wtorek, 24 maja 2016

Ulubieńcy maja 2016

 

I znowu to samo wrażenie, kupuję, denkuję, a ulubieńców zbyt wielu wskazać nie mogę. Co miesiąc myślę, przeglądam łazienkę oraz wpisy i ... uczciwie podchodząc do tematu, a nie tylko na zasadzie, co mam nowego i używałam często, a jeszcze recenzji się nie doczekało ... Powiedzmy jednak sobie szczerze, to, że używam co dziennie, nie znaczy, że jest dobre ... :P

 

Bandi - Fem@le 35+ - Energetyzujący multiaktywny koktajl. Mój KWC. Uwielbiam, zużyłam już wiele opakowań, kupiłam wiele potencjalnych zamienników, ale moja skóra na nich nie reaguje, tak jak na ten koktajl. Nie zapycha, nie podrażnia, nie robi mi nic złego, mimo, że stosuję na całą twarz, czyli na moją mega wrażliwą okolicę oczu też. Pisałam o nim wielokrotnie, więc po co znowu ląduje w ulubieńcach? Bo znowu uratował mi skórę, ostatnich parę miesięcy zrzędzę Wam, że mam strasznie przesuszoną skórę oczu, moje obecne kremy sobie nie radzą i szukam nowych, lepszych. No to trochę czasu mi to zajęło i ciągle nie znalazłam :/ W akcie desperacji, sięgnęłam po ostatnie serum, jakie miałam w zapasie. Bingo, nie wiem, czemu wcześniej o nim nie pomyślałam, tak się zafiksowałam na kremach pod oczy, że nie mogłam wyjść poza tą kategorię. Od pierwszego użycia to samo wow co zawsze, skóra czuje się komfortowo, jest miękka i jędrna, z każdą kolejną aplikacją efekt jest lepszy. Co prawda tym razem użyłam wspomagacza, ale o tym niżej.


 

DermoFuture - Profesjonalne urządzenie masujące do usuwania zmarszczek pod oczami i w okolicy ust. Ledwie go kupiłam, a już ulubieniec? Kupiłam go trochę wcześniej, niż załapał się na wpis. Ale ciągle to zakup majowy. Od razu się przyznam, jestem gadżeciarą. Na fali mojego problemu, chwytałam się wszystkiego. Co prawda na jego recenzję nie trafiłam, ale jego braciszek do twarzy podobno fajnie się spisuje. Zamówiłam, użyłam i od razu był efekt, mimo, że używałam z produktami, które wcześniej na mnie wrażenia nie robiły, znalazłam coś co podbija działanie słabizny. Ale prawdziwych efektów doczekałam się dopiero w połączeniu z produktem, który rzeczywiście na mnie działa. W ciągu 3 dni, używałam 1 raz dziennie tego zestawu, moja skóra wróciła do normy. Czy jest to niezbędna zabawka? Na pewno nie, bez niej też bym sobie poradziła. Czy usuwa zmarszczki? Nie wiem, ale raczej w takie bajki nie wierzę, choć dzięki ciepłu, które daje substancje zawarte w kosmetykach są lepiej. Nie ma co się łudzić i oczekiwać nie wiadomo jakich efektów, to urządzenie tylko rozgrzewa miejscowo skórę ... za 100 zł. Nie namawiam, ale mi pomogło. Już nie używam codziennie, profilaktycznie, jak mam trochę spokoju i ochoty. Nie żałuję zakupu.

 

 

Charlotte Cho - Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji. To chyba pierwsza książka, która wylądowała w ulubieńcach. Internet na jej punkcie oszalał, chyba wszyscy już ją czytali. Po recenzjach uznałam, że nie warto, ale jak mi się rzuci gdzieś w oczy to zajrzę. Trafiła się promocja, więc jak to ja, kupiłam, ale nie rzuciłam się  na nią, uznałam, że może poczekać, bo mam ciekawsze książki do przeczytania. Czemu trafiła do ulubieńców? Nic nowego się z niej nie dowiedziałam, obrazki są dosyć infantylne, ale ... jest bardzo przyjemnie napisana, potwierdza większość tego, do czego sama doszłam metodą prób i błędów, a zajęło mi to prawie 30 lat. Przypomniała mi to o czym już wiedziałam, ale nie stosowałam, np. maseczka całonocna czy też w płachcie. W zabawny sposób opisuje swoje zmagania z pielęgnacją, spowodowane choćby przez lenistwo (cała ja), które stały się z czasem tak naturalne, że już nie widzi się tej pierwotnej, urojonej uciążliwości. Lubię wielostopniowy demakijaż i pielęgnację, u mnie to się sprawdza, moja skóra to lubi. Jeśli już doszłaś do tego co lubi Twoja skóra, pewnie będzie to strata pieniędzy, ale jeśli jeszcze się z nią zmagasz, może warto poczytać o ich 10 krokach i nie tylko, przykład wrzucam poniżej. Ja już do tego doszłam, teraz kolejny etap, odnaleźć idealne kosmetyki, moje zmagania w tym zakresie widzicie na bieżąco :P


 
TOP