piątek, 18 grudnia 2015

Mój sposób na ciężki dzień...


Są czasem takie dni... Od rana wszystko nie tak... Mąż wkurza, syn się dokłada, w pracy, ach lepiej nie mówić. Jak już się wyrwałam z pracy, na nic nie mam ochoty, zmęczenie totalne, piątek, ale jeszcze nie jest tak późno. Olewam wszystko jadę do centrum handlowego...


Może to nie jest prawidłowy sposób odreagowania, ale działa. Zwłaszcza jak wiem, że mogę trochę kasy wydać. Często to oznacza, super zakup, bo nieplanowany. Kupiłam sweter i od razu lepiej mi się zrobiło. Po "urlopie" macierzyńskim mam same braki jeśli chodzi o moja szafę. 

Wchodzę do Empiku w tle przyjemne dźwięki, jak się okazało przy kasie to Lemon - Etiuda zimowa, w całkiem znośnej cenie ;) Mam ostatnio niedosyt muzyczny, ale nie mogę trafić na coś co wpadłoby mi w ucho na dłużej. 



Katarzyna Bonda - Tylko martwi nie kłamią. Znowu fajna cena, a ta Pani mnie ostatnio prześladuje. Co prawda jestem na początku Pochłaniacza, który idzie mi dość opornie, ale mam wrażenie, że polubię się z tą autorką. Polubię za chwilę, jak miną święta i nastrój dla zbrodni będzie bardziej adekwatny. 



Och, ach itd. są takie książki, które muszę mieć, wystarczy, że usłyszę nazwisko autora. Na nic nowego Tolkiena liczyć nie można. Co najwyżej kolejną wersję tego co już znam, ale przekład z komentarzem to też nie byle co. Już przez szybę wystawową widziałam, więc mimo, że nie planowałam zachodzić. Kto chodzi do Empiku w grudniu? Masakra, ale podobno książka jest najpopularniejszym prezentem na święta. A mówią, że czytelnictwo kuleje. Co się dzieje z tymi wszystkimi książkami kupionymi w grudniu? Wracając do tematu to wszystko przez Beowulfa, zaszłam, reszta sama wpadła w ręce, dłużej stałam w kolejce, niż wybierałam.



A oto i książka na jakie mam ochotę w grudniu. Carole Matthews - Święta Miłośniczek Czekolady. Chciałam ją jak tylko zobaczyłam okładkę w którejś gazecie plotkarskiej. Czasami tak po prostu mam, okładka mnie przyciąga, tytuł dokłada swoje, kto sie oprze czekoladzie? Nie ja :P Powiem szczerze, że po tym zakupie już byłam całkowicie usatysfakcjonowana. Jeszcze tylko dla formalności zaszłam na kawę z widokiem na choinkę, żeby wczuć się w klimat świat, w końcu piątek, weekend, a do tego jutro drugą wigilię mam. Ta w pracy odpękana, jutro robimy dla brata, który wyjeżdża i mam nadzieje, że skończy się na trzeciej tej prawidłowej ;)
Tak, jak się spodziewałam, dołączyła do <książek przeczytanych w grudniu>.


Wpis totalnie nie planowany, ale dużo frajdy sprawiło mi wyrzucenie z siebie odrobiny frustracji z piernikową latte w tle :) A co najważniejsze wyrzutów sumienia brak :P 

No dobra nie skończylo się tak szybko, jeszcze rękawiczki wpadły mi w ręce :P
TOP