czwartek, 25 lutego 2016

Moje nowości - luty 2016 - część 2


Pewnie znowu o czymś zapomniałam, bo w tym miesiącu częściej chodziłam po sklepach, a to znaczy, że znowu za dużo kupowałam. Muszę uaktualnić moją listę posiadania, ona najskuteczniej hamuje moje zapędy zakupowe. 


W Sephorze popełniłam małe zakupy tylko, gdyż tego co pragnę chwilowo nie ma. Nie mniej jednak, maseczek nigdy za wiele. Ta ma być mega nawilżająca. Podobno ich produkty są całkiem przyzwoite czas przekonać się na własnej skórze.



Beauty Blender - poprzednika trzeba wymienić, niestety ani <KillyS>, ani <Melkior> nie spełnili oczekiwań. Na razie nie znalazłam zamiennika swojego <ulubieńca>


Pupa - Cat - zestaw błyszczyków. Pupa co jakiś czas pojawia się przy kasach Rossmanna, tusze podobno były super, ale wtedy się nie zdecydowałam. Więc uznałam, że dla kotka za 19,90 zł mogę dać szansę. Pierwsze wrażenie nie powala, błyszczyki są twarde i trzeba popracować, żeby je nałożyć, bez szczególnego smaku i zapachu, różnicy kolorystycznej też nie widzę. Ładnie wygląda, choć jakość opakowania taka sobie. 
Z ulgą zdenkowałam go pod koniec kwietnia.





Alterra - kremowy olejek pod prysznic. Ostatnimi czasy bardzo przypadły mi do gustu produkty tej marki, co wezmę to jest co najmniej dobre. Składy fajne, więc powoli testuję kolejne. Zwłaszcza, że ceny są bardzo zachęcające. 



Isana - peeling pod prysznic. To chyba moja nowa obsesja, peeling, ciągle jakiś kupuję, a nie używam ich codziennie, więc zapas robi się coraz większy, ale mówię sobie, że wiosna idzie i szybko je zużyje :P



BeBeauty - zmywacz do paznokci - chusteczka. Dziwactwo, ale muszę przyznać, że jak tylko okaże się skuteczne, to kupię więcej. Nie raz nie mogłam patrzeć na swoje paznokcie, bo nie miałam czasu ich ogarnąć wieczorem. A tak w pracy czy na przystanku, będę chociaż mogła się pozbyć starego lakieru. 



Balea - mydło w kostce. Od lat nie używam mydła w kostce, więc po co mi ono? Jak już dotarłam do sklepu, gdzie mają Balea, zrobiłam większy zapas. 



Balea - mydło w płynie. Już je miałam w niej <wersji zapachowej>, świetnie domywało mi Beauty Blendera, pięknie pachnie, nie przesusza skóry, moim chłopakom też przypadło do gustu. 


Balea - żel pod prysznic. Uwielbiam ich opakowania, od razu humor się poprawia. Zapachy fajne, ciężko nie zabrać wszystkich. 


EOS - balsam do ust. Ile ja się o nim naczytałam. Już parę razy się powstrzymałam przed zakupem, aż pewnego dnia przywołał mnie do Douglasa. I nie żałuje, to miłość od pierwszego posmarowania ust, pięknie pachnie i smakuje, robi to co balsam do ust powinien, podobno dobry skład, wiec i 25 zł przeżyję :P

TOP