poniedziałek, 1 lutego 2016

Trochę blasku - moje rozświetlacze - część 1 - Wibo, The Balm, Lirene


Koniec anginy to dobry czas na porządki w kosmetykach. Przeglądam, przeglądam i coś mi dużo się uzbierało. Lubię mieć pod ręką tylko to co obecnie używam, więc jeden rozświetlacz powinien w zupełności wystarczyć. Mój ulubieniec Lovely - Gold Highlighter wylądował w <denku listopada 2015> i od tamtego czasu, jakoś żaden nie skradł mi tak bardzo serca. Czas wybrać coś nowego na co dzień :)


Wibo - Royal Shimmer by Paulina Krupińska. Skusiłam się na promocji Rossmanna, skoro Lovely tak przypadł mi do gustu, to po co szukać daleko. Niestety nie był to trafny wybór. Taka ilość brokatu mogłaby oświetlić całe miasto. Żółty, jak zestawiłam go z Mary-Lou, to wypada bardzo blisko, miękki, bardzo napigmentowany, mocna tafla. Wszystko to mogłoby być zaletą, gdyby nie ta ilość brokatu. Bardzo łatwo z nim przesadzić, efekt w najlepszym wypadku karnawałowy. Moim zdaniem wielki bubel. 




The Balm - Mary-Lou Manizer. Mówią, że to kolor szampański, choć moim zdaniem bardziej złoty jednak. Dobrze napigmentowany, tworzy taflę, choć jakieś drobinki widać, jak się mocno przyjrzeć. Mam już jakiś czas, sama nie wiem czemu nie mogę się do niego przekonać. Wolałam Lovely, ale może czas dać mu jednak szansę, bo zarzucić wiele nie mogę. 




Lirene - Shiny Touch - mineralny rozświetlacz do twarzy i oczu. Najbardziej zimny z tych, które mam. Mimo, że to mozaika to chłód bieli najbardziej dominuje. W porównaniu do dwóch poprzednich, zdecydowanie mniej napigmentowany, delikatniejszy, subtelniejszy. Trudno zrobić sobie nim krzywdę. Niestety jest też dość mocno perfumowany. Efekt tafli z bardzo mało widocznymi drobinkami. Miękki i pudrowy, przez co dosyć mocno się pyli. A mimo to on też wygrał z Mary-Lou, hmm. 




Wibo - Star Glow - korygująco-rozświetlający puder w kulkach. Nowość, tyle go było na Instagramie, że przy pierwszej okazji musiałam zajrzeć do Rossmanna. Brałam w ciemno i to nie jest jedna z tych perełek, kupionych przez przypadek. Pigmentacja średnia. Właściwości korygujących brak, na twarz przy cerze mieszanej nie ma co nakładać. Jako rozświetlacz jeszcze się zastanawiam, choć pierwsze wrażenie raczej mało szczęśliwe, dużo drobinek, za dużo, jak na moje potrzeby makijażu dziennego. 



A tak oto wyglądają zestawione razem. Od lewej: Wibo - Royal Shimmer, The Balm - Mary-Lou Manizer, Lirene - Shiny Touch, Wibo - Star Glow. 


TOP