sobota, 29 sierpnia 2015

Moja idealna pielęgnacja


Okiem Justyny oraz Joanne Biedziak zorganizowały konkurs "Pielęgnacyjne rytuały" i natchnęły mnie do napisania tego posta. Wybrałam te kosmetyki, które naprawdę mi się sprawdziły, które już kupiłam lub planuję kupić ponownie, które zostaną ze mną na dłużej. Nie jest to pełna pielęgnacja, gdyż nie trafiłam jeszcze na swoich ulubieńców w wielu kategoriach, jak chociażby krem do twarzy czy też wszystkie w kategorii włosy. Dzielę się z wami tymi perełkami, które działają na mnie wyjątkowo i uważam, że warto na nie zwrócić uwagę :)


1. Bandi - fem@le 35+ - energetyzujący multiaktywny koktajl. Mój ulubieniec i faworyt. Do tej pory nie trafiłam na lepsze serum dla mojej cery. Mimo wykończenia wielu opakowań, nadal działa, a ja cały czas jestem pod wrażeniem tego co mi robi. Więcej ochów i achów na jego temat w oddzielnej recenzji <klik> 


2. DERMEDIC - Hydrain2 - krem nawilżający o przedłużonym działaniu. Kolejny ulubieniec, podobnie jak z poprzednim tak i ten nie ma lepszego czy choćby porównywalnego zamiennika. Moja skóra go kocha i te miłość mi pokazuje. Jest tak dobry, że był tematem pierwszego posta, jaki kiedykolwiek popełniłam <klik> 




3. Palmer's - Moisturizing Body Oil. Nigdy nie byłam fanka olejków czy oliwek. Nie lubię się kleić, nie lubię tej tłustej warstwy na mojej skórze. Ten jest przeznaczony klasycznie do wtarcia po kąpieli, ale można tez go dodać do kąpieli. Mi sprzedawczyni podpowiedziała, żeby wypróbować go do golenia nóg. Starczył mi na całe wakacje, mimo że już na początku wylądował w <ulubieńcach>. Bardzo przyjemny podczas golenia w konsystencji i zapachu. Skuteczny podczas golenia, ostrze sunie gładko i pozbywa się bez problemu włosków. Ale najlepszy jest efekt po goleniu, moja skóra jest gładka, aksamitna, bez podrażnień, które zawsze mnie nękały, przy każdej formie usuwania zbędnego owłosienia. Brak wrastających włosków, brak suchej i swędzącej skóry. Nie przepadam za depilatorem, a plastry i kremy do depilacji są mało skuteczne, zawsze muszę po nich jeszcze poprawiać. Pianki i żele podrażniają i wysuszały moją skórę. Dla mnie ten olejek plus maszynka to opcja idealna. Choć nie wykluczam, że inne oliwki mogą działać podobnie. 


4. Bandi - fem@le 35+ - jedwabisty olejek do demakijażu. Nie byłam jego fanka na początku. Miałam wrażenie, że taki demakijaż zajmuje za dużo czasu i przy mojej mieszanej skórze, może zapchać mi pory. Ale im dłużej używałam tym bardziej go doceniałem, a zwłaszcza jak się skończył. Nie używam kosmetyków wodoodpornych, ale ostatnio nie miałam szczęścia do płynów micelarnych <klik>, których używam jako 1 kroku demakijażu. Ciągle miałam nie do końca usunięty zwłaszcza tusz do rzęs, a nadmierne tarcie podrażnia mi oczy. Za to ten olejek doczyszcza mi łagodnie i skutecznie okolice oczu. A oczy mam bardzo wrażliwe. Później używam pianki lub żelu i wiem, że moja skóra jest idealnie oczyszczona, co widać i czuć. Bardzo się cieszę, że mam drugie opakowanie w szufladzie :)


5. Biały Jeleń - płyn micelarny. Podczas szału zakupowego z pierwszego kwartału roku zaopatrzyłam się w wiele płynów micelarnych, ale ten góruje nad pozostałymi mimo, że jest tani i skuteczny, a mimo to mało popularny. Jako jedyny ani razu nawet nie sugerował, że mógłby mi oczy podrażnić. To chyba to ph łez może mieć tu znaczenie, ale nie wnikam, 2 opakowania czekają w szufladzie, aż się uporam z zapasem z początku roku, chyba, że obecnie używany <Garnier> tak mnie zdenerwuje, że przestanę mieć ochotę na testowanie nowości i sięgnę po ten sprawdzony płyn szybciej.


6. Uriage - woda termalna. Chyba nie było <denka> czy też <ulubieńców> bez tej wody. Chyba wszyscy ja znają i każda bloggerka o niej pisała, nie trafiłam na złą opinię, więc i ja się skusiłam, od tego czasu pilnuję tylko, żeby mieć zapas. Używam codziennie, po oczyszczaniu twarzy zawsze, na makijaż jak uznam, że przesadziłam z tapetą, po za tym podczas upałów, czy nawet jak odczuwam zmęczenie. Delikatnie, drobno się rozpyla, zawsze chłodna, zawsze przynosi ukojenie mojej zazwyczaj podrażnionej i zaczerwienionej twarzy. Miałam inne wody i mgiełki, ale nigdy wielką ich fanką nie byłam. Tej jednak jestem.


7. Biały Jeleń - emulsja do higieny intymnej. Uwielbiam, mam swoje lata, już dawno nauczyłam się, że tego typu specyfik kobieta powinna mieć pod prysznicem, przygody były z nimi różne. Na moje szczęście tendencji do infekcji nie mam, ale też nigdy nie kupiłam tego typu produktu więcej niż raz. Na ten też sama nie trafiłam, poleciła mi go koleżanka, która tuż po porodzie go stosowała na gojącą się ranę. Miałam różne jego wersje, ale ta najbardziej przypadła mi do gustu, używam od 2 lat, co też widać w moich <denkach>. I używać będę, mimo, że już na 2 miejscu w składzie ma SLS. Ładnie pachnie, jest delikatna, ale robi swoje, nie podrażnia, nie uczula.



8. LEFROSCH - Pilarix - krem mocznikowy. Powiem szczerze, że to efekt oglądania YouTube. Ale niestety jako jeden z niewielu bardzo trafionych zakupów. Skuteczny i działający tak jak producent obiecuje, przynajmniej w zakresie tego co mogę na sobie sprawdzić. Najczęściej stosuję go na moje ramiona, gdzie mam zmiany hormonalne, które nie szczególnie wyglądają, ale wydawało mi się, że nie bardzo mogę coś z tym zrobić. A jednak już po 1 aplikacji jest niesamowita różnica, skóra wygładzona, mniej zaczerwieniona, krostki częściowo usunięte. Rewelacja na skórę stóp, ekspresowo wygładza i usuwa martwy naskórek, różnica już po 1 aplikacji, choć przy większych potrzebach aplikację trzeba powtarzać. Dla takiego lenia jak ja jest rozwiązaniem idealnym, smaruję wieczorem, a rano mam widoczny efekt, nie używam na co dzień, więc ta tuba jest ze mną już pół roku. Wspominałam też o nim w ulubieńcach lipca <klik>



Co myślicie o mojej pielęgnacji? Znacie te kosmetyki? Używacie? Sprawdzają się wam? A może wręcz przeciwnie, są to waszym zdaniem buble?


CZYTAJ DALEJ
środa, 26 sierpnia 2015

Moja wieczorna sierpniowa pielęgnacja - DERMIKA, BANDI, GARNIER, IWOSTIN, URIAGE


Muszę przyznać, że sama lubię takie zbiorcze posty. Kompleksowo co konkretnie ktoś używa, jak się sprawdza, czy warto rozpatrywać zakup? Więc może i ja podzielę się tym co o mnie ostatnio dba wieczorami. <Poranną pielęgnacją> dzielę się w kolejnym już wrześniowym poście.


1. Dermika - PURE - łagodny peeling enzymatyczny z keratolina i biała glinką do cery suchej i normalnej. Kupiłam z polecenia jednej z dziewczyn z Instagrama. I muszę przyznać, że jest super, mam go już długo, używam jak czuje potrzebę i mam czas, zazwyczaj raz w tygodniu, bardzo wydajny. Delikatny, przyjemny w zapachu i konsystencji, łatwo się zmywa. Nie uczula, nie podrażnia. Moja skóra po nim jest jedwabista. Mój <ulubieniec>, więc rodzinę i znajomych obdarowałam :) W kwietniu 2016 wylądował w denku.


2. Bandi - fem@le 35+ - energetyzujący multiaktywny koktajl. Mój kolejny ulubieniec. Nie znalazłam lepszego. Jeśli macie ochotę poczytać więcej tego co o nim myślę <klik> :) Wiele opakowań za mną, wiele przede mną, rodzina i znajomi też dostali, bo lubię się dzielić tym co dobre :)


3. Bandi - fem@le 35+ - energetyzujący krem nocny. Fajnie nawilża i wygładza, dobry krem na noc. Przyjemna lekka konsystencja i zapach. Nie uczula, nie podrażnia, nawet moich mega wrażliwych oczu, nie zapycha. Nic nie mogę mu zarzucić, ale jednak nie wygrywa z moim ulubieńcem - DERMEDIC - <Hydrain2> - ani pod względem ceny, ani efektów. 


4. GARNIER - płyn micelarny 3w1. Mam wrażenie, że cały internet zachwyca się tym płynem, więc i ja się skusiłam. Nie uczula, odrobinę podrażnia mi oczy, ale to pewnie przez to, ze nie zmywa idealnie oraz szybko do czysta i trochę czasu oraz tarcia ma na to wpływ. Ogólnie nie jest zły, w porównaniu do innych, które mi krzywdę robiły, więcej o nich <klik>Bez oporów sięgnęłabym po niego jeszcze raz, ale wiem ze są lepsze, więc pewnie wykończę to opakowanie i wezmę inny. 


5. Uriage - woda termalna. Zdecydowany <ulubieniec>, na upały, na podrażnienia, nawet na zmęczenie. Drobno się rozpyla tworząc delikatną mgiełkę, dobrze wchłania, fajnie łagodzi, wydajny. Nie podrażnia, nie uczyła. Ponownie kupię, a ponieważ się sprawdza to znowu mamę kolejnym kosmetykiem obdarowałam :P


6. Iwostin - PURRITIN - żel do mycia twarzy. Dobra konsystencja, przyjemny zapach, fajnie mi się go używa ze szczoteczka. Skuteczny, nie uczula, nie ściąga przesadnie, nie można się do niczego przyczepić. Być może jeszcze się spotkamy. Choć ostatnio raczej szukam tańszych i równie skutecznych opcji oczyszczania twarzy, żeby móc zainwestować więcej w pielęgnację. 
CZYTAJ DALEJ
poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Bandi - fem@le 35+ - energetyzujący multiaktywny koktajl - KWC


Długo nosiłam się z zamiarem napisania tego posta. Ciągle odkładałam to na później, osobiście nie przepadam za postami tylko o 1 produkcie. Zawierają wszystko, ale jakoś wsród tego natłoku informacji ucieka to co dla mnie najważniejsze, czyli czy działa, jaka cerę ma osoba pisząca i cena. Skład i obiecanki producenta znajdziecie na zdjęciach :)


Jest to dla mnie produkt wyjątkowy, więc chciałabym, aby było to dobrze widoczne na moim blogu. Pisałam już o nim w ulubieńcach i w denku, ale mam wrażenie, że to ciągle za mało. UWIELBIAM ten koktajl!!! Czemu? Bo działa. Tak po prostu, moja mieszana, wrażliwa skóra ze skłonnością do niedoskonałości go uwielbia. Moje mega wrażliwe oczy nie cierpią przy kontakcie z nim. 


75 zł za 30 ml to dużo. Przy moim codziennym używaniu starcza na trochę ponad miesiąc. Ale biorąc pod uwagę skuteczność to nie jest wysoka cena. Nie miewam po nim niespodzianek, nie podrażnia mi oczu, dobrze współgra z innymi kosmetykami, kolorówką również, a skóra jest jedwabista. Nie przesadzam. Sama byłam w szoku, już po pierwszej aplikacji była ogromna różnica, a przecież młoda już nie jestem, dbam o siebie na co dzień, a nie od święta. Więc różnica po użyciu jednego kosmetyku tak wielka nie powinna być. 


Jeśli chodzi o właściwości przeciwzmarszczkowe to ten temat wole pomijać. Nie mam takich wielkich zmarszczek, a może nie przejmuje się nimi tak bardzo, żeby zwracać na nie większa uwagę. Za to na pewno skóra jest lepiej odżywiona, lepiej nawilżona, odczuwalnie bardziej elastyczna i co ciekawe szybciej goja się drobne ranki, czy też łatwiej sobie radzi z niedoskonałościami. Z czego zdałam sobie sprawę dopiero ostatnio po przejściach z innym serum. 


Konsystencja jest przyjemna, lekka, kremowa. Dobrze się rozprowadza, ma delikatny zapach, szybko się wchłania, pozostawia delikatny film oraz długotrwałe uczucie nawilżenia. 

Dla porównania:
- Bielenda - aktywne serum korygujące - wysypało mnie, a pozytywnych skutków brak - 26,50 zł za 30 ml
- Bielenda - aktywne serum nawilżające - efektów zarówno pozytywnych, jak i negatywnych brak - 26,50 zł za 30 ml
- Murier - serum nawilżające na noc - efektów zarówno pozytywnych, jak i negatywnych brak - 149 zł za 30 ml
- It's skin - serum nawilżające - potwornie mnie wysypało. To po nim ratuje mnie seria fem@le - 65 zł za 30 ml


Dodam tylko jeszcze, że w czerwcu skończyłam 31 lat. A moja 20 lat starsza mama mająca dla odmiany mega suchą skórę, ma dokładnie te same wrażenia po użyciu koktajlu. Już 3 opakowanie sobie zażyczyła :)

Czas mija, kolejne produkty w użyciu, a ten koktajl przebił Pat&Rub, It's skin oraz Alterrę w mini zestawieniu.
CZYTAJ DALEJ
wtorek, 18 sierpnia 2015

BeGLOSSY sierpień 2015


Dziś dostawa przebiegła szybko i sprawnie. Paczuszka już na mnie czekała. Muszę przyznać, że zawartość już po zapachu uznałam za udaną :) A po  zobaczeniu zawartości jeszcze szerzej się uśmiechnęłam :)


1. DERMO PHARMA - Płatki kompres 4D z ekstraktem z pomarańczy. Wielkich oczekiwań nie mam, tego typu kosmetyki do tej pory mi się nie sprawdzały. Tak jak się spodziewałam, porażka, nic nie robi, ale też nie krzywdzi. Nawilżenie może utrzymuje się chwilę po zdjęciu i to tyle. Moja cera potrzebuje zupełnie innej pielęgnacji. Szkoda kasy.


2. COLWAY - serum do twarzy i ciała. Cena abstrakcyjnie wysoka, wiec na cuda czekam. Idealnie w czas, bo serum mi się skończyło, więc od razu testować będę. Testuję, testuję i nic, przerwa i znowu nic. Zapach ziołowy, konsystencja rzadkiego olejku, na mojej mieszanej skórze słabo się wchłania, pozostawia tłustą warstwę, którą wcieram w poduszkę, większych efektów brak. Macie ochotę na coś skutecznego za połowę ceny? Polecam <koktajl z Bandi>


3. AUSSIE - Miracle Dry Shampoo Colour Mate. Suchy szampon zawsze się przyda, choć o tym słyszałam, że szału nie ma. 


4. FARMONA - Tutti frutti - peeling do ciała jeżyna i malina. Pachnie cudnie. Skutecznie złuszcza skórę moich ramion, gdyż głównie tu go używam. Choć drobinki są ostre, więc raczej nie dla wrażliwców. Dla mnie ok, choć szału nie ma. Po miesiącu częstego używania, bo co 2/3 prysznic, bardzo się z tym cudakiem polubiłam :) Skóra zwłaszcza ramion jest gładka, zapach fajny, produkt wydajny, skóra nie przesuszona i nie swędzi. Miłe zaskoczenie :)


5. BALMI - balsam do ust malinowy. Długo za mną chodził, ale jestem posiadaczką zbyt wielu balsamów i w ramach postanowienia ograniczam zakupy do minimum. A tu strzał w dziesiątkę. Bosko pachnie malinową mambą :D Po miesiącu nadal się nim jaram :P Lubię go używać, jak tylko go dorwę, bo mój syn uwielbia się nim bawić :P Na bank kupię kolejny :)


6. ORGANIQUE - kula do kąpieli Guawa. To ona daje ten obłędny zapach pudełeczka. Już używałam tych kul, więc wiem, że są super. Pięknie pachną, szybko i całkowicie sie rozpuszczają, barwią pięknie wodę, ale przede wszystkim cudnie natłuszczają ciało. Co jest ideałem dla kogoś takiego jak ja, kto nie lubi się balsamować po kąpieli. Połowa spokojnie starcza na cała wannę. 


Bardzo mi się to pudełeczko podoba, co prawda dopiero testowanie pokaże czy pierwsze wrażenie było dobre, ale z ostatnich pudełek to zdecydowanie robi dobre wrażenie :) Jak Wam się podoba to pudełko?

Inne pudełka:
CZYTAJ DALEJ
niedziela, 16 sierpnia 2015

Denko sierpnia 2015 - DERMEDIC, L'BIOTICA, URIAGE, KLORANE, BEBEAUTY, AVENE, BANDI, MURIER


Czas mi ucieka zdecydowanie za szybko, już druga połowa sierpnia leci, zaraz koniec wakacji, chyba się starzeję :P Parę produktów zużyłam wiec czas podzielić się moimi wrażeniami :)


DERMEDIC - Hydrain2 - krem nawilżający o przedłużonym działaniu. Kolejne opakowanie, już nie liczę, ciągle ulubieniec. Więcej moich ochów i achów na jego temat TU :) 


Murier - Ha3+ - serum na noc. Piękna buteleczka, neutralny zapach, wodnista konsystencja. Ogromne oczekiwania miałam, firmy nie znałam wcześniej, to serum dostałam w prezencie, miałam wyjątkowe szczęście podczas rozdania na Instagramie i to w moje urodziny :D Perypetii było co nie miara zanim je dostałam. Więc już pierwszego wieczora zabrałam się za testowanie. Kolejne dni mijały, a ja do ostatniej kropli czekałam na efekt. Niestety nie doczekałam się :/ Nie zrobił absolutnie nic dobrego, na szczęście też nic złego, dla mojej skóry. Na początku postraszył mnie uczuleniem, zaraz po nałożeniu lekko skóra mnie mrowiła, ale to szybko ustępowało. Stosowałam też na okolice moich mega wrażliwych oczu i podrażnienia nie było. Jeśli chwile po wchłonięciu nie nałożyłam kremu - DERMEDIC Hydrain2 używałam w tym czasie - niestety czułam silne ściągnięcie, tak więc o aplikacji kremu na wierzch nie dało się zapomnieć. Natomiast rano największe rozczarowanie, gdyż efekt był taki jak po nałożeniu tylko kremu. Serum bardzo wydajne nie jest, ale na miesiąc codziennego używania wystarczyło. Wygładzenia zmarszczek i długotrwałego nawilżenia, jak obiecuje producent nie zauważyłam. A cena 149 zł za 30 ml jest przerażająca, całe szczęście nie poszło to z mojej kieszeni. Kolejnego podejścia do tego produktu nie planuję. 


Bandi - Fem@le - energetyzujący multiaktywny koktajl. Kolejne opakowanie, ulubieniec, choć szukam zamiennika, żeby skóra mi się do niego nie przyzwyczaiła. Ale nie trafiłam na serum nawet w części zbliżone w efektach do tego. Na pewno kupię kolejne opakowanie. Działa tak jak producent napisał. Za każdym razem różnica na mojej skórze jest namacalna, aksamitnie gładka. Nie zapycha, nie uczyła. Działa. Dobrze współgra z innymi kosmetykami. Cena, no cóż około 75 zł za 30 ml, mi starcza na ponad miesiąc codziennego używania. Jeśli do tej pory moje opinie pokrywały się z Twoimi, zwłaszcza w temacie pielęgnacji twarzy to polecam spróbować :) Co do innych produktów tej serii to jeszcze testuje i wypowiadać się nie chcę. Więcej o tym produkcie znajdziecie TU :)


Avene - łagodzący krem pod oczy. Jest taki jak nazwa wskazuje. Łagodzi, fajnie się wchłania, pozostawia uczycie nawilżenia oraz minimalny film, nie podrażnia moich mega wrażliwych oczu. Nie przeszkadza przy makijażu oka. To także moje kolejne opakowanie, wracam do niego, gdyż wiem, że krzywdy mi nie zrobi, a efekt będzie zadowalający. Wydajny, spokojnie mi starcza przy codziennej aplikacji na ponad 2 miesiące. Znalazł się też w ulubieńcach lipca <klik>


BeBeauty - Body Expertiv - SPA Indie - żel pod prysznic - irys, lotos. Kupiłam ze względu na zapach i muszę przyznać, że co rano prysznic sprawiał mi dodatkowa przyjemność. Nie ma szczególnych właściwości, SLS już na 2 miejscu w składzie, ale robił swoją robotę i nie wysuszał mi skóry. Więc jak trafię na tą nutę zapachową to pewnie znowu po niego sięgnę. 


Klorane - szampon na bazie chininy z kompleksem witamin B. Jak widać jest go jeszcze dużo, ale termin przydatności już dawno minął. Zdecydowanie mi się nie sprawdził, mocno podrażnił mi skórę głowy, wręcz łupież się pojawił. Włosy suche, spłatane i trudne do rozczesania, w tym sensie może objętość mi zwiększył. Moje spostrzeżenia po używaniu tego szamponu są całkowitym przeciwieństwem tego co opisuje producent. Nie spotkamy się więcej. 


Uriage - woda termalna. Kolejne opakowanie, <ulubieniec>. Ta wielka butla starczyła mi dobrze na ponad 3 miesiące, codziennego używania, po każdym myciu twarzy, a i w ciągu dnia na początku lata, wiec wydajność zaskakująca. Fajnie delikatnie się rozpyla, nie trzeba wycierać nadmiaru tylko pozostawić do wchłonięcia. Cudnie łagodzi moją podrażnioną skórę. Już używam kolejnego i na pewno będzie ich więcej :)


L'biotica - Biovax - intensywnie regenerująca maseczka do włosów przetłuszczających się. Kolejny produkt w tym denku, który mi się nie sprawdził, a stał tak długo schowany na dnie szuflady, ze termin dawno minął, a ja w międzyczasie przerobiłam tony innych produktów do włosów. Zadziałał na mnie odwrotnie niż obiecuje producent. Skóra głowy zaczęła się mocniej przetłuszczających, włosy stały się szorstkie i przesuszone. Efekt był tak negatywny, ze nie miałam sumienia, żeby przekazywać to maseczkę dalej. Nie planuję kolejnych spotkań z tym produktem. 

Miałyście te kosmetyki? Macie podobne wrażenia? A może moje buble są waszymi hitami?

Inne denka:
CZYTAJ DALEJ
sobota, 8 sierpnia 2015

Książki przeczytane w lipcu 2015


Nie ma tego wiele, ale i tak się cieszę, ciągle jestem na tym etapie, że każda przeczytana książka to osiągniecie, no i czysta przyjemność :D


1. Lisa Gardner - Dziecięce koszmary. 405 stron naprawdę dobrego, mocnego kryminału. Tematyka wyjątkowo dla mnie jako młodej mamy ciężka, dziecięcy oddział psychiatryczny. Więcej nie zdradzę, może tylko tyle, że naprawdę warto. Bardzo dobrze napisana książka, która wciąga, nawet jak nie masz czasu to go znajdziesz. U mnie to oznaczało niedosypianie, oczy się zamykały, a ja jeszcze parę stron musiałam połknąć. Dla zachęty powiem, że kolejne wydania Newsweeka z kolejnymi książkami autorki kupuję nieprzerwanie, takie wrażenie zrobiła na mnie ta książka. Drugą książkę tej autorki przeczytałam w sierpniu <klik>
Moja ocena 5



2. Martyna Wojciechowska - Kobieta na krańcu swiata 2. 367 stron egzotyki. Historie niezwykłych kobiet, każda inna, każda wyjątkowa. Mamy mamę hipopotama z RPA - Shirley Joubert, tajlandzką atrakcje turystyczna z 30 centymetrowa szyja - Macieng, panią kapitan samolotu w Tanzani - Nayioma Rae, niewidoma gospodynie domowa z Etiopi - Mura Adaut, japońską gejszę - Kimichie, japońską księżniczkę prowadzącą ciężarówkę - Watanabe Kanae oraz opiekunki leśnych ludzi z Borneo. Ta książka przenosi do innego świata, sprawia, że choć przez chwile myśli biegną innym, chyba lepszym torem. Fajne uzupełnienie programu, ale nie trzeba go oglądać, żeby skorzystać z tego co ona nam oferuje. Polecam pierwsza i druga cześć. 
Moja ocena 5



3. Ransom Riggs - Miasto cieni. Kontynuacja Osobliwego domu Pani Peregrine. 438 stron podróży przez zwykły/niezwykły swiat. Bohaterowie równie nieprzeciętni co fotografie, które z wielka uwaga oglądałam co parę stron. Niestety nie była równie wciągająca jak pierwszy tom, długo ją męczyłam, ale pod koniec pojawił się wątek, który sprawił, że i 3 cześć kupię. No i te cudne zdjęcia, bardzo klimatyczne. 
Moja ocena 3


Lipiec 1210 stron.

Książki przeczytane:
CZYTAJ DALEJ
TOP