niedziela, 6 marca 2016

Moja kosmetyczka


Widziałam zawartość paru kosmetyczek, moje zawsze mocno od nich odstają. Ale też jej zawartość zmienia się od moich upodobań, czy okresu. Zupełnie inaczej wyglądała w liceum, na studiach, na początkach pracy zawodowej, zupełnie inaczej wygląda teraz w pracy mam warunki, żeby trzymać tam cześć kosmetyków, natomiast torebka została zdominowana przez to co może być na gwałt potrzebne dla mojego syna. Tak więc obecnie, moja kosmetyczka do torebki ma przede wszystkim być mała i zawierać tylko niezbędne minimum, które można by i tak uszczuplić 😅 


Revlon - Colorburst - masełko do ust. Kocham je, to moje idealne połączenie pielęgnacji i koloru. Nie jestem fanką matów, nie lubię pilnować pomadki, tymi maluje się bez lusterka, cudnie zanikają, pielęgnują usta jak balsam, nie są trwałe, ale mi w zupełności wystarczają i moje oczekiwania spełniają. 



Clarins - Lip Comfort Oil - olejek do ust. Nowość, one też często trafiają do torebki, tylko pierwsze wrażenie sprawdzam w domu, w końcu jak lepiej przetestować produkty do ust, niż mając je pod ręką. Pierwsze wrażenie nie jest takie wow jak czytałam. Ładnie nabłyszcza, ale blask szybko zanika, nie klei się przesadnie, nie wytrzymuje u mnie zbyt długo, genialnej pielęgnacji nie widzę. Ale nie skreślam, sporo kosztował, może po chwili też zacznę się zachwycać. 


Artdeco - Ultra Effect Mascara - tusz pogrubiający i wydłużający. Kolejna nowość, ale musiałam. Ostatnie tusze mnie nie zachwycają, pewnie mimo, że nie zużyte pozbędę się ich. Szczoteczka na zdjęciu wyglądała zachęcająco. A rozmiar jest fantastyczny właśnie do kosmetyczki. 



The Color Workshop - eye pencil - brązowa kredka. Jedyna rzecz z całego pudełka, która fajnie mi się sprawdza. Przyjemny chłodny kolor, fajnie się rozprowadza, zostaje i nie odbija się. 


Revlon - Nearly Naked - puder prasowany. Na razie mało go używałam, jest na wszelki wypadek, w domu używam sypkiego Paese, w pracy mam prasowany <Lirene>, tego użyłam parę razy, a zużycie spowodował mój syn jak się, któregoś dnia do niego dorwał. Nie mogę na razie na niego narzekać, a ma gąbeczkę i lusterko, w mocnym opakowaniu, więc idealna kompaktowa opcja do torebki. 




For Your Beauty - puszek do pudru. Zdaje się, że Rossmannowy, słabizna, nie polecam, wolę te grubsze. Ale mało miejsca zajmuje i skoro mam to zużyję, ale jak dla mnie bubel. 



BeBeauty - zmywacz do paznokci - chusteczka. Jak nie noszę hybryd to niestety mam dni, że nie mogę patrzeć na swoje paznokcie, bo nie zdążyłam ich ogarnąć i wtedy jedyne o czym marzę to chociaż zmyć stary lakier. Więc teraz będę zawsze miała taką opcję. 



Avon - Little black dress - perfumetka. Lubię je mieć przy sobie. Fajna opcja jak zachce mi się trochę zapachu w ciągu dnia, a rano po prysznicu takiej potrzeby nie czułam.  


Kosmetyczka to chyba jedyne miejsce, z którego realnie wykorzystuje próbki perfum, mogą lata leżeć w domu i ich nie ruszę, ale jak mam je ze sobą, to zawsze się przydadzą. To tyle jeśli chodzi o moją kosmetyczkę. Produkty, które tu pokazałam to nie moi ulubieńcy bez których się nie ruszam z domu, a raczej przedstawiciele określonych grup kosmetyków, które uważam za przydatne. Nie mogę powiedzieć, że są mi niezbędne, bo jak wyjdę bez tapety też nic mi się nie stanie, ale czasami warto mieć takie minimum, na moment gdy będę ich potrzebować, a jak zwykle coś się wydarzy, że w domu nie dam rady się ogarnąć. 

TOP