środa, 11 maja 2016

Zakup specjalny - Shamasa

 

Kwiecień był miesiącem denka, a maj jest miesiącem zakupów. No, ale skoro pozbyłam się zbędnego balastu, czas uzupełnić puste szuflady. Czy już wspominałam, że kocham zakupy. Od razu dzień robi się lepszy. No dobra nie do końca, bo trzeba jeszcze za to wszystko zapłacić. Ale plastik dużo znosi. A co do zakupu, znacie tą firmę? Ja nie znałam. Ale jak zwykle dobry duszek, tym razem winę zwalam na Zdrowonaturalnie.pl podpowiedzieli mi, że najlepsza woda różana to ta poniżej. No i co ja biedna mogłam na to powiedzieć? Złożyłam zamówienie. 

 

Woda różana - hydrolat z róży damasceńskiej. Ostatnimi czasy pokochałam mój mini wyrób własny, czyli połączenie wody różanej z koncentratem nawilżającym z liposomami. To jeszcze nie jest idealny produkt, ale pokazał mi jak łatwo można zrobić dobry tonik do twarzy, eksperymentów ciąg dalszy nastąpi. Ale jak słyszę najlepszy to niestety najczęściej mam ochotę przekonać się sama, czy i u mnie przez przypadek zadziała. Czy widzicie te obietnice? To mnie ktoś opisał. Oby tylko choć trochę z tego się sprawdziło. 
Porównałam go w 3 produktach z Mokosh i Ziają.
Bardzo fajny tonik, super atomizer, mało wydajny, zdenkowałam.

 

Glinka Rhassoul z Maroka. Nie byłabym sobą, gdybym zakupy skończyła, na 1 produkcje. Standardowo przejrzałam wszystkie produkty i ta glinka mega mnie zainteresowała. Zwłaszcza obietnica oczyszczenia i zapobiegania wysuszeniu do mnie przemawia. Ale też od jakiegoś czasu chodzi za mną myśl, żeby w końcu dać szansę tym wszystkim glinkom, które podobno takie cuda robią dla skory. Oto moja pierwsza, tak, tak, pierwsza, nigdy nie ciągnęło mnie do tej zabawy. A do tego nawet w GlamBRUSH zamówiłam z myślą właśnie o tym eksperymencie. 


Olej z kiełków pszenicy. Moja skóra nie lubi olejków i piszę to z pełną świadomością zawartości tego zamówienia. Ciągle słyszę o używaniu olejów do wszystkiego. Te, którymi bawiłam się do tej pory, po prostu mi się nie sprawdzały, zapychała, wysuszały... Ale też zauważyłam, że o ile na dzień i noc pod krem lub zamiast niego zupełnie odpadają, o tyle po wstępnym demakijażu, żeby się pozbyć reszty, zwłaszcza upierdliwej mascary lub zamiast maseczki spisują się świetnie. Tak więc jak już trafiłam na stronę, na której jest większy wybór, jak widzicie zamówienie mi się powiększyło. Ostatnio zmagam się z przesuszeniem pod oczami. Moja standardowa pielęgnacja nie podołała, cud miód z Khiel's też nie, wiadomo tonący brzytwy się chwyta... Ale już jest na plus, nadaje się na całą twarz, oczy na niego nie narzekają, pierwsze wrażenie pozytywne. Zdenkowany.

 

Olej Jojoba. Inteligentny podobno, ostatnio słabo z tym wsród ludzi na których trafiam, to niech chociaż olej zasłuży na to miano. I w sumie ma dawać to czego w kremach mi brak, bo moja skóra mieszana przy jej wadach, jest też wrażliwa, a to mam wrażenie, że dla producentów się wyklucza. 

 

Olej z awokado. Wszyscy jedzą awokado, tylko nie ja, próbuje co jakiś czas w nowych odsłonach, ale jakoś mi z tym owocem nie po drodze, a dobry jest. Zanim znajdę swój sposób na nie, warto sprawdzić inną formę. Zwłaszcza odżywienie i to, że nadaje się pod oczy do mnie przemawia. 

 

Olej arganowy. Chyba jeden z bardziej popularnych, dodawany do wszystkiego. Choć ja nigdy nie zauważyłam lepszego działania produktów, które miały go w składzie. Jak przy czystym nie zobaczę różnicy to już nic mu nie pomoże. Jedno mnie tylko zastanawia, w jaki sposób łagodzi objawy alergii?

 

Czarne mydło afrykańskie. I na koniec trochę piasku, tak mi się to skojarzyło. Jeszcze nie wiem co i jak z nim, ale pewnie zacznę od maseczki. 

Od dawna korcą mnie produkty naturalne, zaczynam zwracać uwagę na lepsze składy. Niestety jakoś mi to nie wychodzi, efekty nie są spektakularne. Ale nie poddaję się, licząc, że w końcu rozkminię ten temat. 

Pozostałe majowe zakupy:
Moje nowości
- Purles
Khiel's
GlamSHOP
Promocja w Rossmannie - Dłonie/Usta
Promocja w Rossmannie - Oczy
TOP