piątek, 30 grudnia 2016

Zużyte czy nie, pozbywam się #23

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Ostatnie wpis w tym roku. Kto się spodziewał denka? :P Jakoś tak fajnie zakończyć Stary Rok porządkami, zwłaszcza, że po Świętach sporo nowości mi się przyplątało. Tak więc nie przedłużając zapraszam na zużyte czy nie, pozbywam się.

CZYTAJ DALEJ
środa, 28 grudnia 2016

Ulubieńcy grudnia 2016

Ulubieńcy grudnia 2016. 

Jak ja nie lubię grudnia, im jestem starsza, tym gorzej go znoszę. Ale jakby w kontrze do mojego nastawienia, do mojego fatalnego stanu zdrowia, w tym miesiącu wyjątkowo nie musiałam zastanawiać się nad ulubieńcami miesiąca, bo to było oczywiste od pierwszego ich użycia. A dodatkowo dopiero grudzień przyniósł mi produkt, który jest moim największym odkryciem tego roku. Uprzedzam, że będzie długo i hiper pozytywnie. 

CZYTAJ DALEJ
poniedziałek, 26 grudnia 2016

3 produkty - Dermaglin

3 produkty firmy Dermaglin. 

Maseczki firmy Dermaglin, kojarzę je od lat, ale jakoś nigdy nie mogłam się zdecydować na zakup. Ale jako, że ostatnio mam straszną fazę na maseczki i jestem bardziej wyczulona na ich punkcie, to nie dało się nie zauważyć, bardzo dobrych opinii na ich temat, zwłaszcza dziewczyn wkręconych w bardziej naturalną pielęgnację. 
CZYTAJ DALEJ
piątek, 23 grudnia 2016

Zużyte czy nie, pozbywam się #22

Zużyte czy nie, pozbywam się.

Ach te porządki, od jutra Święta, więc zużyte czy nie, pozbywam się, musiały pojawić się. Ale ponieważ jeszcze ostatnia prosta przed nami, więc też najbardziej intensywny czas dla mnie, pustaki na kolejne denko niewątpliwie zostaną wytypowane.


CZYTAJ DALEJ
środa, 21 grudnia 2016

3 produkty - tusz do rzęs - Kimuse, Lovely, Nars

3 produkty, tusz do rzęs. Kimuse, Lovely, Nars.

Miałam zrobić szybkie porównanie, a odkładam je od dłuższego czasu. Co może być tak szczególnego w tuszu, że nie mogłam go opisać po paru użyciach?

CZYTAJ DALEJ
poniedziałek, 19 grudnia 2016

Naturalnie z pudełka #7 grudzień 2016

Naturalnie z pudełka, wersja grudzień 2016. 

Czuje się rozczarowana tym pudełkiem. Już sama nie wiem czy to zawartość, czy grudzień tak na mnie wpływa. A może liczyłam na więcej w tym miesiącu? 


CZYTAJ DALEJ
sobota, 17 grudnia 2016

Zużyte czy nie, pozbywam się #21


Spóźnione denko, ale obsuwa była nieunikniona. Nie ogarniam, choroba mnie pokonała, obowiązki przytłaczają, nie mogę sobie pozwolić na porządny odpoczynek pod kocykiem, choć przez jeden dzień. Nigdy nie śpię w ciągu dnia, a ostatnio odpadam wczesnym wieczorem na godzinę, ledwie usiądę. Ale widać organizm już nie daje rady, bo złapałam przeziębienie pod koniec 2 antybiotyku. Tego jeszcze nie grali. Starość nie radość. Jak tak dalej pójdzie to 3 antybiotyk i już chyba zwolnienie lekarskie będzie nieuniknione. Choć ciągle się łudzę, że jednak tak źle nie będzie, a jak przeżyję święta to już będzie łatwiej.


CZYTAJ DALEJ
czwartek, 15 grudnia 2016

Poblogujmy! Spotkanie blogerek - Sopot 04.12.2016

 

Moje pierwsze takie spotkanie, nigdy nie byłam na kawie z innymi blogerkami, w sumie to żadnej osobiście nie znam. A te z którymi więzi się zacieśniają mieszkają w jakieś potwornej odległości ode mnie. Informację o spotkaniu zobaczyłam u Karoliny z bloga Bardziej Miło, a w sumie to na jej koncie na Instagramie. Szybka kalkulacja, zgłosiłam się, może mnie zechcą, a jeśli tak to dalej będę kombinowała, jak to zrobić, żeby pogodzić to z pracą i życiem prywatnym. Jestem mamą małego dziecka, które wymaga opieki, a mój mąż ma specyficzny rodzaj pracy i nie zawsze mogę chłopaków zostawić razem. Pracuję i jeden weekend w roku, a dokładnie w grudniu też muszę oddać pracy, akurat przypadło na ten sam termin co spotkanie. 

CZYTAJ DALEJ
poniedziałek, 12 grudnia 2016

3 produkty - korektor - Collection, Maybelline, Nars

3 produkty, korektory z Collection, Maybelline, Nars.

Korektor pod oczy to u mnie niekończąca się opowieść. Kolejne 3 produkty, 3 korektory, choć s sumie 4, ale wszystko się wyjaśni. Skórę mam problematyczna nie tylko na twarzy, ale i pod oczami dzieją się cuda, od faktury, poprzez kolor, aż do nadwrażliwych oczu. Nie łudzę się, lepiej niż kiedyś nie będzie, ale niech chociaż nie straszę, bo nawet jak byłam wypoczętą singielką, zdarzało się, to moje oczy sprawiały, że wyglądałam na zmęczoną z wiekiem i wieloma zmianami w życiu przeciętnej kobiety problem mi się tylko powiększa. Ludzie, którzy widują mnie bardzo rzadko potrafią zauważyć, że dziś wyglądam lepiej ... no właśnie, wielkich wymagań nie mam, chce żeby wyglądało świeżo, lekko, promiennie. Co w moim wypadku jest praktycznie nie do osiągnięcia, przynajmniej póki co produktami na które trafiam. Dziś na tapetę idą korektory z Collection, Maybelline i Nars.

CZYTAJ DALEJ
piątek, 9 grudnia 2016

Zużyte czy nie, pozbywam się #20


Zapraszam na kolejne żużyte czy nie, pozbywam się ... Denko co tydzień, a kosmetyki mnie zasypują, znowu muszę zrobić mega porządki, na które nie mam czasu. Macie taki miesiąc w roku, że nie wiecie za co macie się chwycić? Dla mnie to jest grudzień, tyle się dzieje, że nie ogarniam, dosłownie w każdym aspekcie życia. A tymczasem mam wrażenie, że to miesiąc kiedy reszta świata ma wolne.


CZYTAJ DALEJ
środa, 7 grudnia 2016

3 produkty - płyn micelarny - Garnier, L'oreal, Vianek

3 produkty, płyn micelarny, Garnier, L'oreal, Vianek. 

Czas na trochę oczyszczania, w zestawieniu wylądowały kolejne 3 produkty: L'oreal, Vianek oraz Garnier. Uwielbiam zmywać twarz micelem, jako pierwszy krok oczyszczania, mimo wielu innych produktów, jakoś nie mogę się zdecydować na zmianę. Ale to tak samo, jak nie mogę się pozbyć żelu z drugiego kroku demakijażu, nie przemawia nic do mnie na tyle. 

CZYTAJ DALEJ
poniedziałek, 5 grudnia 2016

Małe zakupy - Paese Box

Paese Box.

Nowości, nowości, nowości ... Paese Box. Miałam ich puder, olejek i bazę. Więc sama marka nowością nie jest, ale jakoś tak przechodzę koło stoiska i nic nie kupuję. Ale trafiła się okazja zakupu pudełka o bliżej nie określonej zawartości za 49,00 zł o wartości około 150 zł. Miałam wenę, zamówiłam, długo czekałam, koło tygodnia, ale gdzieś mi mignęła informacja, że ze względu na duże zainteresowanie ... 

CZYTAJ DALEJ
piątek, 2 grudnia 2016

Zużyte czy nie, pozbywam się #19

Zużyte czy nie, pozbywam się.


Nie ma to jak zacząć miesiąc od porządków. Czas na zużyte czy nie, pozbywam się. Uwielbiam oglądać denka. A moje pustaki wyjątkowo dużo przyjemności mi sprawiają, to znaczy, że idzie nowe lub już jest w użyciu. Lubię odmianę nawet od tych kosmetyków, które mi się sprawdzają.


CZYTAJ DALEJ
środa, 30 listopada 2016

Książki przeczytane

 

Całe wieki nie było już u mnie tematu książkowego, a przecież staram się znaleść czas na czytanie, skoro czytam to i książki przeczytane też jakieś powinny być. Niewiele tego jest zwłaszcza biorąc pod uwagę, że ostatni wpis dotyczący książek był w sierpniu, a jutro zacznie się grudzień.

CZYTAJ DALEJ
poniedziałek, 28 listopada 2016

Ulubieńcy listopada 2016

Ulubieńcy miesiąca, czyli czego ostatnio nadużywałam. 

Czas na ulubieńców miesiąca, listopada ... hmm, ulubieńcy, ulubieńcy, co ja lubiłam? Takie czystki u mnie ostatnio, że już sama się mieszam. Znowu skromnie, ale nie chce wyciągać totalnych nowości, bo zauroczenie nie zawsze przeradza się w miłość. Ale tym razem trochę odmiany i coś z kolorówki zasłużyło na wspomnienie, a nie tylko pielęgnacja i pielęgnacja. 

CZYTAJ DALEJ
piątek, 25 listopada 2016

Zużyte czy nie, pozbywam się #18

Zużyte czy nie, pozbywam się.

Jeszcze trochę i piątkowe denka staną się tradycyjnym elementem mojego bloga. Ale sporo ostatnio zużywamy, robię trochę porządków w rożnych działach swoich kosmetyków i tak jakoś dużo mi się zbiera, a skoro tak to powstają kolejne wersje mojej serii: zużyte czy nie, pozbywam się.


CZYTAJ DALEJ
środa, 23 listopada 2016

Piękna jesienią - podsumowanie

Kot ze schroniska w Gdyni, kocica Mira.

Koniec wyzwania Piękna jesienią, czas na podsumowanie. Po jesieni nastaje zima ... odkrywcze, ostatnio mam tylko ochotę zawinąć się w koc i zapaść w sen zimowy. A pogoda, chyba na wiosnę się szykuje. Tak, tak będę narzekać na pogodę, bo to przez nią kolejna angina zapanowała w domu. 

CZYTAJ DALEJ
poniedziałek, 21 listopada 2016

3 produkty - podkład - Bourjois

3 podkłady Bourjois

Pod oczami krem od Purles. Na twarzy krem nawilżający z Iwostin. Puder z Bell. Listopad więc chyba najbardziej komfortowy miesiąc do testów podkładu dla cery mieszanej, nie za zimno, nie za gorąco, nie ma przesadnych skoków temperatury, sebum tak mocno nie atakuje. Chyba nie mogłam dać większych forów tym podkładom, zwłaszcza, że do tego wpisu szykuję się ponad pół roku. 3 produkty z Bourjois, co o nich myślę?

CZYTAJ DALEJ
piątek, 18 listopada 2016

Zużyte czy nie, pozbywam się #17

Zużyte czy nie, pozbywam się.

Denko, denko, denko ... znowu będzie luźniej w moich szufladach. Choć czy jest na to realna szansa? Czasami w to wątpię ... Czas na kolejne zużyte czy nie, pozbywam się.

CZYTAJ DALEJ
środa, 16 listopada 2016

Piękna jesienią - relaks

Piękna jesienią, czas na relaks.

Relaks, relaks, relaks ... czy ja jeszcze pamiętam co to słowo znaczy? Miał być łatwy, szybki i przyjemny post. A ja co? Myśle, kombinuje i odkładam na później. Bo u mnie ten relaks to od dłuższego czasu to tylko sen, im dłużej tym lepiej, 6h ciągiem to już luksus. Tylko, że to takie mało popularne, część uzna, że ściemniam, że się nad sobą użalam. A tak nie jest, jeszcze rok temu marzyłam o 4h snu ciągiem ... Ale nawet mi zdarza się zrobić coś dla siebie. Co wtedy robię? Piszę ... Cześć, to ja, Monika ... relaksuję się pisząc dla siebie i mam nadzieje, że dla Twojej przyjemności. Kiedy mogę, kiedy mam czas, najcześciej kiedy syn śpi. Piję kawę, siedzę na moim ukochanym różowym fotelu z telefonem w ręku. 

CZYTAJ DALEJ
poniedziałek, 14 listopada 2016

3 produkty - krem pod oczy - Kiehl's, Tołpa, Ziaja

3 produkty, krem pod oczy, Kiehl's, Tołpa, Ziaja.

To chyba najdłużej powstający wpis. Zabieram się za niego od 3 miesięcy. Zrobiłam zdjęcia, żeby się zmotywować i znowu wisi, a czyja to wina? Przecież to tylko o krem pod oczy chodzi, tylko 3 produkty. Kto zawinił? Kiehl's? Tołpa? Ziaja?

Kiehl's, Creamy Eye Treatment with Avocado. 

Kiehl's - Creamy Eye Treatment with Avocado

Cena 113 zł za 14 ml. Używałam go dużo, używałam go mało, rozmasowywałam pod okiem, wklepywałam, ogrzewałam w palcach przed aplikacją ... czytałam, jak go używać ... no nie, on na mnie po prostu nie działa, gdzie te wszystkie zachwyty nad nim. A co lepsze przesusza mi skórę, jak używam go dłużej. Nie wierzyłam, że to możliwe, słyszałam o tym, ale bez przesady, więc odstawiałam, używałam znowu w rożnych kombinacjach. Jak znowu zaczynałam go używać samodzielnie na noc, po paru dniach, skóra zwłaszcza w zewnętrznym kąciku oka robiła się podrażniona, nakładałam go i mnie piekło, mrowienie występowało jednak częściej. Jakieś tam nawilżenie dawał przynajmniej tuż po aplikacji, ale tylko pozorne, jakoś po godzinie zaczynałam się czuć, jakbym nic nie nałożyła, ale produkt nadal był pod okiem, siedział i nic dobrego nie robił. O ile dobrze pamiętam Maxineczka też coś podobnego opisywała, ale czy to znaczy, że muszę wydać jeszcze więcej na dobry krem pod oczy? Jeśli znacie krem pod oczy, który naprawdę działa, będę wdzięczna za podpowiedź.
Tołpa, Odżywczy krem regenerujący pod oczy. 

Tołpa - Odżywczy krem regenerujący pod oczy

Fajny, lekki krem na dzień, świetnie gra praktycznie ze wszystkimi korektorami, szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy. A co najważniejsze nie uczula. Moja skóra nie lubi się z Tołpą zazwyczaj, jakiś czas temu poszalałam, szału nie było, ale ten krem uznaje za bardzo fajny produkt. Gdyby nie to, że moja skóra niestety jest wrażliwa i wymaga więcej, to nie miałabym na co narzekać. A na co narzekam? Mało odżywczy i regenerujący jest, na dzień starcza, ale na noc potrzebuję więcej. Czyli jest duża szansa, że u Ciebie sprawdzi się o niebo lepiej. 35 zł za 10 ml. Zdenkowany.

Ziaja, Krem-maska do skóry wokół oczu.  

Ziaja - Krem-maska do skóry wokół oczu

Kolejna firma z która moja skóra nie szczególnie się lubi. Ale tyle się o niej nasłuchałam i naczytałam, że po prostu musiałam. I ... to bardzo fajny produkt jest. Ciężka, u mnie raczej to opcja na noc, nałożę sobie jej zawsze dużo i o dziwo zanim się położę praktycznie w całości się wchłania. Natychmiast daje uczucie ukojenia i nawilżenia. Rano skóra jest jędrna i komfortowa. Podobno można z nią przesadzić, ale ja nic takiego nie zauważyłam, ale też mieszam tą 3. Uwielbiam jej używać zwłaszcza przy produktach, które mogą podrażnić mi oczy, jak choćby kwasy, nakładam solidną warstwę na pandę, czyli na szczelnie na około oka. I wtedy hulaj dusza z tym co ma mi resztę twarzy wyżreć. Nie jest to super, hiper pielęgnacja, ale nie mogę mu odmówić, że to bardzo dobry produkt, w bardzo niskiej cenie. Około 22 zł za 50 ml.

Podsumowując: Im drożej tym gorzej. To, że chwalone nie znaczy, że i u mnie się sprawdzi. Ten osławiony Kiehl's to jakaś porażka, on mi robi krzywdę. Tołpa to całkiem przyzwoity przeciętniak, który nie podrażnia oczu, a fajnie sprawdza się na dzień pod makijaż. No i Ziaja w którą nie wierzyłam, a okazała się być bardzo dobrym produktem. Nie twierdze, że u Ciebie będzie tak samo, ale polecam zacząć od najtańszego gagatka. 

Świąteczny klimat. 

Bo to dobra pora na nowy kocyk ;P


Domowe muffinki czekoladowe. 

Sezon na muffiny uważam za otwarty :D



3 produkty:

- korektor - Bourjois, Eveline, Rimmel

Posty z listopada 2015: 

CZYTAJ DALEJ
piątek, 11 listopada 2016

Zużyte czy nie, pozbywam się #16


Robię te nieszczęsne porządki i robię, to że w domu nie widać, da się zrozumieć, skoro krok w krok chodzi za mną mały huragan ... ale przecież ostatnio kolorówkę przeglądałam ... ahhh będzie tych denek sporo w najbliższym czasie ... może do końca roku, przed nową partią postanowień się wyrobię 😜

CZYTAJ DALEJ
środa, 9 listopada 2016

Piękna jesienią - włosy

Włosy w akcji Piękna jesienią.

Totalnie nie jestem włosomaniaczką, to zupełnie nieznany dla mnie ląd, po którym poruszam się po omacku, ale powoli zaczynam się skupiać i na nich. Moje włosy są cieniutkie, podobno jest ich dużo, ale .,, skóra tłusta i skłonna do podrażnień i zapychania. Włosy suche, zwłaszcza na końcach, małopodatne na układanie, farbowane, choć już 3 miesiące temu. Do tego mam ogromny problem z ich wypadaniem, dodatkowo spotęgowany przez Hashimoto. Staram się, walczę, ten zestaw, który pokazuję, daje radę, bo chwilowo moje włosy są w niezłej kondycji. 

CZYTAJ DALEJ
poniedziałek, 7 listopada 2016

Naturalnie z pudełka #6 listopad 2016


Przyzwyczajam się, coraz bardziej mi się ta subskrypcja podoba. Jak zerkam w ulubieńców to wiele perełek pochodzi właśnie z tych pudełek. Ciągle coś zamawiam, ale te pudełka otwieram w pierwszej kolejności, praktycznie do wszystkich produktów zaglądam, jeszcze tego samego dnia. I tym pudełkiem nie czuję się rozczarowana. 

 

BioLine - Żel pod prysznic - Oliwa z oliwek & figa. Cena: 29,99 zł. Zapach delikatny, subtelny, nawet dla wrażliwców nie powinien przeszkadzać. Żelowa konsystencja, łatwa do rozprowadzenia. Całkiem fajny produkt. Bardzo fajnie pieni się, jako płyn do kąpieli. Nie uczula, nie przesusza, ani mnie, ani mojego synka, a skoro tak to zostanie zużyty do kąpieli, w końcu to czas, kiedy chętniej się siedzi w ciepłej kąpieli. Zdenkowany.

 

 

Your Natural Side - Woda lawendowa. Cena 24,99 zł. Wielokrotnie czytałam o działaniu wody lawendowej, miałam ją w końcu kupić, więc ucieszyłam się jak dziecko, od razu przelałam do swojego ulubionego atomizera po wodzie różanej z Shamasy i oczywiście od razu użyłam. Podczas przelewania czułam lawendę, podczas rozpylania skojarzyła mi się z sianem, zapach jest intensywny. Nie robi nic złego, nawet moje oczy nie protestowały. A łagodzenie natychmiast odczuwalne, ale nie tak skutecznie, jak na to liczyłam. 

 

 

 

 

Orientana - Krem do twarzy - Żeń-szeń indyjski. Cena 32,00 zł. Przyjemny krem, gęsty, ale dobrze się rozprowadza, fajnie wchłania, ale nie do końca, pozostawia film, tak więc przy mojej mieszanej skórze twarzy tylko na noc się nadaje. 

 

 

 

Lavera - Regeneracyjny krem do rąk. Cena 18,00 zł.  Nie lubię kremów do rąk, ilekroć taki dostanę czuję się rozczarowana. Ale ten robi bardzo dobre wrażenie, zapach jest delikatny, przyjemny, wchłania się ekspresowo, nawilżenie i wygładzenie odczuwalne natychmiast. 


 

Próbki CosNature.
Krem na noc - gęsta, przyjemna konsystencja, dobrze się rozprowadza, trzeba nakładać cienką warstwą, bo nie wchłania się całkowicie, zostawia smugi. Siedzi na twarzy i to czuć. Po chwili od nałożenia zaczął drażnić moja skórę, rozgrzała się, dostałam wypieków, minęło, ale uczucie było mało przyjemne. Jak spojrzałam do lustra to skóra się nie świeciła, ale jak ją przetarłam w dowolnym miejscu ręka, zaczynała się mega świecić.  Tak było w ciągu dnia, ale próbka starczyła na 2 raz, więc od razu nałożyłam ją wieczorem, jakieś 20 minut po kwasach, to nie był dobry pomysł, piekło, myślałam, że będę musiała zmywać, ale zamiast tego nałożyłam Dermedic HydraIn2, który nakładam na kwasy i świetnie się z nimi dogaduje. Załagodził sytuacje natychmiast. Rano skóra była przyjemnie gładka, nie zapchało mnie, ale to nie jest krem dla mnie.
Krem pod oczy - bardzo przyjemna gęsta formuła, daje dobre nawilżenie, natychmiastową ulgę dla skóry pod oczami, nie wchłania się idealnie, ale z czasem moja skóra i tak go wciągnęła. Więc na dzień go na razie nie widzę, ale na noc może być fajną opcją, chętnie kupię go w pełnej wersji. 



Parę dni temu Czarszka nagrała filmik o CosNature.

Jak Wam się podoba listopadowe pudełko?

 

I kto by się spodziewał takiego rozczarowania ...

 

Bo się zimno zrobiło ...

 

Która z Was chciałaby zobaczyć przyszłego męża w swoich ciuszkach? Naczytane sprawia, że mój sobotni wieczór był naprawdę udany :P

Poprzednie pudełka:

CZYTAJ DALEJ
piątek, 4 listopada 2016

Zużyte czy nie, pozbywam się #15

 

Denko, denko, denko ... uwielbiam, pozbywam się starego, robiąc miejsce na nowe, to zawsze dobrze na mnie wpływa.

CZYTAJ DALEJ
środa, 2 listopada 2016

Piękna jesienią - pielęgnacja


Mój ulubiony temat, pielęgnacja, ile to ja miałam na niego pomysłów, ile chciałam napisać ... ta wyszło, jak zawsze, a codziennie następnego dnia miałam go mieć wiecej. Ach, ale jest. Mam skórę mieszaną w stronę tłustej, problematyczną, bardzo lubiącą się zapychać, a do tego wrażliwą. I weź tu człowieku kup sobie krem, lekki żelowy do mieszanej i tłustej, czy ciężki do suchej i wrażliwej.

CZYTAJ DALEJ
poniedziałek, 31 października 2016

Ulubieńcy października 2016

 

Najlepsi z najlepszych, a w tym miesiącu sporo fajnych nowości wpadło w moje ręce. Polecam każdemu, bo tym razem chyba wyjątkowo uniwersalne produkty mi się trafiły. A przedział cenowy też jest olbrzymi od 10,99 zł do 195 zł. 

 

Lush Botanicals - Youth Code - Anti-Ageing Serum. Nasz rodzimy produkt, choć nazwa może być myląca. Świetny produkt, od pierwszej aplikacji wiedziałam, że jest wart swojej ceny, która niestety do niskich nie należy. Skład jest super, konsystencja kremowa, więc moja skóra dogaduje się z nim bez problemu. Wchłania się dłużej, ale tak już mają te naturalne kosmetyki, przy czym nie mowię tu o minutach, lecz raczej kilkudziesięciu sekundach. Producent zaleca wklepywanie i to rzeczywiście ułatwia aplikację serum. Bez obaw można stosować na całą twarz, czyli okolicę oka również. Nie zauważyłam nic nieporzadanego lub niechcianego ze strony mojej skóry po jego użyciu. Za to skóra była natychmiast ukojona, nawilżona, jędrna. Zapach jest cudowny, co wcale nie jest takie oczywiste przy produktach naturalnych. A poza tym mam mniej niedoskonałości, skóra jest odrobinę bardziej jednolita i mniej skłonna do podrażnień, nawet moje nieszczęsne pory stały się mniej widoczne, a skóra pod oczami nie krzyczała o dodatkową porcję nawilżenia. Ma też swoje wady: cena 195 zł - boli, ale warto; szybko się kończy - u mnie to był tylko miesiąc używania wieczorem, ale też nie żałowałam sobie; dosyć trudno wydostać resztkę, która jeszcze tam siedzi - to jest tego typu produkt, że żal mi nie wykorzystać do ostatniej kropli. Polecam serdecznie, sama kupię ponownie, choć w pierwszej kolejności zamówię ich krem na noc, które próbka mnie zachwyciła.


 

 

Lovely - Curling Pump Up Mascara. To jeden z tych produktów o których słyszę i czytam od lat. Ale jakoś nie mogłam się na nią zdecydować, aż w końcu na kolejnej edycji promocji w Rossmannie uznałam, że już nie ma co odwlekać tego zakupu. Zamiast odłożyć ją grzecznie do pudełka z pozostałymi tuszami oczekującymi, od razu musiałam sprawdzić o co tyle szumu. Choć z tyłu głowy mam też przestrogę, że rzęsy po niej mogą wypadać. Tusz od początku idealny do użycia, nie musi leżeć, oddychać, szczoteczka nabiera idealna ilość produktu, więc nie ma konieczności wycierania nadmiaru z końcówki. Pięknie rozczesuje, podkreśla i podkręca rzęsy, czyli wszystko czego ja oczekuję. Od momentu kupienia sięgam po nią najchętniej, pobiła 2000 Calorie z Max Factor i Audiance z Nars, a co bardziej zaskakujące jest bardzo blisko tego, żeby zdetronizować mojego króla czyli Volume Million Lashes So Couture z L'oreal, ale o tym przekonam się po kolejnych opakowaniach, tak na pewno do niej wrócę. Polecam. Cena 10,99 zł.
3 produkty.
Taaa no i w końcu wyszło, co mi oczy podrażnia, zdenkowany.

 

 

Nars - róż - Orgasm. To chyba jeden z tych produktów, o którym każda kobieta słyszała. Przy nim słowo kultowy, chyba nie jest na wyrost. Nie lubię róży, przy moich zaczerwienieniach nie wyglądają dobrze, więc od zawsze ich unikałam. Ten też trafił do mnie w sumie tylko dlatego, że był częścią zestawu próbek dodawanego do zamówienia. Nie miałam o nim dobrego zdania, mimo, że nigdy go nie dotykałam, od razu byłam pewna, że to bubel będzie. Ale jak tu krytykować, bez spróbowania ... nałożyłam i przepadałam, baaa nawet posunęłam się do tego, żeby na podkład i puder nałożyć tylko ten róż, efekt był świetny. Jest jasny, delikatny, nie osypuje się, nie można sobie nim zrobić krzywdy, a daje się budować, rozświetlający, różowy ze złotym połyskiem, więc w sumie też brzoskwiniowy, bardzo trudny do opisania jest ten kolor. I to właśnie ten kolor, poza ceną 145 zł oczywiście, jest jego wielką wadą, bo on za każdym razem wyglada inaczej, naprawdę jest wielowymiarowy, na żywo wyglada inaczej, w zależności od światła czy podstawy wyglada inaczej, jasne tak samo można powiedzieć o innych, trzeba iść go pomacać, nałożyć na policzek i dopiero decydować. Na żywo ta wada jest wielką zaletą, wydaje mi się, że nie bez powodu jest on tak popularny, moim zdaniem będzie pasował każdemu. Od razu zaznaczę, że strasznie nie lubię, jak ktoś tak mówi, bo to zazwyczaj ściema, nie ma produktów idealnych dla każdego, ale ... no właśnie ten w moim odczuciu do tego miana pretenduje. Polecam ... ale też, radzę wybrać się do Sephory i zobaczyć go na żywo, pomalować się, wyjść na zewnątrz, tak jak to powinno się z podkładem zrobić przed zakupem. Zakładam, że próbka starczy mi na bardzo długo, więc w najbliższym czasie kupować go nie planuje, ale za to zakup pudru brązującego Laguna zaczynam coraz mocniej rozpatrywać. 


 



 

White Agafia - szampon rokitnikowy - objętość i blask. Cena 12,55 zł za 280 ml. Produkty od Babuszki Agafii nie przypadły mi do gustu, więc i do tego byłam sceptycznie nastawiona, jak go zobaczyłam w Naturalnie z pudełka. Po pierwszym użyciu, wow, ładnie pachnie, fajnie delikatnie się pieni, nie wysusza włosów, nie plącze ich. Podczas suszenia byłam pod wrażeniem jak super miękkie były moje włosy, już dawno tak nie miałam, a zmieniłam tylko szampon, bo standardowo nałożyłam tą samą odżywkę, której używam od dłuższego czasu. I dokładnie to samo mogę napisać po miesiącu używania, nie zauważyłam nic negatywnego w jego działaniu, a w połączeniu z odżywką z Elfa Pharm O'Herbal to już miazga totalna, od wieków ... szczerze mówiąc to sama nie pamietam, kiedy ostatnio moje włosy były tak miękkie, poza tym są bardziej błyszczące i mniej klapnięte, a sam szampon jest mega wydajny, jeszcze do połowy nie doszłam. Polecam.

 

Ostatni wpis w tym miesiącu, a jaki pozytywny. A Wam co w tym miesiącu skradli serce, nie koniecznie kosmetycznie? Od jutra czas zadumy i nostalgii, uważajcie na siebie, zwłaszcza na drogach. W środę zapraszam na parę słów o tym jak się konserwuję 😉


Haloweenowo ... 



Moja miłość ...

 

 

CZYTAJ DALEJ
TOP