wtorek, 1 września 2015

Książki przeczytane w sierpniu 2015


Pierwszy miesiąc powrotu do pracy po urlopie macierzyńskim za mną. Myślałam, że na nic czasu nie znajdę. Ani na czytanie, ani na Instagram, ani tym bardziej na bloga. A jednak, jeszcze coś z tego czasu wycisnąć się da, jeśli jest motywacja :)


1. Jon Ronson - Czy jesteś psychopatą? Dużo czasu mi zajęło, żeby się w nią wkręcić i połapać. Wszyscy możemy być psychopatami, takie wrażenie mam po lekturze. A wszystkie choroby napędza przemysł farmaceutyczny. Dziwna podróż po świecie obłędu. 377 stron i miesiąc później, a ja ciągle nie wiem, jaki mam do niej stosunek. W sumie zadowolona jestem, że ją przeczytałam, choć w trakcie wątpiłam w to parę razy. Nie mogę jednak powiedzieć, żeby była to pozycja do której będę wracać.
Moja ocena 3



2. Lisa Gardner - Sąsiad. Uwielbiam jak babeczka pisze. To już 2 jej książka <klik>, na którą trafiłam dzięki Newsweekowi i dziewczynom z Instagrama. Nie zawiodłam się, czyta się lekko, szybko i przyjemnie, mimo, że tematy takie nie są. Mocna, wkręcająca, wciąga od pierwszej strony, nawet ja, młoda pracująca mama, która mało czasu ma dla siebie, nie mogę się oderwać i w każdej chwili po nią sięgała, a moje myśli krążyły wokół niej. Zdecydowanie jest to 389 stron dobrze spędzonego czasu. Z czystym sumieniem mogę polecić ten kryminał :)
Moja ocena 5



3. Zygmunt Miłoszewski - Ziarno prawdy. Wiem, że to dobry kryminał jest. Ale jak ja go strasznie męczyłam, w sumie nie umiem powiedzieć co mi tak nie podpasowało, ale w połowie utknęłam i to skutecznie, bo aż na 3 miesiące. Nie lubię zaczynać i nie kończyć, więc i ta leżąc nie przeczytana mnie męczyła. W końcowym rozliczeniu muszę przyznać, że zła nie jest. Dobry kryminał. Co nie zmienia faktu, że trochę męczyłam to 427 stron.
Moja ocena 3+



4. M.C. Beaton - Agatha Raisin i śmiertelny ślub. Kolejna bardzo przyjemna książka, tak jak cała seria z Agathą. Lubicie książki lekkie, łatwe i przyjemne, z zagadką w tle? To książka i w sumie cała seria dla was. Zabawne przygody głównej bohaterki z odrobiną dreszczyku. Cieszę się, że czeka na mnie jeszcze parę tomów przygód nie młodej już Raisin. Z czystym sercem polecam tą krótką, bo tylko 253 stronicową książeczkę.
Moja ocena 4+



BONUS - Masashi Kishimoto - Naruto - tom 54. To już klasyka, do której wracam co jakiś czas z sentymentu. Wiele wieczorów spędziłam oglądając Naruto i jego przyjaciół, więc mimo, że nie komiks nie jest moją ulubioną formą, sentyment wygrywa :)


Sierpień 1446 stron. 

Książki przeczytane:

TOP