poniedziałek, 27 czerwca 2016

Trochę blasku - moje rozświetlacze - część 3 - Melkior, Lovely, Wibo

 

Ja się nie nadaje do temperatur koło 30 stopni. Nic mi się nie chce. Siedzę jak zombie i czekam aż dzień się skończy licząc, że jutro będzie chłodniej. Czy Wy też macie wrażenie, że latem kierowcy gorzej jeżdżą? Dziś jest znośnie, więc czas coś zrobić. Praca odchudzona, pranie się suszy, obiad gotowy, mam czas na kawę z Wami. Kocham rozświetlacze, choć raczej nie zrobię sobie popularnego ostatnio makijażu tylko rozświetlaczami. Tego nikt by nie zniósł przy mojej mieszanej skórze. Mam ich zdecydowanie za dużo, jak na minimalne ich zużycie. A na denko mogę liczyć tylko jak się, któryś rozsypie w drobny mak. Po co produkują je takie duże? 

 

Melkior - puder mozaikowy - Light Touch. 11g i 6 miesięcy na zużycie od otwarcia. Która z Was byłaby wstanie go zużyć? Jestem ciekawa czy profesjonalista jest wstanie tego dokonać. Dobra, czas przejść do sedna. Piękny jest, mój ulubieniec od momentu kupna, wypchnął wszystkie inne, jedyny minus to opakowanie, które już w pierwszym tygodniu pękło. To naprawdę jest puder, dający bardzo ładny, jasny kolor, który dobrze zgrywa mi się z podkładami. Nie odcina się, a na twarzy mam różowe tony, które staram się niwelować bardziej żółtym podkładem. Zarówno na zimę, jak i na lato. Pudrować sprawia, że jest super na dzień, a nie będę udawać, tylko dzienne makijaże do pracy robię. Ładnie odbija światło. Po starciu chusteczką zostawia taflę z odrobiną malutkich drobinek. Od razu przyznaję się, ja widzę drobinki w każdym rozświetlaczu, mimo że słyszę, że ich tam nie ma.


 
Lovely - rozświetlacz do twarzy o ciepłym odcieniu - Gold Highlighter. 2g, o ile dobrą informację znalazłam, zużyć w 12 miesięcy, to już bardziej realne. Zwłaszcza jak spadnie, wtedy nie ma co ratować, bo zostaje tylko pyłek. Wiem, bo to mój drugi. Kolor jest śliczny złoty, choć dla mnie wygląda prawie, jak kultowy szampański Mary-Lou. W zależności od ilości, rozdarcia, kąta pod którym się patrzy, czyli na twarzy, przy normalnej ilości nakładanego rozświetlacza różnica praktycznie niezauważalna, Lovely jest bardziej żółto-złoty oraz daje większy blask, taflę. Wolę Lovely. Mary-Lou mam, ale jej praktycznie nie używam, zawsze znajdę inny rozświetlacz po który chętniej sięgam. Różnica w cenie regularnej prawie 7 krotna. Dostępność oraz możliwość kupna z dużym rabatem też przemawiają na korzyść Lovely

 

 

Wibo - rozświetlacz prasowany - Diamond Illuminator. Piękny jasno złoty kolor. Chłodniejszy od Mary-Lou i Lovely, daje piękną taflę, chyba jeszcze bardziej uniwersalny dla naszych jasnych karnacji.  6 miesięcy na zużycie, prawdopodobnie 2 gram, niestety nie znalazłam tej informacji, na stronie producenta nie ma co na nią liczyć. 

  

 

Od lewej: The Balm - Mary-Lou Manizer, Lovely - Gold Highlighter, Wibo - Diamond Illuminator, Melkior - Light Touch. 

Ze wszystkich jestem zadowolona, każdy mi się podoba, gdyby nie moja obsesja na tym punkcie, to każdy z tych 3: Lovely, Wibo, Melkior byłby dla mnie satysfakcjonującym zakupem. Różnice przy dziennym subtelnym makijażu są niewielkie. Polecam je wszystkie. Ale jestem przez większość roku bladziochem, nie lubię się opalać, więc Melkior wygrywa. Ale lato dopiero się zaczęło, jako młoda mama dużo czasu spędzam na dworze, filtry to jedno, ale zawsze jednak trochę słońca złapię, więc pewnie dojdzie do zmiany rozświetlacza w stronę bardziej Gold. 

Trochę blasku - część 1
Trochę blasku - część 2

3 produkty:
serum do twarzy - Pat&Rub, It's skin, Alterra
pielęgnacja okolicy oka - Pat&Rub, La Roche Posay, Alterra

peeling do ciała - Organique, Perfecta, Bandi

tusze do rzęs - Avon, Benefit, Bourjois

Posty z czerwca 2015:

Dermedic - HYDRAIN2
Michael Bond Paddington. Kolejne historie
Ulubieńcy czerwca 2015
Denko czerwca 2015
BeGLOSSY czerwiec 2015
Z archiwum X - komiks

TOP