piątek, 27 maja 2016

3 produkty - tusze do rzęs - Avon, Benefit, Bourjois

 

Różne firmy, rożne szczoteczki, rożne konsystencje, spory rozrzut cenowy, a ja się będę czepiać. Mam małe oczy, głęboko osadzone. Na rzęsy przesadnie nie narzekam, są dosyć ciemne i długie. Ale przy mojej budowie oka, są szczoteczki, które ułatwiają mi życie lub je utrudniają. Moje ulubione są zazwyczaj małe i silikonowe. Nie lubię zbyt mokrej konsystencj, która zawsze odbija się na mojej opadającej powiece, więc zazwyczaj mam 3 otwarte tusze, żeby miały czas dojrzeć, zanim się za nie zabiorę. Po co mam się dodatkowo irytować z rana, wolę kawę wypić, żeby sobie ciśnienie podnieść. 

 

Avon - Mega Effects. Chyba najdziwniejsza szczoteczka z jaką miałam doczynienia. Mimo, że uważam siebie za osobę lubiąca nowości, to do niej nie mogłam się przekonać. Mam ją kawał czasu, z jakiegoś pudełka BeGlossy. Otworzyłam, użyłam, odłożyłam, zapomniałam. Podczas porządków przełożyłam do pudełka z kolorówką i znowu zapomniałam. W końcu przełożyłam do podręcznego pojemnika z kolorówką, użyłam raz i znowu odłożyłam. Ostatnio znowu jej użyłam, byłam zaskoczona, jaki ładny efekt daje, podkreślone, podkręcone i rozdzielone rzęsy, czyli wszystko czego chcę. Mimo upływu czasu formuła nadal była dobra, nie osypujące się, nie odbija się. Jedynym mankamentem jest sama szczoteczka, działa, ale nie mogę się do niej przekonać, boję się, że dziabnę się nią w oko, więc malowanie się nią zajmowało mi wieki. A ja nigdy rano nie mam czasu. Zawsze jak zerkam na zegarek pod koniec tapety okazuje się, że rzęsy powinnam była wytuszować 10 minut temu :P Mam ją już tyle czasu, że dla bezpieczeństwa swoich oczu muszę się jej pozbyć. Do szczoteczki chyba nigdy się nie przekonam. Ale formuła jest na tyle zachęcająca, że przy okazji kupię sobie jakiś inny tusz z Avonu.

 

Benefit - They're Real! Dostałam w ramach rozdania, mini zestaw. Z czego bardzo się ucieszyłam, bo było to w momencie, gdy poszukiwałam czegoś nowego i właśnie to była jedna z tych na które miałam ochotę. Uwielbiam silikonowe szczoteczki, a ta wypustka na końcu robiła dobre wrażenie i wpadła mi w oko przez pozytywne opinie. Byłam tak pewna, że się sprawdzi, zrobiłam zdjęcia do osobnej recenzji, jak tylko paczka dotarła. Taaa, właśnie je skasowałam, po co mają mi miejsce zajmować. Nie polubiłam się ze szczoteczką, z takim zapałem zabrałam się do testowania, w połączeniu z brązowa bazą, nie zagrał, grudki i sklejone rzęsy. Samodzielnie efekt ten sam. Rzuciłam w kąt, ale tak raz w tygodniu wracałam do tematu, z czasem było tylko gorzej. Tak szybko się starzeje? Jednak najgorzej było z tą włochatą końcówka, która zawsze miała na sobie najwięcej produktu. Teoretycznie przy odrobinie chęci, można to jakoś rozpracować. Ale tak jak już pisałam, nie mam czasu rano, a już na pewno nie będę go próbowała znaleźć, żeby lepiej rzęsy wytuszować, jeśli wystarczy, że zmienię tusz. Duże rozczarowanie. Pełnowymiarowy produkt, też się tak zachowuje?

 

Bourjois - Mascara Twist Up The Volume. Zakup z poprzedniej wyprzedaży w Rossmannie. Byłam jej najbardziej ciekawa. Szczoteczka, którą można zmniejszyć lub powiększyć to może być rozwiązanie na niedoskonałości mojego oka. I rzeczywiście szczoteczka w małej wersji, rozmiar idealny, pięknie rozdziela. Dobrze się utrzymuje, ale też łatwo zmywa. Więc co poszło nie tak? Tu dla odmiany formuła nie wysycha? Pół roku używania, co jakiś czas i zostaje taka sama? No dobra, można powiedzieć, że to zaleta, ale konsystencja mi nie do końca pasuje, bo muszę dać jej więcej czasu, żeby spokojnie wyjść bez konieczności sprawdzenia, czy może jednak warto zetrzeć to co się odbiło. Na początku byłam bardzo zadowolona, czekałam, aż zgęstnieje...

 

Od lewej Avon, w środku Bourjois, od prawej Benefit. 

Szału nie ma, żadna z nich nie skradła mi serca, nie spotkamy się więcej. 

3 produkty:
serum do twarzy - Pat&Rub, It's skin, Alterra
pielęgnacja okolicy oka - Pat&Rub, La Roche Posay, Alterra

- peeling do ciała - Organique, Perfecta, Bandi
TOP