wtorek, 29 grudnia 2015

Ulubieńcy grudnia 2015


W tym miesiącu nie ma ich wielu, grudzień od dłuższego czasu jest dla mnie najintensywniejszym miesiącem. Zdecydowanie za dużo się dzieje, dlatego drobne przyjemności są jeszcze miłej widziane :)


Lirene - City Matt - mineralny puder matujący - 01 transparentny. Ostatnio kupiłam zdecydowanie zbyt duży zapas pudrów, jest w czym wybierać. Zaczęłam od Paese, ale zbyt mocno bieli i mat jest przesadny, odłożyłam na lepsze dla niego czasy. Więc szybko sięgnęłam po inny, ten był pod ręka. Byłam do niego raczej sceptycznie nastawiona, więc po co kupiłam? Efekt promocji w Rossmannie, reszty chyba tłumaczyć nie muszę :P Dosyć mocno perfumowany, czego po nałożeniu nie czuć. Drobinki brokatu się przewijają, po co brokat w pudrze matującym, na to chyba nigdy nie wpadnę, na szczęście nie ma ich zbyt wiele. Ale to przestaje mieć znaczenie biorąc pod uwagę efekt jaki daje. Matuje, spokojnie na pół dnia bez poprawek. A mat nie jest płaski, skóra wygląda jakby była aksamitna i nie rzuca się w oczy. Używam go jakoś od listopada prawie za każdym razem i na razie, mimo że mam wybór, raczej zmiany nie planuje ;)



Bourjois - wodoodporna kredka - 47 purple night. Uwielbiam ją, jest miękka, rozprowadza się jak masełko, ale też trwała, nie odbija mi się ma mojej opadającej powiece. Bałam się, że przesadziłam z kolorem, mimo że mam sporo fioletów, ten jest jaśniejszy, z połyskiem i maleńkimi drobinkami. Czyli tylko na wieczór/imprezę? Nieee :D Pasuje do makijażu dziennego, a jednocześnie dokłada to coś ekstra w prozie dnia. Teraz muszę zaopatrzyć się w inne kolory z tej serii, naprawdę ja uwielbiam. 


Rimmel - Match Perfection - korektor rozświetlający - 030 Classic Beige. Nie dziwie się, że ma tyle zwolenniczek, ładne średnie krycie, śliczny kolor, lekka konsystencja, nie zbiera się w załamaniach, nie uczula, nie przesusza.  A spojrzenie jest świeże i wypoczęteNie mam się do czego przyczepić, mam stertę nowych korektorów łącznie z płynnymi Catrice, ale po ten sięgam najchętniej. 



Pat&Rub - Sól do kąpieli z Morza Martwego. Pachnie obłędnie, odrobina luksusu po ciężkim dniu, zwłaszcza na chłodne wieczory. Przywraca mnie do życia. Nie jest tłusta, więc nie zastąpi balsamu, ale też nie ubrudzi wanny tak jak kula. Mimo to, skóra po kąpieli jest aksamitna. Wielkie i wydajne opakowanie, nie potrzeba takiej ilości używać, jak zaleca producent. Mój zdecydowany grudniowy faworyt, zbędny, ale niezbędny. 




Bed Head - Resurrection - odżywka do włosów. Jak ja mogłam bez niej żyć? W końcu znalazłam coś co działa na moje włosy, ale tak całkowicie, naprawdę. Jak jej użyje to nie mogę przestać dotykać włosów, nie mogę się nadziwić, że mogą być tak miękkie, nawet końcówki nie są już takie szorstkie i suche. Gdybym miała więcej czasu to stosowałbym ją codziennie, a tak stała się częścią mojego rytuału pielęgnacyjnego na dzień wolny. Przy najbliższej okazji kupię kolejna butlę.

CZYTAJ DALEJ
sobota, 26 grudnia 2015

Denko grudnia 2015


Nie wiem czemu, ale od kiedy zaczęłam przetrzymywać puste opakowania do kolejnego wpisu, dopiero widzę jak dużo produktów zużywam. I za każdym razem mnie to zaskakuje. 


Rimmel - Stay Matte - puder prasowany - 001 transparent. Bardzo lubiany, zachwalany, popularny. Niestety mi nie przypadł do gustu. Nie utrzymuje matu zbyt długo i mówię tu o 2-3h max, a mat jest płaski, mocno rzucający się w oczy, bardzo podkreśla rozszerzone pory. Kolor ciemnieje na podkładzie, korektorze i tylko na kremie. Nakładałam go puszkiem i pędzlem, mniej i więcej. Efekt zawsze ten sam. Moja skóra się z nim nie polubiła. Do tego stopnia, że jak syn go zrzucił to ucieszyłam się, że mogę go czystym sumieniem wyrzucić :D



Fridge by yDe - 1.1 face the cream. Już o nim wspominałam w <Zakupie Specjalnym>. Muszę przyznać, że mam co do niego mieszane uczucia. Działa jak moja ulubiona pielęgnacja, nie ma efektu wow, że robi coś więcej, co wbrew pozorom wadą nie jest, bo moje dwa ulubione produkty pielęgnacyjne: <Bandi> i <Dermedic>, doprowadzają moją skórę do takiego stanu o jakim kiedyś mogłam tylko pomarzyć. Więc krem jest dobry, skuteczny, z naturalnym składem. Ale cena jest 2 razy wyższa niż moi ulubieńcy w pełnych cenach. I chyba przez to nie wylądował w ulubieńcach miesiąca, bo jednak ciągle mam co do niego mieszane uczucia. Mamy też nie powalił jej 0.0, ale mojego używała ilekroć do mnie wpadała w odwiedziny i mój pasował jej bardziej. Po 2 tygodniach od wykończenia słoiczka, dostałam mega uczulenia na skórze wokół oczu i wtedy dopiero doceniłam jak dobry krem miałam. Przy nim nic mi się nie działo. Żadnych efektów ubocznych, skóra w stanie idealnym, a stosowałam go tylko na wieczór, plus eksperymenty z innymi produktami. Wniosek jest taki, jeszcze wrócę do firmy, ale tym razem mama dostanie 1.1, a ja się skuszę na inny, a jest w czym wybierać. Niestety kolejne spotkanie musi poczekać, bo ostatnimi czasy, moja kolekcja znowu się powiększyła, a Fridge by yDe oferuje produkty z krótkim terminem, wiec wszystko inne idzie w kąt, jak tylko paczka dotrze :P




Bandi - Female 35+ - energetyzujący krem nocny. Kocham koktajl z tej serii, kolejnych opakowań zużytych już nie liczę, jest idealny dla mnie. A skoro tak mnie zachwycił to nie mogłam nie kupić całej serii. Wspominałam już o <zestawie do demakijażu> z którym ostatecznie jednak się polubiłam, mimo, że początki nie powalały. Więc przyszedł czas na krem na noc. Używałam go długo, bo z przerwami, choćby na Fridge by yDe. Bandi jest dobra firmą, którą lubię, mają sporo dobrych produktów, seria Female 35+ jest jakby stworzona dla mnie, choć do 35+ jeszcze parę lat mam. Najbardziej je lubię za to że są łagodne, ale działają, moja skóra dobrze na nie reaguje, a formuły mają takie, że przez większość roku noszą się idealnie. A moja skóra do najłatwiejszych we współpracy nie należy. Wracam do ich produktów od lat. Ten krem jednak nie skradł mojego serca, jest poprawny, w połączeniu z koktajlem rewelacja, ale samodzielnie, nie jest wystarczający, muszę mocniej pielęgnować skóre rano, co niestety wpływa na makijaż. Nie mogę powiedzieć o nim nic gorszego niż to, że dla mnie jest za słaby. A mocno stawiam zwłaszcza na pielęgnację wieczorną, to ona ponosi odpowiedzialność za stan mojej skóry w największym stopniu. Raczej nie dam mu kolejnej szansy. 



Bandi - Anti-aging Care - intensywne serum. Mój stosunek do firmy chyba nakreśliłam wystarczająco mocno przy poprzednim produkcie. Niestety mam problem ze wszystkim co jest przeciwzmarszczkowe, poza tym, że jak dla mnie jest to hasło reklamowe, którym można rzucać na prawo i lewo, bo ciężko zmierzyć efekty. Wiec pielęgnacja, która na pierwszym miejscu jest anty-aging rączej ląduje na końcu produktów, które skłonna jestem kupić. Ja w nie nie wierze, choć czasem dam się złapać, a one robią mi najczęściej krzywdę, najłagodniej używanie ich kończy się podrażnieniem. Niestety podobnie stało się i z tym serum. Na początku winę zrzucałam na inny produkt, ale w końcu winowajca się ujawnił. Dlatego ląduje w koszu, nie zużyty. 


Uriage - <woda termalna>. Mój ulubieniec, zużywam i kupuję nowe opakowanie. Idealnie łagodzi podrażnienia przy codziennej pielęgnacji, podczas upałów, a ostatnio także zwalcza efekty włączanych kaloryferów, choć na razie tylko w minimalnym użyciu. 


Schwarzkopf - Got2be - zwiększający objętość lakier do włosów. Efekt oglądania YouTube. Ale najlepiej o nim świadczy to że kupiłam kolejne opakowanie. Nie daje spektakularnych efektów. Raczej łagodne utrwalenie i uniesienie, nie skleja przesadnie, na co dzień rewelacja, zwłaszcza, że ma delikatny malinowy zapach. Bardzo wydajny. Na chwile obecna jeden z lepszych jakie miałam. 



Babuszka Agafii - maska do włosów - intensywna regeneracja, nawilżenie i pobudzenie wzrostu. Przyjemna w używaniu, niestety to tyle dobrego co o niej mogę powiedzieć, bo nie robi nic z moimi włosami. Dawałam jej szansę w rożnych kombinacjach, bez efektu, na szczęście już ją wykończyłam pomiędzy innymi. 



Babuszka Agafii - szampon - aktywator wzrostu. Kupiony w panice, gdy na przełomie lata i jesieni włosy mocno zaczęły mi wypadać. Produktów wzmacniających i na porost kupowałam na tony. Zapach ziołowy, przyjemny. Dobrze się pieni i delikatnie myje skórę głowy. Na efekty wzrostu opakowanie jest za małe, żeby stwierdzić. Konsystencja mocno lejąca i źle do niej dobrane opakowanie sprawiły, że sporo produktu zmarnowałam. Nie planuje wracać do tego szamponu, a i marka mimo, że mocno zachwalana nie przypadła mi do gustu, chyba że maseczki do twarzy zmienią moje zdanie. 



Alterra - szampon do włosów osłabionych i przerzedzających się. Umieściłam go nawet w ulubieńcach. Dobrze spełnia swoje zadanie, jest dobrze dostępny, tani i z przyzwoitym składem. Czego chcieć więcej. Dodatkowo utrzymywał w ryzach skórę głowy poddawaną wielu zabiegom domowym mającym pobudzić moje cebulki. Kolejne opakowania już czekają w kolejce do użycia. 



Allverne - Lilia/Mimoza - nawilżający krem do kąpieli i pod prysznic. Wspominałam o nim w <Zakupie Specjalnym>. Totalny przeciętniak, nie zachwyca, ale też nie ma się do czego przyczepić. Raczej nie wróci do mojej łazienki. 


Bambino - płyn do kąpieli. Całkiem fajny, delikatny płyn dla całej rodziny. Przyjemny zapach, nie uczula, łatwo dostępny i niedrogi. Na pewno jeszcze zagości w mojej łazience. 



Be Beauty - Bali - żel pod prysznic - regeneracja skóry i delikatny peeling. Lubię ta Biedronkową serię, za zapach, opakowanie i ten delikatny peeling. Fajna opcja na codzienny prysznic, dla zabieganych lub leniwych :) Co jakiś czas ląduje w koszyku i na razie nie mogę narzekać :)


Przyjemnych Świąt :)

Poprzednie denka:
- listopad 2015
- październik 2015
wrzesień 2015
- sierpień 2015
- lipiec 2015
- czerwiec 2015
CZYTAJ DALEJ
środa, 23 grudnia 2015

Zakup specjalny - Fitomed


Pod koniec września podzieliłam się z wami <moją listą chciejstwa>. Trochę czasu zajęło mi jej zrealizowanie, ale ciągle jakaś promocja się trafiała na coś innego, oto i ostatni produkt do mnie dotarł. Oczywiście w realizacji pomogła darmowa dostawa, jakoś od razu łatwiej mi się było zmobilizować do złożenia zamówienia na www.fitoteka.pl


Mój krem nr 11 - do cery mieszanej i tłustej, z rozszerzonymi porami, ze świeżego naparu ziołowego. Pierwotnie do zakupu zachęcił mnie post <Zdrowo Naturalnie>, a także <Okiem Justyny> wyprzedziła mnie w tym zakupie. Producent nie wiele opisuje, ale wrzucam te dane, więc warto zajrzeć na powyższe blogi.

Najważniejsze składniki: świeży napar ziołowy z oczaru wirginijskiego, pięciornika i skrzypu, olej z czarnuszki siewnej.
Działanie opiera się na obecnym w kremie wyciągu wodnym z ziół (80%) o wysokiej zawartości garbników o właściwościach ściągających rozszerzone pory, tradycyjnie stosowanych w fitoterapii. Dodatek oleju z czarnuszki siewnej stabilizuje barierę lipidową naskórka.
Przeznaczenie: do cery tłustej i mieszanej z rozszerzonymi porami.
Właściwości: Krem o charakterze naturalnym. Dopuszcza się wahanie odcieni kremu od beżowego do jasnobrązowego. Dopuszcza się istnienie nieznacznej różnicy w zapachu i barwie poszczególnych partii kremu, gdyż nie zawiera on sztucznych barwników oraz substancji zapachowych, a wahania koloru i zapachu spowodowane są zastosowaniem składników naturalnych pochodzących z kolejnych serii dostaw. Powyższe różnice w zapachu, barwie i konsystencji nie mają wpływu na jakość pielęgnacyjną kremu.
Nie zawiera: substancji zapachowych, parabenów, barwników.
Ingredients: Aqua, Hamamelis Virginiana Bark Extract, Equisetum Arvense Extract, Cetearyl Alcohol, Potentilla Erecta Extract, Calendula officinalis flower Extract, Vitis Vinifera Seed Oil, Nigella Sativa Seed Oil, Arachidyl Alcohol, Behenyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Cera Alba, Arachidyl Glucoside, Cocoa Butter, Hydroxyethyl Acrylate, Phenoxyetanol, Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Ethylhexylglycerin.

50 ml za 25 zł pewnie tak powinnam zacząć ten wpis. Mąż tylko formalnie spytał ile za tą paczkę, jak zobaczył paragon zaczął się śmiać. 132 zł za tyle produktów to aż niewiarygodne. Zwłaszcza, że krem ma dobry naturalny skład, a co jeszcze ważniejsze dla mnie, podobno działa. Czy działa to dam Wam znać później, bo na razie to tylko pokazuję, co zaraz będę testować. Właśnie kończy mi się mój ulubieniec <Purles>, niestety <madzikulum> uświadomiła mi, że jego skład już tak genialny jak działanie nie jest :/


A skoro już zamawiałam, to skusiłam, się na parę innych nowości. Będę robić własny tonik, jako że nie mam szczęścia i te na które trafiam, nie działają tak jak powinny to może stworze coś skutecznego sama? Zobaczymy, jak się spisze mój mały zestaw chemika :P


Koncentrat nawilżający z liposomami
Producent o nim:
Koncentrat stanowi zawiesinę liposomów z wyciągami z aralii (żeń-szenia syberyjskiego), siemienia lnianego, lukrecji, nasturcji o biostymulującym i nawilżającym działaniu. Oprócz składników ziołowych koncentrat zawiera substancje o znaczącym działaniu nawilżającym (hialuronian sodu, D-panthenol, glukoza, sól magnezu PCA).
Zastosowanie: jako składnik nawilżający w lotionach, kremach, serum, hydrożelach do cery wymagającej bardziej intensywnego nawilżenia, oraz balsamach do ciała w stężeniu 5-20%.
Najczęściej stosowane przepisy z nawilżającym koncentratem z liposomami Fitomed

Tonik do cery suchej do codziennej pielęgnacji
·75 ml – woda różana
·35 ml – nawilżający koncentrat z liposomami Fitomed
·40 ml – woda

Krem nawilżający

·20 g – kremobaza
·20 ml – olej ze słodkich migdałów
·40 ml – woda różana
·20 ml – nawilżający koncentrat z liposomami Fitomed

Krem odżywczo-nawilżający

·20 g – kremobaza
·20 ml – aktywny olej z witaminami i Q10
·40 ml – woda różana
·20 ml – nawilżający koncentrat z liposomami

INCI: Aqua, Herb Extracts (25%): Aralia Nudicaulis, Linum Usitatissimum, Glycyrrhiza Glabra, Tropaeolum Majus, Glycerin, Lecithin (2%), D-panthenol (4%), Sorbitol, Glucose, Silkaminoacids, Trilaureth-4-phosphate, Lactic Acid, Sodium Hyaluronate, Diazolidynyl Urea, Magnesium Pca, Phenoxyethanol, Ethylhexyglycerin.

Woda różana
Producent o nim:
Uwaga! Ten produkt jest surowcem kosmetycznym. Przed zastosowaniem na skórę zalecamy rozcieńczenie z wodą w proporcjach 1:1.
Prawdziwa woda różana powstaje w procesie uzyskiwania olejku różanego podczas destylacji płatków kwiatów. Zawiera niewielkie ilości olejku eterycznego oraz wywar z roślin. Podczas destylacji płatki róży oddają do środowiska wodnego również związki cukrowe, garbniki, flawonoidy, witaminy (w tym witaminę C) i sole mineralne. Czysta woda różana może być doskonałym tonikiem do cery dojrzalej i suchej. Alergikom zaleca się ją rozcieńczać. Wodę różaną można dodawać do maseczek i kremów (jako fazę wodną). Działa odżywczo, nawilżająco i wygładzająco. Nie należy mylić wody aromatycznej z wodami toaletowymi, które zawierają syntetyczne substancje zapachowe i służą do perfumowania, nie zaś do pielęgnacji. Wody roślinne mają bogaty, zbilansowany skład, są delikatniejsze od olejków i nie powodują uczuleń.
Ingredients: Rosa Damascena Flower Water, Sodium Benzoate, Gluconolactone, Calcium Gluconate.

Hydrolat oczarowy
Producent o nim:
Uwaga! Ten produkt jest surowcem kosmetycznym. Przed zastosowaniem na skórę zalecamy rozcieńczenie z wodą w proporcjach 1:1.
Ma swoisty mocno ziołowy zapach. Jest produktem destylacji liści lub kory drzewa oczarowego z parą wodną. Oczar jest nazywany także meksykańskim drzewem magicznym, a jego działanie od dawna cenione jest w kosmetyce. Nikt, kto regularnie używa wody oczarowej, temu nie zaprzeczy. Woda oczarowa jest znakomitym środkiem do odświeżania i nawilżania skóry tłustej z rozszerzonymi porami oraz wrażliwej. Łagodnie ściąga pory, tonizuje oraz posiada właściwości przeciwzapalne, dlatego hydrolat oczarowy przydatny jest w pielęgnacji skóry po opalaniu.
Ingredients: Hamamelis Virginiana Leaf Water, Citric Acid, Water, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.

Za to kolejne kremy to już prezenty dla mojej mamy - skóra mega sucha, w końcu nie mogę myśleć tylko o sobie :P

Mój krem nr 1 - odżywczo-regenerujący do cery suchej
Producent o nim:
Składniki: olej z kiełków pszenicy (wit. E), masło kakaowe, hydrolat różany.
Działanie: od momentu posmarowania twarzy krem od razu zaczyna „pracować”. Wchłania się i odbudowuje uszkodzony naskórek, dostarcza lipidów i uzupełnia ich ubytki, wygładza. Masło kakaowe uszczelnia wolne przestrzenie międzykomórkowe wierzchniej warstwy rogowej. Bardziej „gęsty” naskórek opóźnia parowanie wody. Dzięki temu cera pozostaje w naturalny sposób dłużej nawilżona.
Przeznaczenie: polecany głównie do cery suchej. Mogą go używać zarówno osoby młode, jak też dojrzałe do regeneracji naskórka i utrzymania go w dobrej kondycji. Służy do pielęgnacji twarzy, w tym okolic oczu oraz szyi, dekoltu i dłoni. Można go stosować zarówno na dzień jak i na noc, w zależności od indywidualnych potrzeb oraz pory roku. Latem stosujemy go jako regeneracyjny krem po opalaniu, zaś przed opalaniem jako podkład pod wysokie filtry z SPF. Sprzyja równomiernej i ładnej opaleniźnie.
Właściwości: Krem o charakterze naturalnym. Dopuszcza się wahanie odcieni kremu od jasnokremowego do beżowego. Dopuszcza się istnienie nieznacznej różnicy w zapachu i barwie poszczególnych partii kremu, gdyż nie zawiera on sztucznych barwników oraz substancji zapachowych, a wahania koloru i zapachu spowodowane są zastosowaniem składników naturalnych pochodzących z kolejnych serii dostaw. Ponadto konsystencja kremu nr 1 może ulec zmianie w okresie letnim z powodu dużej zawartości masła kakaowego, które topi się w temperaturze ok. 36 C. W okresie zimowym krem nr 1 ma bardziej twardą konsystencję. Powyższe różnice w zapachu, barwie i konsystencji nie mają wpływu na jakość pielęgnacyjną kremu.
Ingredients: Rosa Centifolia Flower Water, Aqua, Theobroma Cacao Seed Butter, Triticum Vulgare Germ Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Wheat Germ Oil, Lecithin, Ceramide 6, Glycerin, Hydroxyethyl Acrylate, Sodium Hyaluronate, Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, D-Panthenol, Trilaureth-4-Phosphate, Caprylic/Capric Triglyceride, Peg-7 Glyceryl Cocoate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerine.




Mój krem nr 4 - bezwodny, regenerujący, do cery bardzo suchej
Producent o nim:
Składniki: olej z awokado, olej z kiełków pszenicy, masło shea, masło kakaowe.
Działanie: regeneruje cerę i chroni przed promieniami słonecznymi w niewielkim zakresie SPF. Sprzyja równomiernej opaleniźnie.
Przeznaczenie pielęgnacyjne: do cery suchej, do pielęgnacji ust, do suchych i zniszczonych dłoni.
Przeznaczenie wspomagające leczenie dermatoz: do cery łuszczącej się, popękanej, z odparzeniami i podrażnieniami, z objawami atopowego zapalenia skóry. Łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie się naskórka.
Właściwości: Kosmetyk naturalny. Dopuszcza się wahanie odcieni kremu od kremowego do żółto-beżowego. Dopuszcza się istnienie nieznacznej różnicy w zapachu i barwie poszczególnych partii kremu, gdyż nie zawiera on sztucznych barwników oraz substancji zapachowych, a wahania koloru i zapachu spowodowane są zastosowaniem składników naturalnych pochodzących z kolejnych serii dostaw. Ponadto konsystencja kremu nr 4 może ulec zmianie w okresie letnim z powodu dużej zawartości masła kakaowego, które topi się w temperaturze ok. 36 C. W okresie zimowym krem nr 4 jest bardziej twardy. Powyższe różnice w zapachu, barwie i konsystencji nie mają wpływu na jakość pielęgnacyjną kremu.
Ingredients: Triticum Vulgare Germ Oil, Persea Gratissima Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Fruit Butter, Theobroma Cacao Seed Butter.





Krem tłusty tradycyjny do cery suchej
Producent o nim:
Składniki aktywne: aromatyczna woda różana, olej z awokado, wosk pszczeli, wosk roślinny, witaminy A,E i F, olejek eteryczny z drzewka różanego.
Działanie:
  • odżywcze (witaminy A i E)
  • uzupełniające niedobory lipidów w naskórku (olej z awokado i witamina F)
  • wspomagające naturalne nawilżanie skóry (dzięki obecności wosków różnego pochodzenia o działaniu zapobiegającym utracie wody)
Przeznaczenie:  Do suchej i dojrzałej cery na noc, do bardzo suchej na dzień jako krem ochronny dla suchych i zniszczonych dłoni. Wykorzystując właściwości okluzyjne kremu, można go stosować jako ekspresową maseczkę nawilżającą do cery bardzo suchej. Grubą warstwę kremu nałożyć na skórę. Po 10 minutach oczyścić cerę z nadmiaru kremu płatkiem kosmetycznym.
Polecamy również stosowanie płynu różanego do nawilżania twarzy, do cery suchej.
Objętość: 50 g.
INCI: Aqua, Rosa centifolia flower water, Persea gratissima oil, Lanolin, Petrolatum, Panthenol, Dicocoyl pentaerythrityl distearyl citrate, Glyceryl oleate, Glycerine, Hibiskus, Cera microcristaline, Aluminum stearate, Cera alba, Ceresin, Tocopheryl acetate, Linseed acid, Retinyl acetate, Paraffinum liquidum, Ethylhexyl stearate, Propylene glycol, Magnesium sulfate, Sorbitan isostearate, Polyglyceryl-3 ricinoleate, Aniba rosaeodora wood oil, Phenethyl alcohol, Caprylyl glycol.


CZYTAJ DALEJ
piątek, 18 grudnia 2015

Mój sposób na ciężki dzień...


Są czasem takie dni... Od rana wszystko nie tak... Mąż wkurza, syn się dokłada, w pracy, ach lepiej nie mówić. Jak już się wyrwałam z pracy, na nic nie mam ochoty, zmęczenie totalne, piątek, ale jeszcze nie jest tak późno. Olewam wszystko jadę do centrum handlowego...


Może to nie jest prawidłowy sposób odreagowania, ale działa. Zwłaszcza jak wiem, że mogę trochę kasy wydać. Często to oznacza, super zakup, bo nieplanowany. Kupiłam sweter i od razu lepiej mi się zrobiło. Po "urlopie" macierzyńskim mam same braki jeśli chodzi o moja szafę. 

Wchodzę do Empiku w tle przyjemne dźwięki, jak się okazało przy kasie to Lemon - Etiuda zimowa, w całkiem znośnej cenie ;) Mam ostatnio niedosyt muzyczny, ale nie mogę trafić na coś co wpadłoby mi w ucho na dłużej. 



Katarzyna Bonda - Tylko martwi nie kłamią. Znowu fajna cena, a ta Pani mnie ostatnio prześladuje. Co prawda jestem na początku Pochłaniacza, który idzie mi dość opornie, ale mam wrażenie, że polubię się z tą autorką. Polubię za chwilę, jak miną święta i nastrój dla zbrodni będzie bardziej adekwatny. 



Och, ach itd. są takie książki, które muszę mieć, wystarczy, że usłyszę nazwisko autora. Na nic nowego Tolkiena liczyć nie można. Co najwyżej kolejną wersję tego co już znam, ale przekład z komentarzem to też nie byle co. Już przez szybę wystawową widziałam, więc mimo, że nie planowałam zachodzić. Kto chodzi do Empiku w grudniu? Masakra, ale podobno książka jest najpopularniejszym prezentem na święta. A mówią, że czytelnictwo kuleje. Co się dzieje z tymi wszystkimi książkami kupionymi w grudniu? Wracając do tematu to wszystko przez Beowulfa, zaszłam, reszta sama wpadła w ręce, dłużej stałam w kolejce, niż wybierałam.



A oto i książka na jakie mam ochotę w grudniu. Carole Matthews - Święta Miłośniczek Czekolady. Chciałam ją jak tylko zobaczyłam okładkę w którejś gazecie plotkarskiej. Czasami tak po prostu mam, okładka mnie przyciąga, tytuł dokłada swoje, kto sie oprze czekoladzie? Nie ja :P Powiem szczerze, że po tym zakupie już byłam całkowicie usatysfakcjonowana. Jeszcze tylko dla formalności zaszłam na kawę z widokiem na choinkę, żeby wczuć się w klimat świat, w końcu piątek, weekend, a do tego jutro drugą wigilię mam. Ta w pracy odpękana, jutro robimy dla brata, który wyjeżdża i mam nadzieje, że skończy się na trzeciej tej prawidłowej ;)
Tak, jak się spodziewałam, dołączyła do <książek przeczytanych w grudniu>.


Wpis totalnie nie planowany, ale dużo frajdy sprawiło mi wyrzucenie z siebie odrobiny frustracji z piernikową latte w tle :) A co najważniejsze wyrzutów sumienia brak :P 

No dobra nie skończylo się tak szybko, jeszcze rękawiczki wpadły mi w ręce :P
CZYTAJ DALEJ
TOP