piątek, 12 lutego 2016

Moje nowości - luty 2016 - część 1


W tym miesiącu podzielę nowości, trochę mi się tego uzbierało, a przecież jeszcze połowy miesiąca nie ma :P Napewno jeszcze coś dojdzie :P


Pierre Rene - Compact Powder. Puder matujący z jojobą i minerałami. 06 Natural Bronze. W Kosmeterii zorganizowali spotkanie z makijażystką tej firmy. Jak już mnie Pani umalowała to nie było opcji, żebym na coś się nie skusiła, zwłaszcza, że nigdy nic ich nie miałam. 





Pierre Rene - Eye Matic. 2. Ciąg dalszy spotkania z produktami tej marki, mimo, że nie została na mnie użyta, potrzebowałam akurat brązowej kredki. Jest wykręcana, bardzo miękka, cudnie się jej używa na oku, zastyga, więc mimo mojej tłustej powieki nic mi się nie odbija. 



Pierre Rene - Extreme Lash! Część 3 :P Za parę złotych mogłam ją promocyjnie kupić, jeśli po makijażu zrobię zakupy o ile dobrze pamiętam za 50 zł. Szczota jest ogromna, przy moich obecnych preferencjach do małych, silikonowych główek, byłam przekonana, że użyję raz i odłożę. Bardzo ładnie rozdziela rzęsy, dając naturalny efekt, więc zostaje na dłuższe testy :)



Pierre Rene - Comfort Matt. 2in1 Fluid Foundation. 01. Matujący podkład + korektor z systemem idealnego dopasowania do stref tłustych i suchych, nylonem i składnikami pielęgnującymi. To jest mój obecny kolor skóry, ładnie wyrównuje koloryt, ale krycie jest słabiutkie, choć też nie przekraczam 1 pompki. Mi to nie przeszkadza, używam go codziennie, na razie nie zapycha, nie wchodzi w pory i zmarszczki, nie uczula, nie podrażnia oczu. 



Pierre Rene - Witalizująco-uelastyczniająca kuracja w ampułkach. Użyłam kilku, nie robię tego z zalecaną regularnością. Ale efekt nawilżenia, wygładzenia i napięcia jest, choć przy mojej nieregularności delikatny. Stosuję na wieczór, a rano różnica jest. Nie uczula, nie zapycha. 



Konjac Facial Sponge. Używam, choć znowu nie regularnie, jak mam czas, jak czuję, że potrzeba czegoś więcej, jak nosiłam makijaż przez cały dzień. Jak wyschnie jest jak kamień, jak porządnie się namoczy to jest mięciutka i sprężysta, bardzo przyjemna w kontakcie ze skórą twarzy. Zdenkowane, kupiłam kolejne.




Sylveco - Kremowy szampon i płyn do kąpieli. Kolejne podejście do marki, póki co nie podzielam ochów i achów, ale daję szansę, może w końcu znajdę powód do zachwytów. 




Pantene - Odżywka w piance pod prysznic. Od kiedy ją zobaczyłam, wątpiłam w jej działanie, a jednak się skusiłam, czemu? Lubię nowości i gadżety, zwykła ciekawość zwyciężyła :P Ale na razie kończę odżywkę, więc jeszcze chwilę musi poczekać. 



Yope - Mydło w płynie - Figa Naturel. Po pierwszym opakowaniu Miód & Bergamotka, cała rodzinka przepadła. Mydła fajnie wyglądają, ładnie pachną, są wydajne, robią co mają robić, łącznie z myciem Beauty Blendera, efektów ubocznych brak. Więc zakładam, że będą u mnie gościć, tylko nuty zapachowe będą ulegać zmianie :P


Niby nic nie kupowałam, a trochę się uzbierało :P I jak tu nie powiedzieć, że luty zaczął się lepiej? :P
TOP