sobota, 19 marca 2016

Demakijaż oczu - Dermedic vs Tami, Marion, Garnier, Biolaven



Małe zestawienie kilku produktów dedykowanych do demakijażu oczu. Miała to być recenzja mojego ulubieńca z Dermedic i zmiażdżenie konkurencji. Jak wyszło oceńcie same. Próby odbywały się tylko na mnie, dzień po dniu, minimalistyczny makijaż do pracy. Lewe oko traktowane było Dermedic, prawe zaś dostawało nowość. 


Dermedic - HydraIn3 - płyn micelarny. Kolejne opakowanie, mój ulubieniec. Przyjemny zapach, szybko i skutecznie usuwa mój makijaż. Bez podrażnień, nic mi się nie dzieje z oczami, a skóra czuje się komfortowo. Łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia. Nie odczuwam dyskomfortu po demakijażu, mogę zapomnieć o kolejnym kroku, czyli umyciu twarzy żelem na długi czas, a to bardzo mi odpowiada. 




Produkt przeznaczony do demakijażu oczu, a sporo gorszy niż płyn micelarny. 


Tami - demakijaż oczu w płatku. Widziałam wielokrotnie wcześniej, ale zawsze uważałam za zbędny gadżet, aż coś mnie podkusiło i kupiłam. I to był wielki błąd. Efekty działania widziałyście powyżej. Natomiast to co czułam to już inna bajka. Oczy łzawią, skóra czerwona i pali jak cholera. Nie pamiętam już produktów, które by coś podobnego u mnie wywołały. Produkt dedykowany do oczu. Makabra, po zrobieniu zdjęcia chciałam zmienić koncepcje i używać zawsze tego samego tuszu, ale nie zmuszę się do użycia tych płatków jeszcze raz. I tak katowałem swoje oczy 2 razy, 3 nie będzie. Idzie w śmietnik, nie dam nikomu nic, aż tak złego. W kwietniu wylądował w denku.




Hmm płyn dwufazowy gorszy niż płyn micelarny...


Marion - delikatny płyn do demakijażu oczu. Mam nowy tusz Loreal Million Lashes Feline i ogromny problem z pozbyciem się go z moich rzęs. Więc zamiast męczyć micele, uznałam, że muszę w końcu kupić dwufazówkę. Pierwszy, jaki mi się napatoczył. Delikatny, będzie dobry. A gdzie tam, kolejny sprawił, że łzy mi lecą, piecze, choć już nie aż tak jak Tami. Ale mam pecha, dwa nowe produkty, dedykowane do oczu i taka masakra. I co ja mam z nim zrobić?



Całkiem fajnie, chyba można uznać, że jest remis. Tylko po co mi oddzielny płyn do demakijażu oczu? Micel radzi sobie tak samo. 


Garnier - Essentials - łagodzący płyn do demakijażu oczu. Do 3 razy sztuka, napatoczył mi się, biorę. W końcu muszę trafić na coś co skutecznie i szybko rozpuści Feline. Jest dobrze, nie robi mi krzywdy, oczy nie wyją. Ładnie pachnie, skóra jest odrobinę podrażniona, a on jednak nie łagodzi tak fajnie, jak Dermedic. Jest ok, ale ciągle gorszy. Może jestem dziwna i mam wygórowane wymagania, ale produkt, który ma w opisie demakijaż oczu, chyba powinien być skuteczniejszy od płynu micelarnego. W kwietniu wylądował w denku.



Starcie miceli i jakie przyjemne zaskoczenie :D


Biolaven - płyn micelarny. Ciągle czytam, naturalne lepsze, zdrowsze itd. Ale jakoś nie mam szczęścia i na mnie rzadko co z tych DOBRYCH działa. Nie poddaję się jednak i szukam dalej. Produkty przeznaczone typowo do demakijażu oczu mnie zwiodły, zdesperowana, wyciągnęłam nowość z dopiero co otwartej paczki (co jeszcze kupiłam, będzie w kolejnym wpisie :P ). I jakie przyjemne zaskoczenie na koniec tygodnia. Działa i do tego jest naturalny i Polska firma... Efekty widziałyście, bez podrażnienia. Czy znalazłam lepszy zamiennik? Jednak nie jest tak kolorowo, uczucie ściągnięcia dość intensywne. 


Macie skuteczne produkty do demakijażu oczu, które nie bedą chciały ich wypalić? Jakieś godne polecenia sposoby usunięcia opornych produktów z oczu? Feline niby wodoodporny nie jest, ale oporny na moje starania i owszem, a nie zawsze mam czas i ochotę, na oczyszczanie olejkiem. Już się zastanawiam czy nie łatwiej będzie pozbyć się tuszu ;P
TOP