wtorek, 29 września 2015

Zakup specjalny - Warsztat piękna - Biologique Recherche, BeyondOrganic Skincare, Sesderma, Purles


Czas rozpocząć realizację <listy chciejstwa> :D Nie mogłam się powstrzymać, ten Lotion P50 chodził za mną już od jakiegoś czasu. Jednak zdecydowałam się na inna wersję, dla skóry wrażliwej. Muszę przyznać, że mam trochę cykora jeśli chodzi o kwasy, pewnie dlatego tak długo opierałam się przed tego typu zakupem. A pozostałe, no cóż, <Warsztat Piękna> ma taką ofertę, że nie mogłam się powstrzymać, żeby nie zamówić. Wszystko są to firmy, których nie znam. Dodatkowo 15% zniżki oraz darmowa dostawa, jak przekroczę 101,00 zł. No więc, jak tu się powstrzymać, zwłaszcza, że wszystko potencjalnie mi się przyda. No i oczywiście prezent dla mamy na imieniny w tym zamówieniu też się znalazł, więc jakoś mi lżej na sercu :P


1. Biologique Recherche - Lotion P50W

"Lotion normalizujący funkcjonowanie skóry. Delikatnie usuwa martwe komórki i zanieczyszczenia. Odnawia naskórek i poprawia jego stan. Nawilża górne warstwy naskórka oraz równoważy pH skóry. Wzmacnia efekty innych produktów Biologique Recherche, użytych w dalszej kolejności.
Rekomendowany dla cienkiej i/lub skłonnej do podrażnień skóry. Zalecany dla skór wymagających regeneracji oraz pozbawionych witalności. Przygotowuje skórę do kolejnych etapów pielęgnacji, pozostawiając ją czystą i zdrową." 
Tak przynajmniej piszą na stronie sklepu. Ja się na niego skusiłam po przeczytaniu na blogu <Okiem Justyny> recenzji <Lotion P50>. Od razu ostrzegam, jeśli nie chcecie wydawać kasy nie zaglądajcie tam, pisze tak, że nie można się powstrzymać przed zakupem :P
Ja się pozbyłam trądziku z pomocą dobrego dermatologa, na którego trafiłam po 13 latach męczarni, teraz mam tylko pojedyncze nawroty co jakiś czas, choć muszę przyznać, że to po ciąży dopiero mi się odnowiło. Hormony ciągle szaleją i nie mam już tego komfortu co przed porodem. Więc znowu zaczynam szukać sposobu, żeby skórę trochę ujarzmić, tym razem już bez tabletek. Mam nadzieję, że to będzie HIT :)





2. Beyond Organic Skin - Naturalny krem z emolientami

"Naturalny, wielofunkcyjny krem z emolientami o bogatej konsystencji odpowiedni do stosowania dla każdego rodzaju skóry zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Może być stosowany również u dzieci i niemowląt. Odpowiedni dla każdego rodzaju cery.

Preparat ten pomaga złagodzić podrażnienia skóry, koi ugryzienia insektów i przesuszoną skórę. Wiele kremów z emolientami o bogatej konsystencji zawiera ciekłą parafiną i inne oleje mineralne. W preparatach Beyond Natural zdecydowaliśmy się użyć naturalnego oleju ze słonecznika. Do pielęgnacji skóry potrzebna jest nam równowaga pomiędzy kwasami omega-9 (kwas oleinowy) i kwasami omega 3 i 6 (kwas linolenowy). Stosując naturalne, tłoczone na zimno oleje zawierające naturalne lipidy i wysoki. Właściwy poziom niezbędnych kwasów tłuszczowych, pomagamy skórze zachować dobrą kondycję oraz niwelować procesy zapalne i inne zaburzenia. Bogaty w kwasy omega-6 olej ze słonecznika, który wzmacnia zdrowie skóry. Uspokajający i kojący podrażnienia ekstrakt z rumianku. Kojący i chłodzący ekstrakt z ogórka


Zastosowanie: Krem pielęgnacyjny, może być stosowany na wszystkie obszary ciała celem nawilżenia i ukojenia. Zalecany dla skór osłabionych, nadwrażliwych, potrzebujących delikatnej i skutecznej terapii nawilżajacej. Krem ma bardzo przyjemną konsystencję, dobrze się wchcłania. Nie jest lepki. Dla skór suchych, będzie zbyt delikatny." 
Taką informację znajdziemy na stronie sklepu. Na początku miałam się zdecydować na inny kosmetyk z tej firmy, ale ten wygrał uniwersalnością. Czasami mam wrażenie, że szybciej kupię krem dla swojego synka niż sobie. Tym bardziej, że próbowaliśmy wiele, a ideału brak. Choć to, że jest dla każdego i do wszystkiego raczej mnie odstrasza. Jednakże jest to krem łagodzący o bogatej konsystencji, więc na jesień powinien być super. Oby :)




3. Purles - 111 - Krem Łagodząco-Nawilżający

"Lekki krem pielęgnacyjny dla skóry wrażliwej, a także naczynkowej. Przywraca równowagę hydrolipidową oraz zapewnia maksymalną ochronę przed czynnikami zewnętrznymi. Łagodzące ekstrakty pochodzenia roślinnego (oczar wirginijski, aloes, kasztanowiec), natychmiast koją i redukują rumień, jednocześnie wzmacniając ściany naczyń krwionośnych. Krem ma właściwości nawilżające i łagodzące. Poprawia wygląd skóry, czyniąc ją cudownie miękką i otulając subtelnym zapachem."
Taka informacja znajduje się na stronie producenta, chyba przy tej firmie miałam największy problem z wyborem. Czemu ten? Jesień, a on ma chronić przed czynnikami zewnętrznymi, dodatkowo oczar wirginijski, którego używałam kiedyś w formie toniku i rzeczywiście ładnie ogarniał mi podrażnienia. Oczekiwania duże, zobaczymy czy za obietnicami coś idzie :)




4. Sesderma - Nawilżający krem ochronny. Naprawia skore i przyspiesza jej regeneracje (blizny, poparzenia, zabiegi chirurgiczne...)

"Silnie nawilżająco-regenerujący krem ochronny. Tworzy łagodną barierę, nawilża, regeneruje skórę. Zmiękcza i wybiela blizny. Zmniejsza przeznaskórkową utratę wody, przywraca optymalne nawilżenie. Wspomaga prawidłowy proces odnowy naskórkowej, stymuluje procesy naprawcze. Wzmacnia funkcje bariery ochronnej. Działa antyoksydacyjnie i przeciwzapalnie.
Zalecany jako terapia blizn po poparzeniach, pooperacyjnych oraz spowodowanych innymi urazami. Preparat zalecany dla skóry bardzo wrażliwej. Doskonały dla ochrony skóry po zastosowaniu pilingów chemicznych (Glikopeel, Melaspeel, Salipeel Plus, Argipeel). Dedykowany dla skór suchych i zniszczonych."
Taką informację znalazłam na stronie sklepu. Od razu zaznaczam, że jest to prezent dla mamy. Co prawda blizna pooperacyjna ładnie jej się zagoiła, ale nie można o niej zapominać, poza tym jest to też krem do cery suchej. Mamie udało się ostatnio wykończyć wszystko co jej podrzucałam z różnych okazji i bez też się zdarzało. A jej ukochany krem tłusty został wycofany i praktycznie jest niedostępny, więc szukam jej nowego, mam nadzieję, że lepszego :)





Próbki zawsze miłe widziane :D



Co myślicie o tych zakupach? Znacie te marki? Dobrze wybrałam? A może polecacie coś lepszego?
CZYTAJ DALEJ
poniedziałek, 28 września 2015

Moja lista CHCIEJSTWA - Fridge by yDe, BIOLOGIQUE RECHERCHE, Fitomed


Staram się zmienić swoje podejście do zakupów. Tworzę LISTĘ, czy pomoże mi się ograniczyć, mam nadzieję. Ale ma mi też pomóc zmienić pielęgnację, na lepszą, bardziej skuteczną, bardziej naturalną... No i spełnić moje zachcianki. Czytam blogi, oglądam YouTube i mój portfel piszczy, a nie koniecznie idą za tym dobre zmiany. Pewnie się łudzę, ale czas pokaże :P A oto co wpisuję na moją pierwszą listę :)







1. Fridge by yDe - 1.1 face the cream

"Krem o niespotykanej ilości substancji aktywnych. Opóźnia proces starzenia się skóry. Substancje aktywne (zawarte m.in. w olejku różanym) wnikają przez warstwę naskórka do skóry właściwej. Zapewnia to prawidłowe odżywienie tkanek i wydalanie toksyn. Dzięki zawartości oleju różanego działa uelastyczniająco i antyoksydacyjnie. Skóra staje się mocniejsza i pełna blasku. Krem chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Zawiera naturalny filtr UV."
Tak pisze producent, a mnie najbardziej przyciąga krótki termin przydatności. No i jest okazja, żeby mamie fajny prezent zrobić na imieniny, a przy okazji i ja się załapię na coś, w końcu trzeba dobić do darmowej dostawy :P

Kupiłam :) Parę słów pojawiło się w poście <Zakup specjalny> :)







2. BIOLOGIQUE RECHERCHE - Lotion P50


"Lotion normalizujący funkcjonowanie skóry. Delikatnie usuwa martwe komórki i zanieczyszczenia. Odnawia naskórek i poprawia jego stan. Nawilża górne warstwy naskórka oraz równoważy pH skóry. Wzmacnia efekty innych produktów Biologique Recherche, użytych w dalszej kolejności.

Rekomendowany dla cienkiej i/lub skłonnej do podrażnień skóry. Zalecany dla skór wymagających regeneracji oraz pozbawionych witalności. Przygotowuje skórę do kolejnych etapów pielęgnacji, pozostawiając ją czystą i zdrową."


Całą winę za to chciejstwo ponosi Okiem Justyny

Ja się pozbyłam trądziku z pomocą dobrego dermatologa, teraz mam tylko pojedyncze nawroty co jakiś czas, choć muszę przyznać, że po ciąży hormony ciągle szaleją i nie mam już tego komfortu co przed porodem. Więc znowu zaczynam szukać sposobu, żeby skórę trochę ujarzmić, tym razem już bez tabletek.

Kupiłam :D Więcej w poście <Zakup specjalny> w którym poza Lotionem jeszcze parę potencjalnych perełek się pojawiło :)


3. Fitomed - Mój krem nr 11 ziołowy do cery tłustej i mieszanej z rozszerzonymi porami (ze świeżego naparu ziołowego) 

"Działanie opiera się na obecnym w kremie wyciągu wodnym z ziół (80%) o wysokiej zawartości garbników o właściwościach ściągających rozszerzone pory, tradycyjnie stosowanych w fitoterapii. Dodatek oleju z czarnuszki siewnej stabilizuje barierę lipidową naskórka. Przeznaczenie: do cery tłustej i mieszanej z rozszerzonymi porami." Tyle producent.

Całą winę za to chciejstwo ponosi Zdrowo Naturalnie, a dokładniej post Fitomed, Mój krem nr 11

Wiele kremów za mną, pewnie też wiele przede mną, a muszę przyznać, że post Zdrowo Naturalnie, naprawdę przypadł mi do gustu, tak jakby miał to być krem idealny dla mnie, już nawet nie wspomnę o bardzo zachęcającej cenie :P

Kupiłam :) Parę słów pojawiło się w poście <Zakup specjalny - Fitomed> :)

4. Fitomed - Mój krem nr 12 ziołowy do cery tłustej i trądzikowej (ze świeżego naparu ziołowego)

"Działanie opiera się na obecnym w kremie wyciągu wodnym z ziół (80%) tradycyjnie stosowanych w fitoterapii cery trądzikowej i właściwościach antyseptycznych olejku z drzewka herbacianego. Krem nawilża, zmiękcza skórę, łagodzi istniejące zmiany. Dodatek oleju z czarnuszki siewnej stabilizuje barierę lipidową naskórka. Przeznaczenie: do cery tłustej i trądzikowej." Tyle producent.

Całą winę za to chciejstwo ponosi Zdrowo Naturalnie, a dokładniej post Fitomed, Mój krem nr 12

Co myślicie o takich listach? Macie sposoby na ograniczenie zakupów? Jak wyglądają wasze listy? A może polecicie mi coś jeszcze co powinnam dopisać do mojej listy?
CZYTAJ DALEJ
sobota, 19 września 2015

Buble - Co mi sie nie sprawdziło - Golden Rose, Manhattan, Bell


Sama kolorówka, mimo, że posiadam jej mało, ciągle trafiam na coś co nie spełnia moich oczekiwań. Ale nie ma też co się łudzić, wiele z nich jest efektem oglądania filmików urodowych. To mój grzech, wiec i karę, oby tylko finansową, ponieść trzeba. 


1. Golden Rose - Precision Eyeliner - tusz do kresek. Wodoodporny, szybkoschnący liner w pisaku o długotrwałej formule. Kolor dark blue. Kolor piękny, idealny na lato, nowość, dobra recenzja, kupiłam. Pierwsze podejście, ups coś nie wyszło, miało być łatwo i na dłoni tak właśnie jest. Na oku gorzej, dobra nie mam wprawy, co prawda pisak dla nie wyprawionych łatwiejszy, ale może oporna jestem. 3 razy poprawiałam, jakoś wyszło, choć efekt mnie nie zachwycił. I tak przez 3 tygodnie dzień w dzień go męczyłam. Wprawę już miałam, bo się wkurzyłam i kupiłam na szybko eyeliner z Eveline, który tego dnia akurat mignął mi na Instagramie, jako pozytywny, efekt wow. Więc z pisakiem to jednak już nie moje umiejętności były powodem. Jest mięciutki, kreska prowadzi sie łatwo, ale coś z kolorem i pigmentacją jest nie tak, bo efekt bardzo słaby. Żeby nie było przechowywałam go jak trzeba, na stojąco, dupką do góry, pędzelkiem do dołu. Ciężko o fajny efekt przy pierwszej aplikacji, bo robi przerwy, watro by poprawić miejscami. Ale się nie da, 2 warstwa ściera pierwszą i efekt jest jeszcze gorszy. Moja powieka też łatwa nie jest, sporo w niej załamań, choć Eveline radzi sobie. Zastyga na skorupkę, która mi się kruszy, ściera się łatwo. Za to z reki ciężko go zetrzeć. Może to wina mojej tłustej powieki. Próbowałam na przypudrowanym oku oraz z bazą, efekt ten sam, poza tym że pisak się brudzi zbierając dodatkowy kosmetyk. Ach, nie po drodze mi z nim :/


2. Golden Rose - Matte Lipstick Crayon -12. Aksamitna, matowa, pomadka w kredce. Miękko się rozprowadza zapewniając długotrwały efekt nawilżenia - tak piszą na opakowaniu. Na YouTube zachwyty, byłam koło stoiska, chwyciłam.  Chwaliłam się nią w <Moich nowościach kosmetycznych>. Kolor wydawał się super, ale w domu po nałożeniu wyglądam jakbym była chora, choć wielokrotnie widzę mój wybór na filmikach i tam fajnie wygląda. No dobra kolor źle dobrałam, nie pierwszy raz, ale co z reszta ochów. Rozprowadza się przyjemnie, czuć, że to delikatny mat, od razu zaznaczę, że fanką konsystencji szminek matowych nie jestem. Nie jest źle, na kolor już nie patrzę, można kupić inny, poza tym wychodzi za kontur niemal zaraz po nałożeniu. Droga do pracy komunikacją miejską i rozpoczęcie dnia pracy, czyli jakaś godzina, bez jedzenia, tylko gadanie. Pomadka została zjedzona i to w brzydki sposób, bo rozlała się u góry, środek wyparował, a pomadka siedzi w załamaniach ust. Byłam w szoku, bo tak paskudnego efektu jeszcze u siebie nie widziałam :/ No i to nawilżenie, nie wiem gdzie niby występuje, skoro jedyne o czym myślałam od aplikacji, że mnie ściąga i muszę pomadki ochronnej użyć. Dziwna jestem i wcale mnie nie pociesza, że droga nie była, skoro mogłam dołożyć i BALMI sobie kupić :/


3. Manhattan - High Shine - Lipgloss. Wysoki połysk dla uwodzicielsko lśniących ust czy jakoś tak, przepraszam za moje tłumaczenie. Kolor bardzo ładny i delikatny, błyszczyk, więc co może pójść źle? Brokat! I to nie delikatny i subtelny, nawalone jak po północy w Sylwestra. Formuła wychodzi poza obrys ust, nawet bezbarwnej konturówki raz użyłam i nic, cały brokat momentalnie znajduje się poza konturem, komiczny widok, a na ustach zostaje tyle, że wygląda nawet przyzwoicie. Wytrę nadmiar, choć nie smaruje się przesadnie, a po chwili znowu ten sam efekt, a ja się tylko zastanawiam skąd znowu tyle brokatu. Usta są mokre, lepkie i jednocześnie tępe oraz spierzchnięte. Fajnie, że to zakup z Rossmannowej mega promocji, choć szkoda, że jest praktycznie nie ruszony, bo po każdym podejściu mnie odrzuca :/


4. Bell - HYPOAllergenic - hypoalergiczna płynna baza pod cienie. Stoi nowa szafa, coś warto by przetestować, nie mam bazy pod cienie, kupiłam nowa paletkę, mam tłusta powiekę, do wyboru były w cięższej kremowej wersji lub w bardziej płynnej. Lekka konsystencja wygrała, fajny aplikator, zapowiadała się super. Pierwsza aplikacja, zbyt żółty kolor jak dla mnie, ale cieniem się przykryje będzie ok. Do pracy dojechałam cienia nie ma, pogoda przyzwoita była tego dnia, tzn. jest w załamaniu, czyli u mnie standard. Ale halo, bazy użyłam to skąd ten efekt, jakbym nic nie zrobiła, ale nie zrażona następnego dnia próbuję znowu, efekt identyczny. Coś mnie podkusiło, zobaczymy co będzie jak sama bazę nałożę. Zgadniecie? Po godzinie siedzenia przy kompie w domu, powieka mi się świeci, ale wiem, że baza jest tam ciągle. Skąd? W załamaniu baza mi sie zebrała :/

Chyba zmienię nazwę tego typu postów. Może: Jak to Monika próbowała się umalować?
CZYTAJ DALEJ
piątek, 18 września 2015

BeGLOSSY wrzesień 2015 - Beaver Professional, Clarena, Lambre, ISADORA,Shiseido, Efektima


Jest :) Dostałam już przed południem, synek kaszle więc siedzimy w domu. Muszę przyznać, że mam straszna frajdę z tych pudełek. Mimo, że nie wszystkie mi odpowiadają. Ale podobnie jak <sierpniowe>, tak i to wrześniowe bardzo fajnie się zapowiada na pierwszy rzut :) Zresztą oceńcie same :)


1. Beaver Professional - regenerująca odżywka do włosów. Tego typu produktów używam codziennie, niestety jeszcze nie trafiłam na swój ideał. Ale oczekiwania mam spore, w <lipcowym> pudełku był szampon z tej serii i muszę przyznać, że bardzo się z nim polubiłam. 
Niestety nie robi nic, mocno się zawiodłam, szampon był super, a odżywka to po prostu kolejny niewypał dla moich włosów :/


2. Clarena - Boracay Body Cream. Marka ta już jakiś czas za mną chodzi. Fajnie będzie móc sprawdzić czy jest sens interesować się nią bardziej. 
Potwornie mocno perfumowany, porażka jakaś, książki nie mogłam czytać tak mnie rozpraszał. Jeszcze chyba na tak intensywnie i długo pachnący balsam nie trafiłam, na szczęście tylko ręce nim posmarowałam. Niestety lepi się i w sumie niewiele zrobił dla moich rąk. Przekazałam mojej mamie, która do rąk zużywa wszystkie kremy z prędkością światła :P


3. Lambre - Fashion Color - 4 - lakier do paznokci. Chwilowo mam hybrydę, więc pewnie przez miesiąc się nie skuszę. Ale później bardzo chętnie :) Tym bardziej, ze kolor wyglada na bardzo trafiony :D



4. ISADORA - Nude Sensation. Opis jest bardzo zachęcający, a i sama marka ostatnio mnie zaskoczyła, w <czerwcowym> pudełku dostałam ich tusz do rzęs, a im dłużej go używam tym bardziej jestem zadowolona. 
Szkoda tylko, że kolor jest taki ciemny :/ Nałożyłam go raz, ale jestem pomarańczowa :/


5. Shiseido - Ultimune - Power Infusing Concentrate. Ceny maja obłędne, ale chodzą za mna od dawna. Byłam nawet w Douglasie, wzięłam próbkę serum do domu. Miało być dla mnie, a było totalnym rozczarowaniem. Dlatego cieszę się, że praktycznie bez kosztów przekonam się, jak moja skóra zareaguje na kolejny produkt tej firmy. 
Szału nie ma :/ Nie uczula, nie podrażnia, ale też nic więcej dla mojej skóry nie robi, wykończę opakowanie, ale nie jest to produkt, który chciałabym kupić w wersji pełnowymiarowej. Konsystencja lejąca i lepka, ale wchłania się dobrze, zapach neutralny. Wolę jednak swoją tańszą pielęgnację opartą na produktach Bandi, gdyż moja skóra na te produkty reaguje lepiej. 5 ml starczyło mi na 8 aplikacji.


6. Shiseido - Ultimune - Power Infusing Eye Concentrate. Uwielbiam produkty pod oczy, choć są one zawsze wielką niewiadomą. To co ma nie uczulać, często robi mi krzywdę. Ale mam też parę swoich perełek :)
Szału nie ma :/ Nie uczula, nie podrażnia, ale też nic więcej dla mojej skóry nie robi, wykończę opakowanie, ale nie jest to produkt, który chciałabym kupić w wersji pełnowymiarowej. Konsystencja gęsta, przyjemna pod oczy, o kolorze mlecznym, określiłabym to jako krem-żel, ale wchłania się dobrze, zapach neutralny. Niestety niczym się nie wyróżnia, żeby uzasadniać taki koszt.




DODATEK: Efektima - Sunfree-SPA. 

Inne pudełka:
CZYTAJ DALEJ
niedziela, 13 września 2015

Moja poranna wrześniowa pielęgnacja - Physiogel, Ziaja, Bandi, Bielenda, Uriage


W ubiegłym miesiącu pisałam Wam o mojej <wieczornej pielęgnacji>, więc przyszedł czas podzielić się poranną. Niestety nie jest kompleksowa i pewnie wiele ważnych kroków pomijam, ale ja po prostu rano NIGDY nie mam czasu. Wiec to raczej moja wariacja na ten temat. 


1. Physiogel - żel do mycia twarzy - do skóry suchej i wrażliwej. Oczyszczanie to podstawa, choć poranną przejmuje się zdecydowanie mniej niż wieczorną, której poświęcam znacznie więcej czasu. Rano głównie dbam o nawilżenie oraz staram się nie przesadzać i nie podrażniać za mocno skóry, w końcu i tak dostanie jej się poprzez makijaż. Ten żel jest bardzo poprawny, delikatnie zmywa pozostałości z zabiegów wieczoru poprzedniego, nie podrażnia, nie wysusza, jest przyjemny w konsystencji i zapachu. W razie potrzeby większego oczyszczenia nakładam go na gąbeczkę, choć zazwyczaj dłonie w zupełności mi wystarczają. No i im mniej zabawy tym szybciej :P 



2. Ziaja - oczyszczanie - liście manuka - tonik zwężający pory. Krok całkowicie nie obowiązkowy, niestety czasem wymuszony, jak mnie jakiś nieproszony gość nawiedzi. Produkt ten opisywałam też w <moich kosmetycznych nowościach>. Używam tylko punktowo, żeby nie przesuszyć skóry, a dobić gada. Mimo, że mam obecnie skórę mieszaną i wrażliwą, w okresie dojrzewania była tłusta i trądzikowa, wtedy to niestety doświadczalnie nauczyłam się, że nawet tłusta potrzebuje nawilżenia, a przesuszenie tylko powoduje dodatkowe szkody.
A w denku wylądował rok później.


3. Uriage - woda termalna. To krok, którego nie pomijam, już z automatu spryskuję twarz po osuszeniu ręcznikiem. Zazwyczaj w tym momencie następuje przerwa, choćby na tabletkę. Woda łagodzi podrażnienia po oczyszczaniu oraz zapobiega mało przyjemnemu uczuciu ściągnięcia. Więcej o nim choćby w <mojej idealnej pielęgnacji> No i jest mega przyjemna, taki drobiazg z rana, a humor poprawia o 6. 


4. Bandi - Fem@le 35+ - energetyzujący multiaktywny koktajl. Jeszcze rok temu uznawałam ten krok za całkowicie zbędny. Serum używałam tylko na noc, żeby nie tracić czasu aż się wchłonie oraz żeby nie kolidowało mi z tapeta. Ten koktajl <UWIELBIAM>, wchłania się szybko, dając uczucie komfortu na cały dzień, niestety jeszcze nie znalazłam idealnego kremu, który sam by sobie z tym poradził. Wiec dodatkowe 2 minuty z rana, choć nie mogę powiedzieć, żeby były zmarnowane. Tym bardziej, ze podczas wchłaniania robię kawę i śniadanie. 


5. Bandi - Eye Care - kojący krem/żel pod oczy. Ideał na rano, szybko się wchłania, natychmiastowa ulga i uczucie nawilżenia, co na moje zasinienia i opuchlizny dobrze robi, ale nie łudźmy się, mi nawet mega tapeta w tym rejonie średnio pomaga, taka uroda. Krem nie uczula, nie podrażnia, kolejne opakowanie i na pewno jeszcze do niego wrócę, uwielbiam ta lekką, ale skuteczną formułę.  



6. Bandi - Hydro Care - krem intensywnie nawilżający. Tak jak pisałam wyżej, nawilżanie to podstawa mojej porannej pielęgnacji. Więc bez kremu nawilżającego obejść się nie mogę. Ten ma lekka formułę, szybko się wchłania, przyzwoicie nawilża, choć bez koktajlu jego efekt jest dla mnie za słaby. Super pod podkład, jeszcze z żadnym mi nie kolidował.  



7. Bielenda - CC cream - blur effect. Krok ostatni, pozostałość po lecie, stosowany zamiennie z podkładem lub równolegle z nim, gdy chcę uzyskać bardzo subtelny efekt i delikatne wyrównanie. Muszę przyznać, że początkowo konsystencja bardzo mi się nie spodobała, zwłaszcza je dość twarde drobinki, jednak po roztarciu krem nabiera lekko beżowego koloru, delikatnie wyrównuje koloryt i matowi. Choć dla opalonej skóry jest za jasny, teraz natomiast jego odcień jest dla mnie idealny. Super, gdy nie mam czasu lub ochoty na coś więcej, korektor trochę pudru i moja wersja minimum gotowa. 
W końcu w maju 2016 wylądował w denku.



8. Uriage - Roseliane - CC cream z SPF 30. Miał być cudem na lato. Kryjącym zaczerwienienia i chroniącym przed słońcem, lżejszym zamiennikiem podkładu, z trochę wyższej pułki. Taaaaa miał być. Za ciemny przez większość lata, nawet w połowie, gdy byłam już naprawdę opalona jak na siebie, też był za ciemny. Mimo, że niewielką ilość nakładałam <Beauty Blenderem>, wtedy dawał jeszcze znośny efekt. Poza tym jest lepki po aplikacji, nie ma opcji, żeby go nie przypudrować. Długo się nie utrzymuje, łatwo ściera, a najgorsze, że znika tam gdzie najbardziej jest potrzebny, bo miał kryć zaczerwienienia. Dla mnie porażka, mimo, że ciągle daję mu szanse, ale nic nie pomaga. Będę musiała się go pozbyć mimo małego zużycia. 
W końcu wylądował w <denku> uznałam, że nie ma sensu go zostawiać na przyszły rok, po co ma mi miejsce zajmować.



Na zdjęciu powyżej same możecie zobaczyć porównanie opisanych właśnie kremów CC. Ten pomarańczowy to Uriage, ten biały z drobinkami to Bielenda. 

Jak wygląda Wasza poranna pielęgnacja? Na co stawiacie przede wszystkim? Bez jakich kosmetyków nie wyobrażacie sobie poranka?
CZYTAJ DALEJ
środa, 9 września 2015

Denko września 2015 - L'biotica, Bandi, Avene, Green Pharmacy, Douglas, Biały Jeleń, Uriage, Pantene


W tym miesiącu zużycie wydaje się ogromne, ale w dużej mierze jest ono zasługą walki z moim zbieractwem i chęcią pozbycia się zapasów, żeby z czystym sumieniem móc kupować nowe :P Kolejność produktów które opisuję jest przypadkowa ;)


1. L'biotica - Biovax - intensywnie regenerujący szampon - naturalne oleje: argan, makadamia, kokos. Cieszę się, że to tylko 200 ml, nie polubiłam się z nim, kupiłam do do kompletu z odżywką z tej samej linii, którą zużyłam szybciej, niestety ona też nic kompletnie dla mnie nie zrobiła, jakbym nic nie użyła. Na moje cienkie i szybko przetłuszczające się włosy jest za ciężki, zbyt gęsta konsystencja, co prawda jak już się pomęczę to pieni się cudnie, ale później mam wrażenie, że źle włosy spłukałam. Więc tak go sobie męczę od jakiegoś czasu używając na zmianę z innymi, cieszę się, że to już koniec. Muszę przyznać, że chwilowo czuję się zmęczona firmą i jej produktami, chyba nie mam do nich szczęścia i będę szukać innych odżywek do włosów. Będę wdzięczna jeśli polecicie mi coś skutecznego :)



2. Bandi - Fem@le 35+ - delikatna pianka myjąca. Pierwsze spotkanie z tym produktem nie zachwyciło mnie. A kupiłam ją ze względu na miłość jaką darzę <koktajl> z tej firmy. Mam skórę mieszaną i wydaje mi się, że jednak żele lepiej spisują się do jej oczyszczania. Pianka jest za delikatna i nie nadaje się do szczoteczki. Więc używałam, bo miałam, szkoda było wyrzucić, najtańsza nie była, a przecież myje. Pod koniec opakowania stwierdzam, że się z nią polubiłam i cieszę się, że mam kolejny zestaw. Idealna gdy skóra jest podrażniona, koniec lata i początek jesieni będą temu sprzyjać, bardziej inwazyjne zabiegi oczyszczające także. Ma przyjemny zapach, delikatną konsystencje, bardzo przyjemnie się jej używa, a jednocześnie jest skuteczna. Mam wrażenie, że zagości u mnie na dłużej, jako alternatywa dla żelu i mocniejszego oczyszczania. Do kupienia w komplecie z jedwabistym olejkiem do demakijażu.



3. Bandi - Fem@le 35+ - jedwabisty olejek do demakijażu. O którym wspominałam także w poście o <mojej pielęgnacji idealnej>. Podobnie, jak przy delikatnej piance myjącej, im dłużej używałam tym bardziej go doceniałem, a zwłaszcza jak się skończył. Ostatnio nie miałam szczęścia do płynów micelarnych <klik>, których używam jako 1 kroku demakijażu. Ciągle miałam nie doczyszczoną zwłaszcza okolicę oczu. Z pomocą przyszedł mi ten olejek, doczyszcza łagodnie i skutecznie, nawet okolicę oczu. A oczy mam bardzo wrażliwe. Wszystko to zmywam pianką lub żelem i wiem, że moja skóra jest idealnie oczyszczona, co widać i czuć. Bardzo się cieszę, że mam drugie opakowanie w szufladzie, bo chyba się bardzo zaprzyjaźnimy :)



4. Avene - Antirougeurs calm - maseczka do twarzy łagodząco-regenerująca. Lubię tą firmę swego czasu niemal cała moja pielęgnacja była o nią oparta, o innych produktach, których ostatnio używałam możecie poczytać w <sierpniowym denku> <ulubieńcach lipca> oraz <denku czerwca> Wracając jednak do tej maseczki nie mogę powiedzieć, żeby mogła zbliżyć się do ulubieńców choćby. Jest poprawna, działa, łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia, ale nie na długo, zazwyczaj następnego dnia jest tak jak było. A do tego jest gęsta i ciężko się rozprowadza po skórze, ciężko ją zmyć, jest lepka i tłusta, nie ryzykowałam, żeby zostawiać ją na noc, żeby mnie nie zapchała. Zapach także nie przypadł mi do gustu. Więc z tym produktem Avene już się raczej nie spotkam, za to kremy pod oczy to zupełnie inna bajka :)



5. Green Pharmacy - Eliksir ziołowy do włosów - wzmacniający, przeciw wypadaniu. Ci którzy zmagają się z Haschimoto pewnie dużo częściej łapią się na tego typu produkty. Moje włosy są cienkie i problematyczne praktycznie w każdym możliwym zakresie. Na wszelkie sposoby staram się je wzmocnić. I to jest efekt tych poszukiwań. Niestety nie zauważyłam, żeby było lepiej, na szczęście nie jest także gorzej, choć może to być także efekt mojej niesystematyczności. Już kupiłam zamiennik i pewnie nadal będę liczyć na cud, na szczęście nie są ani drogie, ani szkodliwe. Nie mniej jednak jeśli macie coś sprawdzonego na wzmocnienie moich włosków będę bardzo wdzięczna za informację :)



6. Artego - rain dance - spray intensywnie nawilżający do włosów. Pełnowymiarowy produkt z lipcowego pudełka <beGlossy> Mały, niewydajny, nic nie robiący w sensie pozytywnym, za to mocno obciążający. Zdecydowanie nie dla moich cienkich włosków :/



7. Douglas - soft cleansing foam. Nic innego jak pianka myjąca do twarzy w najmniejszym dostępnym rozmiarze. Lubię takie podejście, zamiast kupować wielką butlę, mogę na coś wydać trochę mniej, co prawda nie jest to ekonomiczne, ale po co wydawać trochę więcej, za większą pojemność, na bubel? Ta pianka bublem nie jest, przyzwoicie oczyszcza, nie podrażnia, jest delikatna, ma przyjemny zapach, cena mało zachęcająca jak na 50 ml. Jednak efekt końcowy jest taki, że planuję się przyjrzeć bliżej ich produktom.



8. Palmer's - Moisturizing body oil. Wspominałam o niej w poście o <mojej idealnej pielęgnacji> i nadal w ten sposób o niej myślę, fajna do natłuszczania tradycyjnego skóry, fajna jako dodatek do kąpieli, ale ja ją najbardziej lubię jako zamiennik produktów do golenia. Skórę twarzy mam mieszaną, a na nogach zawsze such, dodatkowo po goleniu czy depilacji podrażniona i swędząca. Jak "po" używałam balsamu na podrażnioną skórę, to mi na długo nawilżenie nie starczało, szybko skóra swędziała i często ją zapychał. Obecnie takich problemów nie mam.



9. Biały Jeleń - żel do higieny intymnej - chaber, bławatek. Uwielbiam całą tą serię. Pisałam o nich w <mojej pielęgnacji idealnej> oraz <denku lipca>. Co prawda bardziej wolę wersję kremowe, ale żelową też nie pogardzę. Mam ich duży zapas, tylko ta firma, nie planuję zmieniać, tylko nuty zapachowe zmieniam. 



10. Uriage - woda termalna. UWIELBIAM, pisałam o nim w <ulubieńcach lipca> <denku sierpnia> <mojej wieczornej sierpniowej pielęgnacji> oraz <mojej idealnej pielęgnacji> chyba będzie musiał się dorobić oddzielnego posta :) Wiem czemu tak wiele z Was się nim zachwyca, ja również jakoś na początku roku dołączyłam do tego grona. Miałam inne, ale nigdy nie zostawały ze mną na dłużej, a dla niego zamiennika już szukać nie będę.



11. Iwostin - Purritin - żel do mycia twarzy. Wspomniałam o nim w <mojej wieczornej sierpniowej pielęgnacji> i nadal podtrzymuję to zdanie, dobry, skuteczny, nie uczulający, pewnie się jeszcze spotkamy.



12. Nivea - Creme Coconut - kremowy żel pod prysznic. Lubię konsystencję i zapach, to gama produktów, które zawsze są w domu, ale kremowe Nivea to zawsze dobry wybór, jeszcze mi się nie trafiło, żeby skóra była po nich ściągnięta czy swędząca, a jest właśnie odwrotnie. Dla kogoś kto nie lubi się balsamować po prysznicu i uważa, że nie ma na to czasu jest to dobry wybór.



13. Bandi - płyn micelarny. Uwielbiam tą firmę, co można zobaczyć choćby tylko po tym poście :P Jednak ten produkt do udanych się nie zalicza, cieszę się, że nie dałam się namówić na kolejne opakowanie, bo swego czasu można było go dostać w promocyjnej cenie. Nie jest tak zły, żeby wylądować wśród <kosmetyków, które robią mi krzywdę> ale niestety też podrażnia moje oczy,  poza tym nie radzi sobie za dobrze z ich demakijażem, więc podobnie jak <płyn micelarny z Garniera>, zużyłam go do demakijażu twarzy, a oczy omijałam.





14. Pantene - Intensywna regeneracja - szampon. Lubię, po prostu, przyjemna kremowa konsystencja, dobrze się pieni, delikatny zapach. Moje włosy przeżyją po nim bez odżywki, więc fajna opcja na szybko, dobrze włosy mi się po nim rozczesuje. Choć na chwilę obecną bardziej poszukuję czegoś co nada im objętości. Wracam do niego i pewnie nadal tak będzie, bardzo poprawny.


Skończyłam!!! Tak obszernego denka jeszcze nie było, ale cóż uzbierało się, uznałam, że nie ma sensu go dzielić.

Macie? Używacie? Lubicie? A może zachwycam się waszym bublem?

Inne denka:
CZYTAJ DALEJ
TOP