemny zapach. Zarówno twarz, jak i ciało bardzo dobrze na niego reagują. Nie protestuje jak po niego sięgam :P Na pewno zamówię kolejne opakowanie :)
W końcu zdenkowany, ale moje pierwotne ochy nie są już tak głośne :/






3. I heart makeup - Definition - medium. I tu znowu marka, która zbiera wiele pochwał. Potrzebowałam bronzera, ale trafiła się opcja 3w1. Lato, wyjazdy, zawsze się przyda. Pudełeczko z lusterkiem wygląda przyzwoicie. Po 2 miesiącach nie używania, nie trafiłam z gamą kolorystyczną, nie jestem zadowolona. Rozświetlacze mam lepsze, brązera rzadko używam, natomiast róż jest zbyt przygaszony jak dla mnie, źle się w nim czuję :/ Choć pigmentacja przyzwoita.





4. Sylveco - balsam myjący do włosów z betuliną. I znowu Sylveco, ale jak testować to na kilku produktach, a o tym słyszałam często i zawsze dobrze. Do szamponów niestety szczęścia nie mam, wiec znowu oczekiwania wielkie. 




5. Kallos - Go Go - odżywka do włosów. Do odżywek do włosów mam jeszcze większego pecha, niż do szamponów. A firma ta często przewija się przez Instagram. Ma działać szybko, pod prysznic, na co dzień. Oby po prostu działała. Tylko tyle chce. 



6. It's skin - serum nawilżające do twarzy. Od pół roku uparcie stosuje jakieś serum 2 razy dziennie. Efekty są rewelacyjne, bardzo dobrze wspierają moje kremy, a skóra jest jedwabista. Tu nic nie czytałam i nie słyszałam. Strzał w ciemno, ale oczekiwania równie wielkie. 
Trafiło do mini zestawienia z Pat&Rub oraz Alterrą.
Chwilę później zawitało w denku.



7. Hakuro - H85 - pędzel do brwi i eyelinera. Nie mam takiego, ale pędzle Hakuro mam i lubię, wiec braki uzupełniam w ramach sprawdzonej marki. Liczę, ze się nie zawiodę. 



8. W7 - Brow Parlour - zestaw do stylizacji brwi. Chce zacząć mocniej akcentować swoje brwi, niestety kredka Catrice, jakoś mi nie pasuje na chwile obecną. Tu się przyznam promocja była, bo planowałam tylko kupić kredkę. Ale skoro zamówiłam pędzelek do brwi to można poszaleć. Opakowanie bardzo solidne z lusterkiem, oby tylko zawartość była równie dobra. Po 2 miesiącach niewielkiego zużycia, kolory zbyt rude, niestety wygląda to dziwnie. Uznałam, że wosku będę używać, ale włoski nie są aż tak niesforne, żeby marnować na to czas. Musiałam się przeprosić z kredką do brwi Catrice, od kiedy kupiłam ciemniejszy kolor - 040, moje brwi nabrały głębi, to jest idealny odcień dla mnie, tym razem bez zrobionych brwi nie wychodzę :)





9. Kallos - Blueberry - odżywka do włosów. Od tego zamówienie się zaczęło, podobno działa cuda. Co tu dużo mówić, moje włosy cudu potrzebują. Cena bardzo atrakcyjna. Liczę tylko, że będzie działała, niestety w moim przypadku to już cud będzie. Po 2 miesiącach używania muszę przyznać, że to HIT, ogromne opakowanie, niska cena, a działa, tak po prostu, ale po latach testowania i szukania ideału, określenie działa to już jest osiągnięcie. 
W <denku października> też o niej wspominam :)




10. Biolaven - próbka firmy, która też już od jakiegoś czasu jest na liście chciejstwa :) 


Macie te kosmetyki? Lubicie? Polecacie? A może wpakowałam się w jakiś bubel? Znacie lepsze zamienniki?
TOP