piątek, 4 września 2015

Moje nowości kosmetyczne - Bandi, Loreal, Nivea, Schauma, Loton, Life, KillyS, Evree, Wibo, Golden Rose,Oillan, Lefrosch, Momme, Ziaja, Farmona, BeBeauty, Aussie

 





Niby nic nie potrzebuję, a jednak zawsze coś do domu przytacham. Jestem uzależniona, jestem chomikiem. Ale choć na część mam usprawiedliwienie, koniec lata, a mnie wysypało. Już dawno nie miałam takich bulw na twarzy :/ 
Jak to zwykle bywa, nowości dochodzi więcej w miesiącu, wiec i aktualizacja musi byc, dodam tylko, ze Super-Pharm to zło... :P


1. Ziaja - oczyszczanie - liście manuka - pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom. Podobno jest rewelacyjna na niedoskonałości, aż skóra piszczy. Nie wytrzymałam, już użyłam, jak dla mnie do peeling z drobinkami. Ale rzeczywiście dogłębnie oczyszcza, efekt jest mega. Jednak nie powiedziałabym, że jest delikatny, więc skóra wrażliwa raczej odpada lub bardzo ostrożnie. Ja ze swoją mieszaną, ale wrażliwa pozwalam sobie na więcej, ale tylko, żeby szybko pozbyć się nieprzyjaciół. Wiem jednak, że będę do niej wracać, choć raczej profilaktycznie raz w tygodniu, gdyż efekt jest bardzo zadowalający. Na chwilę obecną zakup bardzo na plus



2. Ziaja - oczyszczanie - liście manuka - krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc. Oczyszczania ciąg dalszy. Muszę przyznać, że mnie zainteresował, nie widziałam go w Waszych rekomendacjach, ale przyciągnął oko, a skoro promocja na niego była w Rossmannie to pokusie się nie oparłam. Już testowałam, fajna lekka konsystencja, choć nie w pełni żelowa na szczęście, bo nie lubię takich. Przyjemny zapach, uczucie odświeżenia, dobrze się wchłania, skóra rano gładka. Dodatkowo powiem, że już po 1 aplikacji wielka bomba się wchłonęła, co prawda nie mam całkowitej gwarancji, że to tylko po kremie, może być tak, że w dobrym momencie zaaplikowałam, jak już organizm miał sobie sam poradzić. Ale na pewno pomógł, dziś rano tylko sucha skórka mi odeszła. Uwaga na okolice oczu, to nie jest delikatny środek, choć na resztę skóry twarzy działa fajnie, nie ściąga, nie podrażnia, nie przesusza. Zastrzegam jednak, że jestem dopiero na początku mojej przygody z nim.





3. Farmona - Herbal Care - normalizująca odżywka do włosów w sprayu. W sumie sama nie wiem czemu je kupuję, nigdy nie widzę rezultatów, ale też systematyczna nie jestem. Lubię zapach i konsystencję, spryskam na wieczór i mam wrażenie, że robię coś dobrego dla swoich słabych, cienkich włosków. Siła podświadomości czy rzeczywiste działanie? Może przy tej będę bardziej systematyczna i będę mogła w końcu coś o nich powiedzieć, a może będzie tak jak z kremem przeciwzmarszczkowym :P
Zdenkowałam, cudownych właściwości nie zauważyłam :/



4. Aussie - Miracle recharge - lightweight conditioning spray - odżywiająca mgiełka do włosów, które potrzebują uniesienia. Moje włosy zawsze potrzebują uniesienia i pogrubienia. Co jakiś czas niestety skuszę się na produkt coś takiego obiecujący, ale na nic ciekawego na razie nie trafiłam. Może ten będzie działał?



5. BeBeauty - Maroko - żel pod prysznic - olejek arganowy, ekstrakt z bursztynu. Zakup podyktowany nosem :P Miałam już nutę zapachową INDIE i była cudna. Na inne właściwości niż mycie i zapach nie ma jednak co liczyć.



6. BeBeauty - Bali - żel pod prysznic - awokado, owoce egzotyczne, nasiona moreli. Podobnie jak wyżej. Zakup podyktowany nosem :P Miałam już nutę zapachową INDIE i była cudna. Na inne właściwości niż mycie i zapach nie ma jednak co liczyć. Choć delikatne drobinki peelingujące to zawsze miły dodatek.



7. Ziaja - oczyszczanie - liście manuka - tonik zwężający pory na dzień/na noc. Nie rozumiem tego atomizera, po co przy toniku, lepiej płatek nasączyć, zwłaszcza, że do oczu ta mieszanka dostać się nie powinna. Odświeża, lekko ściąga, rzeczywiście mam wrażenie, że moje bomby się goją po jego użyciu, na razie zakup na plus.
Wylądował w porównaniu 3 produktów z Mokosh i Shamasa.
Po ponad roku wylądował w denku.




8. Momme - puszysty krem łagodzący - wzmacnia mechanizmy obronne, intensywnie nawilża i regeneruje. Dla małych wrażliwców. Już od jakiegoś czasu słyszałam o firmie i bardzo interesowały mnie ich produkty. Niestety, nigdzie po drodze nie miałam dostępu do nich. W sierpniu dowiedziałam się, że mają pojawić się w Rossmannie od września. Byłam ostatniego sierpnia nie było, byłam w połowie 1 tygodnia września nie było, a Pani, którą o nie spytałam, nawet nie słyszała, że jakaś nowa marka ma być. Czekając na męża zaszłam  tylko zerknąć :P I jak przyjemnie zostałam zaskoczona :D Wiedziałam, że kupię, ale stojąc przed regałem nie mogłam się zdecydować. Swoją droga opakowania mają piękne. Pogoda średnia, głowa boli, wiec na osłodę wzięłam "puszysty krem", choć bez dostarczania sobie zbędnych kalorii. Krem jest rzeczywiście delikatny, ładnie się rozprowadza, szybko wchłania, pachnie jak większość dziecięcych kosmetyków eco. Zostawia przyjemny delikatny film oraz natychmiastowe uczucie nawilżenia. Pierwsze wrażenie bardzo na plus. Cena 39,99 zł za 75 ml.





9. Life - gąbeczka do twarzy. Ciągle poszukuje swojej idealnej metody oczyszczania twarzy, oczywiście ostatnio wiele z Was pokazuje tego typu gąbeczki jako fajna opcje, wiec robiąc zakupy, aby wykorzystać rabat, który otrzymałam w Super-Pharm musiałam się skusić. 


10. Life - puszek do pudru. Obecnie używam identycznego z Inglota, który już obecnie koniecznie czeka na wymianę, no i ponieważ trzeba wiedzieć gdzie dobre zamienniki tego co posiadam i używam, można dostać oraz byłam w Super-Pharm, taki oto egzemplarz wpadł mi do koszyka. 


11. KillyS - magiczna gąbka 3D. Po prostu zamiennik Beauty Blendera, którego uwielbiam. Cena bardzo zachęcająca, a czy może się równać? Zobaczymy, choć już trochę się zniechęciłam, gdyż gąbka jest dużo bardziej zbita w porównaniu do oryginału, ale ... daje sobie czas, żeby ją porządnie wypróbować.



12. Evree - liftingujacy olejek do twarzy. Już się tyle nasłuchałam i naczytałam o tych cudnych olejkach, że i na mnie przyszedł czas. Opis producenta jest bardzo zachęcający. Której z nas ujędrnianie, wyrównanie kolorytu oraz wygładzenia potrzebne nie jest?
Po ponad 2 miesiącach wylądował w <denku>, niestety mnie nie zachwycił i wracać ponownie nie będę.





13. Wibo - baza do stosowania pod cień. Gdzieś mi mignęła jako przyzwoita, a to mój kolejny problem, cienie nigdy mi się nie trzymają i zawsze zbierają w załamaniu. Co jakiś czas kupuje nowa bazę, ale nie mam szczęścia i zazwyczaj efektów brak. 


14. Golden Rose - Matte Lipstick Crayon - 12 - aksamitna, kremowa pomadka w kredce. Miękko się rozprowadza zapewniając długotrwały efekt nawilżenia. Zobaczymy, na razie mogę powiedzieć, że jest rzeczywiście aksamitna i łagodnie się rozprowadza, jednocześnie porządnie kryjąc. Ale mocno uwidoczniła wszystkie załamania moich ust. Czuć, że jest matowa, choć rzeczywiście dużo mniej tępa niż standardowe, jednak nawilżenia nie odczułam. Powiem więcej wylądowała wśród moich <bubli>


15. Life - lakier do paznokci - 11 i 18. Lakierów nigdy za wiele, ale wiem już, że biały - 80, nie będzie moim ulubieńcem, mały, cienki pędzelek, kiepsko się rozprowadza, bardzo słabo kryje. 


16. Oillan - intensywnie nawilżający krem do rąk. Nie lubię kremować rąk, ale powoli będzie zaczynać się okres kiedy stanie się to niezbędne, więc znowu będę kupować ich tony, żeby trafić na coś fajnego. A potem oddawać mamie, która każdą ich ilość zużyje. 



17. Lefrosch - Pilarix - krem mocznikowy. Kupiłam 2 ostatnie, w sumie nie dziwie się, że je wyprzedali, jest naprawdę dobry i przy cenie 9,99 zł nie ma się co zastanawiać. Jedno pudełko zostaje u mnie, bo <poprzednik> już mi się kończy, a drugie powędrowało do mamy, jak zwykle, jak coś mi się sprawdza.  



18. Bandi - Anti aging Care - Intensywne serum. Tak, tak znowu Bandi, chyba jestem od nich uzależniona, ale tak serio to ja po prostu poszukuję zamiennika ich serum z serii Fem@le, które jest genialne dla mojej skory, ale jak przedobrze to i przestanie działać to będzie tragedia :/ No i muszę przyznać, że rozbawili mnie strasznie ta cera dojrzała 30+. Chyba muszę zacząć inaczej na siebie patrzeć ;P





19. Loreal - Volume Million Lashes. Tego tuszu nikomu przedstawiać nie trzeba. A tu szok, ja go nigdy nie miałam. Czas nadrobić zaległości. A wersje So Couture właśnie wykończyłam, moje wrażenia na jej temat znajdą się w październikowym denku :) 


20. Nivea - płyn micelarny - cera wrażliwa. Zużywam ich sporo, ale ciągle nie mam swojego ideału, a ten na promocji w Rossmannie za 9,99 zł, nie mogłam nie kupić. Jak mi nie podrażni oczu to już będzie dobrze. 
Wieki leżał w szufladzie, ale załapał się do porównania 3 produktów z Sylveco i Białym Jeleniem oraz do denka.



21. Schauma - Fresh it up! - odżywka do włosów. Moje włosy są straszne po lecie, nie mogę ich ujarzmić i ciągle sięgam po jakiś produkt pielęgnacyjny do nich. Bardzo mi wypadają i sie przetłuszczają. No i nie bede ściemniać, kolor opakowania mnie przyciągnął. 
Po ponad 2 miesiącach wylądowała w <denku>, muszę przyznać, że jest to bardzo pozytywne zaskoczenie ostatnich miesięcy :)



22. Loton - Provit - kaszmir w płynie. Biedronka, przecież w każdym sklepie można kupić coś do włosów. Już używałam parę razy i muszę przyznać, że są bardzo miękkie po aplikacji. Wydaje się, że moje wrażenia zgadzają się z opisem producenta :P



Macie te produkty? Polecacie? A może zrobiły wam krzywdę? Choć mam nadzieję, że nie. A może macie lepsze zamienniki?
TOP