czwartek, 2 czerwca 2016

Książki przeczytane w maju 2016

 

Ależ ja się w tym miesiącu ociągałam z czytaniem. Nowy wpis co chwilę powstawał, ale na to co od niepamiętnych czasów kocham najbardziej, weny nie miałam. Aż tu oglądam jedna z moich ulubionych BookTuberek, która mówi, że nie liczy książek przeczytanych ... nie ma to dla niej znaczenia ... I mnie olśniło. Od początku prowadzenia bloga, podliczam się publicznie z tego co i ile przeczytałam. Mimo, że to już nie te czasy kiedy czytałam od 2 do 7 książek tygodniowo. Zaczęłam sobie wkręcać, że jestem wstanie w ciągu tygodnia, jakaś książkę przeczytać. I coraz bardziej zaczęło mi to ciążyć, bo ja nie lubię jakichś książek. Im grubsza tym lepsza, a to oznacza czas. Przeszło mi, wracam do odpowiednich standardów, idę na jakość, a nie na ilość. 

 

Charlotte Cho - Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji. Jako pierwsza książka na moim blogu wyładowała w ulubieńcach. Co prawda czytałam bardziej wartościowe, ale ta jako pierwsza w tematyce urodowej przypadła mi do gustu. Bardzo przyjemnie napisana, nie wiadomo kiedy człowiek ją pochłania. Wiele śmiesznych wstawek. Nie ma tam nic czego bym nie wiedziała. Ale przypomniała mi o paru tematach, jak choćby maski na noc. Uwielbiam demakijaż i pielęgnację wieloetapową, więc przyjemnie poczytać książkę ze świadomością, że nie tylko ja tyle produktów używam :P
Wydawnictwo Znak. 
224 strony. 
Moja ocena 7/10

 

Martin Calder - Lato w Gaskonii. Wygrałam ją jeszcze jesienią w rozdaniu na Instagramie. Pisałam wtedy, że potrzebuję ciepła i słońca choć w książce. Potrzebowałam ... żeby się za nią zabrać. Piękna obyczajówka, jedna z niewielu, które w życiu czytałam, uświadomiła mi, że takie książki też dają przyjemność. Choć dla takiej wiercipięty jak ja ciężko było przestawić się na inne tory. Gdyż przez większość książki czekałam na coś ekscytującego co wciągnie mnie w szaleńczy wir. Wciągnęła, subtelnie i delikatnie, dając przedsmak nadchodzącego i u nas lata. 
Wydawnictwo Muza. 
348 stron. 
Moja ocena 7/10 

 

Tony DiTerlizzi & Holly Black - Kroniki Spiderwick. Księga 2. Im jestem starsza tym większą przyjemność czerpię z książek dla dzieci. To jest taka fantastyczna odskocznia od codzienności, wyobraźnia znowu zaczną pracować. Ta książka jest cudnie ilustrowana, dobrze napisana, z chęcią wrócę do niej znowu, jak będę ją czytać dla mojego syna. Muszę przyznać, że to zabawne, że jako dziecko ciągnęło mnie do książek dla dorosłych, horrorów, thrillerów, kryminałów, a teraz najchętniej nadrabiam zaległości, których narobiłam sobie pomijając literaturę adekwatną do wieku. 
Wydawnictwo Znak. 
367 stron. 
Moja ocena 7/10

 

939 stron razem. Nawet przy tak długim miesiącu, 31 dni, minimalne założenie 30 stron dziennie osiągnięte. 17, 18 i 19 książka przeczytana w tym roku. Jakie to dziwne, że wystarczy usłyszeć coś normalnego z ust kogoś innego, żeby znów wrócić na właściwe tory i móc się cieszyć z małych przyjemności.

Posty z czerwca 2015:

Dermedic - HYDRAIN2
- Michael Bond Paddington. Kolejne historie
- Ulubieńcy czerwca 2015
- Denko czerwca 2015
- BeGLOSSY czerwiec 2015
- Z archiwum X - komiks

TOP