sobota, 30 stycznia 2016

Ulubieńcy stycznia 2016


Stoję w łazience i patrzę, i patrzę... Czego ja w tym miesiącu chętnie używałam? Zawsze jest coś takiego. Bywało, że większość kosmetyków do ulubieńców bym zaliczyła. I patrzę... Dodam tylko, że styczeń nie jest dla mnie dobrym miesiącem. Zaskoczyłam, jednak było coś dobrego i w styczniu. 


Kobo - matowy, brązujący puder w kamieniu. 308 Sahara Sand. Nadaje skórze odcień naturalnej, zdrowej opalenizny. Idealny do kreowania "cienia" na twarzy. Polecany do konturowania, modelowania twarzy i ciała. Mam wrażenie, że mieli go już wszyscy. A ja w temacie konturowania jestem daleko za najmniej wtajemniczonymi. Miał być chłodny i nie robić krzywdy. Mimo, że mam inne, jakoś nie mogłam się zmotywować do używania. Specjalnie wzięłam ten jaśniejszy, żeby nie było, że plam sobie narobię. A ja zazwyczaj jak już robię tapetę to na 5 minut przed wyjściem, nie ma czasu na poprawki. Nie ma opcji, żeby zrobić sobie nim krzywdę, można się mazać na szybko. Rzeczywiście powstaje cień, idealne na podbródek i czoło. Używam codziennie i coraz bardziej mi się ten etap makijażu podoba. Przy najbliższej okazji dokupię jeszcze ciemniejszy. 



Kerastase - Initialiste. Serum wzmacniające włosy. Nie jestem przekonana do tego typu produktów. Obiecują wiele, ale na efekty nie można się doczekać. Nie mniej po 4 miesiącach, 2 cm nowe włoski to chyba wystarczająca rekomendacja. Trzeba jednak uważać, bo można z nim przedobrzyć i nabawić się łupieżu. W moim wypadku aplikacja 1 miarki co 2-3 dni w zupełności wystarcza. Efekt jest zadowalający, mimo mało zachęcającej ceny. No i w końcu jakiś produkt Kerastase, który ma na mnie jakikolwiek wpływ. 



Fitomed - Mój krem nr 11 - do cery mieszanej i tłustej z rozszerzonymi porami, ze świeżego naparu ziołowego. Pisałam o nim w swojej <liście chciejstwa>, <zakupie specjalnym> i znowu o nim wspominam. Bardzo dobry krem dzienny, super pod makijaż, nagle jego trwałość podskoczyła bardzo zauważalne. Ale to co w nim najważniejsze to bardzo szybko zauważalne zwężenie moich nieszczęsnych porów. Widoczne odrazu po aplikacji, ale co bardziej zaskakujące codzienne używanie sprawia, że nawet bez niego stają się coraz mniej widoczne. Skóra jest miękka i delikatna, ale mam wrażenie, że po całym dniu trochę brakuje mi nawilżenia, więc wieczorem muszę nadrabiać. Ale nie jest to problemem i korzyści ciągle przewyższają  taki drobny mankament.  




Yope - Mydło kuchenne do rąk. Miód & Bergamotka. Mydło kuchenne w ulubieńcach? Dopiero co pisałam o nim w <nowościach>.No cóż, bywa i tak. Dobry skład, fajnie pachnie, nie uczula, nie podrażnia, nie wysusza, ładnie myje Beauty Blender. 


Mało, skromnie, ale bardzo się z nimi polubiłam :)
TOP