sobota, 23 kwietnia 2016

Ulubieńcy kwietnia 2016


Znowu skromni ulubieńcy, denka mam ogromne, przewalam tych kosmetyków masę, ale jak przychodzi do tego co mi przydało go gustu to ledwie co wybieram. 


Alterra - Emulsja oczyszczająca - Granat BIO. Jeśli chodzi o pielęgnacje twarzy to wykupiłam ostatnio prawie wszystko z tej marki. Oczywiście promocja była. Tą emulsję polecałyście już dawno, ale czekałam, aż trochę obniżą ceny, na szampony co chwilę są obniżki. Udało się i nie żałuję. Bardzo fajny produkt myjący, łagodny dla mojej wrażliwej skóry, uczucie ściągnięcia jest minimalne w stosunku do sterty żeli do mycia twarzy, które ostatnio zużyłam. Bardzo komfortowy podczas użycia, skóra jest po nim mięciutka, nie wierzę w nawilżenie podczas mycia twarzy, ale tu takie wrażenie występuje. Stosuje go wieczorem, po demakijażu płynem micelarnym, więc nie wiem, jakby się do tego sprawdził, choć mam obawy co do jego działania w tym zakresie. Zobaczymy jak z wydajnością, bo mam wrażenie, że może to być jego słabą stroną, choć cena bardzo zachęca. Na pewno kupię kolejny, co nie jest dla mnie typowe :P




Melkior - Puder mozaikowy - Light touch. Uwielbiam go, używam go codziennie od ponad 2 miesięcy, od zakupu, wyparł wszystkie inne. Mimo, że nie byłam to takiej mieszanki kolorów przekonana, teraz jestem w nim zakochana. Jest pudrowy z jasno beżową poświatą, daje w końcu to co w moim mniemaniu jest taflą, choć nie daje mega blasku i wrażenia mokrego wykończenia. Zgrywa mi się ze wszystkimi kosmetykami, kolor jest jasny neutralny, dobrze wygląda z lekko różowymi lub żółtymi podkładami na mojej skórze. Jego pudrować może być myląca, bo wcale nie jest słabo napigmentowany. Ja lubię więcej błysku na kości jarzmowej, zazwyczaj 2 pociągnięcia są wystarczające. Zachęcam, żeby wejść na stronę producenta, ostatnio maja sporo promocji -20%. 


Rimmel - paletka do kontrowania - 001 Golden Sands. Kolejny produkt z którym nie rozstaje się od zakupu. Daje mi to co potrzebuje do mojego standardowego makijażu. I wszystkie jej elementy wykorzystuje. Ostatnio słyszałam, że jest mocno napigmentowana, moim zdaniem jest słabo napigmentowana, ale to ma dla mnie swoje zalety, przede wszystkim nie zrobię sobie nią krzywdy rano, a rano zawsze się spieszę. Jasne można z nimi przedobrzyć, dokładając kolejne warstwy i uzyskać mocniejszy efekt. Tak więc co kto lubi. Kolorystycznie jest bardzo ładnie zgrana. Ale...zawsze musi być jakieś ale. Rozświetlacz jest słabiutki, żeby uzyskać efekt jak poniżej musiałam go trochę potrzeć. Więc dla mnie na kość jarzmową nie, ale za to codziennie nakładam go na całą powiekę, której koloryt wyrównuje zazwyczaj korektorem, aż pod łuk brwiowy, ładnie, subtelnie podkreśla oko. Kolor różu jest cudny, choć za różami nie przepadam, gdyż zaczerwienienia na twarzy, a zwłaszcza na policzkach to moja zmora, ale odrobina tego koloru pięknie ożywia twarz, jednocześnie nie będąc przesadnie nachalną. Bronzer jest raczej ciepłu, do standardowego konturowania zimowego nie koniecznie, ale delikatne konturowania z ociepleniem już jak najbardziej, no i nie jest pomarańczowy. Róż i bronzer też chętnie nakładam na powieki. Wszystkie maja drobinki, choć ja na twarzy ich nie widzę. Nie są matowe, ale dają delikatny zdrowy blask. Zdenkowałam.


Przepraszam za tą suchą skórę na dłoni, ale to chyba przez anginę skóra mi się buntuje. A ponieważ syn zasnął w nietypowym dla siebie momencie, to szybko korzystałam z okazji, żeby zdjęcia zrobić. Tak prezentuje się moja codzienna kolorystyka makijażowa. 👌🏻 

Poprzedni ulubieńcy:
- marca 2016
lutego 2016
stycznia 2016
roku 2015
grudnia 2015
listopada 2015
września 2015
lipca 2015
czerwca 2015
TOP