poniedziałek, 27 lipca 2015

Co kupiłam dla swojego 14 miesięcznego synka? - szał zakupowy - Mamissima


A miałam kupić tylko plecaczek... Jak często tak macie? Ja zdecydowanie za często. Sama dobijam ostatnio wszystkie stare ubrania, a co wejdę do sklepu coś sobie nowego kupić, ląduję nie wiadomo jak i kiedy na dziale dziecięcym. A tam zawsze coś wypatrzę.
CZYTAJ DALEJ
wtorek, 21 lipca 2015

Ulubieńcy lipca 2015 - BIODERMA, VICHY, BANDI, AVENE, URIAGE, LEFROSCH,DERMEDIC


Może będę nudzić, bo ulubieńcy się powtarzają, ale to naprawdę produkty, po które chętnie sięgam, których używam na co dzień i w większości jest to moje kolejne opakowanie, czy wręcz mam kolejne już czekające w zapasie.  


1. Dermedic - HydraIn2 - krem nawilżający o przedłużonym działaniu. Uwielbiam, już nie liczę, które to opakowanie. Odkryłam na początku roku i przepadałam. Nie ma lepszego, co jakiś czas stosuje coś innego, ale ten jest zawsze pierwszym wyborem i wygrywa ze wszystkimi innymi. Więcej na moim pierwszym poście TU :)


2. Bandi - Fem@le 35+ - energetyzujący multiaktywny koktajl. Uwielbiam. Przepraszam za stan opakowania na zdjęciu, ale chwilowo tylko takie mam na stanie, widać, że intensywnie używane. Kolejne opakowanie, na pewno kupię znowu, już na dniach planuje sobie zamówić parę rzeczy ze strony producenta. Po każdym użyciu czuć różnice, skóra jest gładka, elastyczna, nawilżona, dostaje wszystko czego potrzebuje. I nie trzeba na efekty czekać 3 tygodnie lub więcej, tu naprawdę z każdą aplikacja jest różnica. No i nie podrażnia moich mega wrażliwych oczu, a stosuje na skórę całej twarzy. Nie zapycha. Lekki, delikatny, szybko się wchłania, super pod krem i podkład, ze wszystkimi dobrze współgra. Testuje rożne, ale tego po prostu muszę użyć codziennie, zazwyczaj wypada to rano. Cena dość wysoka więc oszczędzam, ale też nie chcę żeby skóra mi się przyzwyczaiła, bo nic równie dobrego nie znalazłam. Więcej o tym produkcie znajdziecie TU :)


3. Lefrosch - Pilarix - krem mocznikowy. Krem do zadań specjalnych. Ja używam głównie na stopy i ramiona. Nic tak dobrze na zrogowaciały naskórek mi nie działa, smaruje stopy, nakładam skarpetki, następnego dnia gładko. Jak potrzebna większa pomoc to ponawiam procedurę. Super opcja jak nie mam czasu czy ochoty zając się stopami na porządnie, a zadbane stopy na gwałt potrzebne. Drugie moje zastosowanie dla niego to ramiona, niestety mam zmiany hormonalne i do tej pory myślałam, że tak już musi być. A tu moje wielkie zaskoczenie, coś działa. Mniej krostek, mniej przebarwień, mniej czerwonych plamek, skóra gładsza. Ja nie jestem cierpliwa. Nie używam produktów, które nie są absolutnie niezbędne codziennie. Leń ze mnie. Więc i ramionami zajmuje się, jak mnie natchnie, wiem że ramiona odsłaniać będę lub jest bardzo źle. Zazwyczaj efekt po 1 aplikacji jest na tyle satysfakcjonujący, że na tym się kończy. Rozprowadzam krem, czekam aż się wchłonie, zakładam bluzkę na długi rękaw i następnego dnia efekty są takie jakich pragnę. Uwaga na zapach, nie jest to łąka kwiatowa, choć mi nie przeszkadza, ale czytałam wpisy, gdzie ten aspekt miał spore negatywne znaczenie. Wspomniałam też o nim w poście o mojej idealnej pielęgnacji <klik>



4. Avene - kojący krem pod oczy. Znowu kolejne opakowanie, które kupiłam. Łagodzi, nawilża, nie podrażnia, współgra z serum i podkładami. Fajna konsystencja, delikatny zapach. Chwilowo mam inne kremy pod oczy do wypróbowania, ale to jeden z tych produktów do których będę wracać. Wspomniałam o nim w denku sierpnia <klik>


5. Bioderma - Photoderm Apres-soleil - emulsja po opalaniu o działaniu łagodząco-nawilżającym i przedłużającym opaleniznę. Odkrycie tego miesiąca. Niestety, gdyż zawiedliśmy się na produktach z filtrem, czego efektem były poparzenia słoneczne. Więcej o tym nieprzyjemnym incydencie znajdziecie tu http://mamazrozowatorebka.blogspot.com/2015/07/ostroznie-z-plazowaniem-pat-cien-co-mi.html Nie było czasu czytać i szukać, poleciałam wzięłam 2 różne produkty tych trochę lepszych marek. I nie żałuje. Mąż, który oberwał najbardziej, a w sumie jego plecy odczuł natychmiastowa ulgę. Jak to facet nie lubi się smarować, przecież przeżyje, ale po użyciu tego kremu ze 3 razy, aż sam się dopominał. Rzeczywiście łagodzi podrażnienia, natychmiastowa ulga dla skory, a dodatkowo nawilża. Skóra zeszła po tygodniu, ale delikatnie i cienka warstwa, tego uniknąć się nie dało. Przyjemna lekka konsystencja i zapach. Nas uratowała. Niestety jest mało wydajna. Ale zmieniłam kremy z filtrem i kupiłam druga tubę tej emulsji i już na drugi miesiąc wakacyjny gotowi jesteśmy. Mam nadzieję, że obędzie się już bez takich wpadek. 



6. Vichy - Ideal soleil - SPF 50 - matujący krem do twarzy. Wiem, wiem wszyscy maja lub mieli ten krem. A ja kupiłam go dopiero po naszej słonecznej wpadce. Dobrze chroni, nie bieli, mat utrzymuje się cały dzień, bez dodatkowej pomocy. Super pod makijaż. Same ochy i achy z mojej strony. Oczywiście trzeba uważać, bo trochę zapycha, ale po powrocie do domu porządne zmycie produktu i jest ok. Co w sumie nie powinno dziwić, filtrów na noc w końcu stosować się nie powinno, jeśli nie chce się mieć skutków niepożądanych. Konsystencja lekko tępa, ale nie jest nieprzyjemna. Dla mnie bomba, używam i używać będę. W końcu nie wyglądam jak żona młynarza i ten cudny mat przy tak wysokiej i skutecznej ochronie.


7. Uriage - woda termalna. Co tu się rozpisywać, działa. Znowu kolejne moje opakowanie. Mamie też kupiłam, zachwyt tak jak u mnie. I nie tylko na lato, choć nie wyobrażam sobie upałów bez niej, chłodna bryza na wyciągnięcie reki. Łagodzi podrażnienia z którymi zmagam się już długo. Jest naprawdę dobra i skuteczna. Używam jej codziennie, zawsze po umyciu twarzy. Miałam inne, ale zachwytu nigdy nie było. W tym przypadku jest. Zapas ciągle uzupełniam, nie czekam do wykończenia. Trochę kosztuje, wiec poluje na promocje. Podstawa mojej pielęgnacji. Wspomniałam też o nim w poście o swojej pielęgnacji idealnej <klik>

Trochę się rozpisałam :P Macie? Używacie? A może polecacie coś lepszego? 
CZYTAJ DALEJ
poniedziałek, 20 lipca 2015

Denko lipca 2015 - BANDI, GARNIER, BIELENDA, BIAŁY JELEŃ


Witajcie, w tym miesiącu skromnie, ale wiele nowości doszło, wiec znowu używam paru produktów na raz. A tak starałam sie tego unikać. Nie udało się :P


1. Bielenda - Esencja Młodości - 30+ - nawilżający krem na pierwsze zmarszczki - na dzien - SPF 10. Czyli wydawałoby się, że będzie to idealny krem dla mnie, bo wiek się zgadza, nawilżający, więc dla każdego, a do tego z filtrem. Czego chcieć więcej? No więc, nawilża, ale bardzo delikatnie, za słabo dla mnie, ratowało go tylko to, że używam tez serum pod krem z Bandi. Konsystencja bardzo przyjemna. Nie używałam go codziennie. Zostawia delikatny film, pod podkład jest ok, choć po paru godzinach czuć, że nawilżenie mocne nie jest. Gdy nie nakładałam podkładu to zazwyczaj w ciągu dnia dokładałam sobie jeszcze warstwę innego kremu nawilżającego. Ma też ogromny plus, nie zapycha i nie podrażnia. A filtr latem był ok, oczywiście nie na plaże i dużą ekspozycje na słońce. Tragedii nie było, ale za słaby, żebym planowała go kupić ponownie. 


2. Garnier - NEO - intensywny antyperspirant - niewidoczny suchy krem. Co tu owijać w bawełnę, PORAŻKA. Nie robi nic pozytywnego, poza przyjemnym zapachem podczas aplikacji, bo chwile później nic nie czuć. Nie chroni wcale, tak jakbym nic nie użyła. Użyłam po prysznicu 30 min przed ćwiczeniami, po godzinie wracam, mokra jak nieboskie stworzenie. Idę na spacer z synem, dyskomfort max po godzinie. A nie mam problemów z nadmierną potliwością. Zmęczyłam opakowanie, po pół roku, używając tylko jak nie planowałam wychodzić do ludzi. Najśmieszniejsze jest to, że czułam, że go użyłam dopiero pod prysznicem, bo skóra była tępa w dotyku, musiałam się namęczyć, żeby pozbyć się tego uczucia. Źle się aplikuje, ze względu na opakowanie i formułę. Długo się wchłania nawet przy małej ilości. Za każdym razem brudzi mi ubranie, a pilnuje się mocno i daje czas na wchłonięcie, którego mi szkoda. Do tego resztki wysychają na opakowaniu i osypują się potem przy kolejnym otwarciu. Jestem zdecydowanie na NIE i muszę przyznać, ze tak kiepskiego antyperspirantu jeszcze nie miałam. 


3. Bandi - C-White - serum z witamina C - intensywny preparat wygładzający zmarszczki i rozjaśniający przebarwienia. Uwielbiam wiele produktów z Bandi, zwłaszcza <koktajl z serii Fem@le> lub serum nawilżające. Przebarwienia mam, więc i na to serum się skusiłam, zwłaszcza, że składniki podobno są tak dobrane, że i latem krzywdy nie zrobią. Bardzo przyjemna konsystencja, dobrze gra z kremami i podkładami. Zapach nie powala, ale jak dla mnie praktycznie nie istnieje podczas aplikacji, wiec zupełnie ok. Niestety nie widzę żadnych zmian jeśli chodzi o moje przebarwienia, skóra trochę się opaliła i są mniej widoczne, ale są takie same jak były. Od razu zaznaczę że sporadycznie nakładałam go rano, raczej wieczorem, ale także nie szczególnie regularnie, zwłaszcza po miesiącu używania, jak zobaczyłam, że nie robi nic. Jestem rozczarowana. No i niestety na to serum muszę nakładać dobry krem nawilżający, bo samo serum go nie zapewnia. Nie kupie go więcej, tej serii też ruszać nie będę. Ale kolejne opakowanie koktajlu Fem@le, już planuje kupić, wiec nie ma tego złego. 


4. Biały Jeleń - emulsja do higieny intymnej. Uwielbiam, nie wiem które to już moje opakowanie. Koleżanka poleciła mi półtora roku temu, jako dobry żel do mycia po porodzie. I muszę przyznać, że wtedy się sprawdził. Nie ma co ściemniać to była rana, a ja myjąc się delikatnie, wiele razy dziennie, nie czułam pieczenia, czego chyba bałam się najbardziej. Cały okres połogu tylko ta emulsja. Zero problemów z gojeniem się rany, zero infekcji, nie potrzebowałam płukanek i innych cudów. Później kupowałam też inne wersje, ale jakoś ta najbardziej przypadła mi do gustu, zwłaszcza chyba ze względu na konsystencje. Niestety ma SLS. Nie mniej na razie nie planuje zmieniać. Kiedyś przerabiałam różne i nigdy zachwycona nie byłam. Teraz jestem. Mi się sprawdza, dlatego wspomniałam o niej w poście o mojej pielęgnacji idealnej <klik>

Inne denka:
CZYTAJ DALEJ
czwartek, 16 lipca 2015

BeGLOSSY lipiec 2015


Dopiero otrzymałam paczkę, tym razem bez przeszkód, wiec tylko dziele się zdjęciami zawartości i oczekiwaniami. Moim zdaniem na temat zawartości podzielę się później. Choć na pierwszy rzut oka szału nie ma. Po 3 tygodniach nadal twierdzę, że szału nie ma. 


1. Regenerum - regeneracyjne serum do ciała. Muszę przyznać, że jestem bardzo ciekawa efektów, gdyż tradycyjnych balsamów nie lubię. Po 3 tygodniach mogę już powiedzieć, że nie jest moim ulubieńcem. Dziwna konsystencja, paskudny zapach po rozpyleniu, niewystarczające nawilżenie o innych właściwościach nie ma co mówić. 


2. Artego - Rain Dance - spray intensywnie nawilżający do włosów. Niestety tego typu produkty zazwyczaj mocno obciążają mi włosy, więc ich unikam, czy mnie zaskoczy? Mam taką nadzieję. Po 3 tygodniach nie widzę efektów niestety, jest obciążający, ale stosuję na noc, więc mocno uciążliwe to nie jest, ale co z tego? Wspominam też o nim we <wrześniowym denku>


3. Annabelle Minerals - Pretty Matt - mineralny puder matujący. Muszę przyznać, że planowałam go kupić, więc jestem bardzo zadowolona, że dane będzie mi go wypróbować wcześniej. 


4. Vichy - Purete Thermale - odświeżający żel do mycia twarzy. Ciągle poszukuje idealnego żelu do mycia twarzy, wiec chętnie sprawdzę co w tym temacie ma do powiedzenia Vichy. Fajny, dobrze oczyszcza, lekkie uczucie ściągnięcia, ale za ta cenę raczej się nie skuszę na pełny produkt. 


5. Vichy - Aqualia Thermal - dynamicznie nawilżający krem o bogatej konsystencji. Powiem, że już sama nazwa mnie odrzuca, ale krem nawilżający to podstawa, o ile nie będzie mi robił krzywdy gardzić nie będę. Miłe zaskoczenie, bardzo fajnie nawilża, rano skóra jest wyraźnie gładsza. Na dzień dla mojej skóry mieszanej jest zbyt bogaty, świece się po nim niemiłosiernie, ale na noc super. Nie uczula, sprawdziłam rownież na okolicy wokół oczu. Nie zapycha, mimo, że to ta bogatsza wersja. Moja mama z sucha skórą też jest bardzo zadowolona z testowania tego kremu. Tak więc rozważam zakup nie jednego, a dwóch słoiczków :) 


6. Beaver Professional - Hydro - szampon regenerujący do włosów. Takich produktów nigdy za wiele, szkoda, że tak mało z nich działa zadowalająco. Kolejny produkt na plus, po raz pierwszy od nie wiem jakiego czasu czuję, że włosy są lepsze po samym szamponie. Cena wysoka, ale produkt bardzo wydajny i przede wszystkim skuteczny. Wpisuje go na moja listę chciejstwa :)

Co myślicie o tym pudełku?

Inne pudełka:
CZYTAJ DALEJ
poniedziałek, 13 lipca 2015

Kosmetyki, które robią mi krzywdę - tonik/płyn micelarny - Kueshi i Bielenda


1. Kueshi - Pure&Clean - Revitalizing Face Toner. Kolor cudny, zapach też, ale co z tego skoro oczy mi podrażnia. Mega szczypią i zachodzą mgłą. Jasne mogę do oczu nasączonego wacika nie zbliżać, ale za leniwa jestem na używanie 2 toników lub tonika i płynu micelarnego, a wiem, że są takie, które takiej reakcji u mnie nie wywołują. Płyn i tonik używam wymiennie na zdjęcie pierwszej warstwy zanieczyszczeń z twarzy, póki wacik czysty nie zostanie. Później pianka lub żel do mycia twarzy. Następnie woda termalna Uriage, mój ulubieniec. Potem serum i po chwili krem. Dla mamy to i tak wyzwanie, żeby tyle czasu w łazience spędzić. Samej skóry twarzy nie podrażniał i nie było nieprzyjemnych reakcji z innymi kosmetykami. Przekazany dalej, może u kogoś innego się sprawdzi. Podkreślę tylko, że moje oczy są bardzo wrażliwe. Jeśli macie podobnie to radzę skusić się choćby na Białego Jelenia, skuteczny, niedrogi, a oczu nie wyżera.



2. Bielenda - Esencja Młodości - Nawilżający płyn micelarny do mycia i demakijażu 3w1. Oczy szczypią i pieką, a nie zalewam ich tym płynem. Trochę na wacik, przykładam do oka, żeby rozpuścił  to co się na oku akurat znajduje. Formuła tez mi nie leży, pieni się. Choć skuteczny jest. Co do samej marki to mam mieszane uczucia, zazwyczaj w najlepszym wypadku jest ok. Samej skóry twarzy nie podrażniał i nie było nieprzyjemnych reakcji z innymi kosmetykami. Jeśli nie macie bardzo wrażliwych oczu to raczej nie ma się czym przejmować. Przekazany dalej może u kogoś innego się sprawdzi. 


Macie podobne doświadczenia z tymi kosmetykami? A może inne robią wam krzywdę? Możecie coś polecić dla wrażliwych oczu?
CZYTAJ DALEJ
niedziela, 12 lipca 2015

Moje nowości - Sylveco, W7, Kallos, I heart makeup, It's skin, Beautyblender, Hakuro, Biolaven


Ostatnio mocno się ograniczam jeśli chodzi o zakupy, trzeba zużyć efekty wielu promocji i co tu dużo kryć, szału kupowania :P Ale te zakupy chodzą za mną już od 2 miesięcy. 


1. Beautyblender - gąbeczka do makijażu. Wszyscy maja, mam i ja, oczywiście obowiązkowo różowa. Bardzo jestem ciekawa, czy rzeczywiście będzie to taka diametralna różnica. W gratisie dostałam mydełko do czyszczenia tego cudu. Po miesiącu używania muszę przyznać, że sięgam po nią częściej niż po pędzel. Co mnie zaskoczyło, bo lubię swoje pędzle Hakuro. Ostatnio nawet krem CC nią nakładam. Poręczniejsza mi się wydaje, bardziej delikatna i przyjemna dla skóry, która jest wrażliwa, więc staram się minimalizować podrażnienia. Sprawdza mi się. Pewnie niedługo kupię kolejną, chyba, że skuszę się na jakiś tańszy <zamiennik> :P


2. Sylveco - krem pielęgnujący do twarzy i ciała - dla dzieci. Bardzo długo chodziła za mną ta firma, niestety nigdzie w okolicy stacjonarnie ich nie widziałam. A tu jeszcze coś dla dzieci się trafiło, więc jak mogłam się nie skusić. Po miesiącu mogę śmiało powiedzieć, że to dobry krem. Mój 15 miesięczny syn nie spotkał się z negatywną reakcją swojej skóry po nałożeniu. Za to jest ona gładka, nawilżona, jędrna, bardzo przyjemna w dotyku i taki właśnie efekt utrzymuje się po nocy. Aksamitna konsystencja, łatwo się rozprowadza, szybko wchłania, pozostawia lekki, przyjemny film, przyjemny zapach. Zarówno twarz, jak i ciało bardzo dobrze na niego reagują. Nie protestuje jak po niego sięgam :P Na pewno zamówię kolejne opakowanie :)
W końcu zdenkowany, ale moje pierwotne ochy nie są już tak głośne :/






3. I heart makeup - Definition - medium. I tu znowu marka, która zbiera wiele pochwał. Potrzebowałam bronzera, ale trafiła się opcja 3w1. Lato, wyjazdy, zawsze się przyda. Pudełeczko z lusterkiem wygląda przyzwoicie. Po 2 miesiącach nie używania, nie trafiłam z gamą kolorystyczną, nie jestem zadowolona. Rozświetlacze mam lepsze, brązera rzadko używam, natomiast róż jest zbyt przygaszony jak dla mnie, źle się w nim czuję :/ Choć pigmentacja przyzwoita.





4. Sylveco - balsam myjący do włosów z betuliną. I znowu Sylveco, ale jak testować to na kilku produktach, a o tym słyszałam często i zawsze dobrze. Do szamponów niestety szczęścia nie mam, wiec znowu oczekiwania wielkie. 




5. Kallos - Go Go - odżywka do włosów. Do odżywek do włosów mam jeszcze większego pecha, niż do szamponów. A firma ta często przewija się przez Instagram. Ma działać szybko, pod prysznic, na co dzień. Oby po prostu działała. Tylko tyle chce. 



6. It's skin - serum nawilżające do twarzy. Od pół roku uparcie stosuje jakieś serum 2 razy dziennie. Efekty są rewelacyjne, bardzo dobrze wspierają moje kremy, a skóra jest jedwabista. Tu nic nie czytałam i nie słyszałam. Strzał w ciemno, ale oczekiwania równie wielkie. 
Trafiło do mini zestawienia z Pat&Rub oraz Alterrą.
Chwilę później zawitało w denku.



7. Hakuro - H85 - pędzel do brwi i eyelinera. Nie mam takiego, ale pędzle Hakuro mam i lubię, wiec braki uzupełniam w ramach sprawdzonej marki. Liczę, ze się nie zawiodę. 



8. W7 - Brow Parlour - zestaw do stylizacji brwi. Chce zacząć mocniej akcentować swoje brwi, niestety kredka Catrice, jakoś mi nie pasuje na chwile obecną. Tu się przyznam promocja była, bo planowałam tylko kupić kredkę. Ale skoro zamówiłam pędzelek do brwi to można poszaleć. Opakowanie bardzo solidne z lusterkiem, oby tylko zawartość była równie dobra. Po 2 miesiącach niewielkiego zużycia, kolory zbyt rude, niestety wygląda to dziwnie. Uznałam, że wosku będę używać, ale włoski nie są aż tak niesforne, żeby marnować na to czas. Musiałam się przeprosić z kredką do brwi Catrice, od kiedy kupiłam ciemniejszy kolor - 040, moje brwi nabrały głębi, to jest idealny odcień dla mnie, tym razem bez zrobionych brwi nie wychodzę :)





9. Kallos - Blueberry - odżywka do włosów. Od tego zamówienie się zaczęło, podobno działa cuda. Co tu dużo mówić, moje włosy cudu potrzebują. Cena bardzo atrakcyjna. Liczę tylko, że będzie działała, niestety w moim przypadku to już cud będzie. Po 2 miesiącach używania muszę przyznać, że to HIT, ogromne opakowanie, niska cena, a działa, tak po prostu, ale po latach testowania i szukania ideału, określenie działa to już jest osiągnięcie. 
W <denku października> też o niej wspominam :)




10. Biolaven - próbka firmy, która też już od jakiegoś czasu jest na liście chciejstwa :) 


Macie te kosmetyki? Lubicie? Polecacie? A może wpakowałam się w jakiś bubel? Znacie lepsze zamienniki?
CZYTAJ DALEJ
TOP