wtorek, 14 czerwca 2016

Zużyte czy nie, pozbywam się #2

 

Ale mi się ten czerwiec zaczął, oddechu złapać nie mogę. A ten ostatni tydzień to już wogole masakra. Wysiadła mi żarówka w samochodzie. Pojechałam do mechanika, typowa baba! Niestety u mnie, żeby zmienić żarówkę trzeba wyjąć akumulator. W to z 2 latkiem bawić się nie będę. Umówiłam się, Pan wymienił w 30 minut, 15 zł. Żyć nie umierać. 



Wróciłam do domu zaparkowałam. Rano już nie odpaliłam ... Codziennie robię 2 razy 45 minut minimum ... Taksówka 2 razy 60 zł ... Na szczęście trafiłam na fajnego taksówkarza, który mi powiedział, że w czerwcu w 3 mieście z aplikacją mytaxi jeździ się za połowę, a pierwszy kurs do 50 zł za free. Mega przyjemni i uczynni kierowcy się trafili.  Tego co po drodze pozwólcie, że nie skomentuję, zwłaszcza fachowca, bo mi szkoda nerwów. Kupiłam akumulator,  fajni ludzie mnie otaczają, dziś już autko na chodzie. Co się nawkurzałam to moje. Dobrze, że dziś na farbę byłam umówiona. Więc teraz relaksuję się tym postem póki mam chwilę oddechu. 

 

Balea - żel pod prysznic. Tak jak wszystkie, które miałam, przyjemnie pachnie, fajna konsystencja, nie przesusza skóry. Ale ponieważ był taki jeden, który podrażnił skórę mojego syna, zniechęciłam się do nich, na tyle, że nie spieszy mi się do dodatkowych zakupów.

 

 

Alterra - maska do włosów. Lubię szampony, lubię żele pod prysznic, ale odżywka i ta maska szału nie wywołuje u mnie. Nie jest zła, na co dzień ok, bardzo delikatna, na weekendowe dbanie o włosy zdecydowanie zbyt słaba. Nie robi mi krzywdy, cena dobra, dostępność też, skład przyzwoity. Pewnie jeszcze po nią kiedyś sięgnę, ale niestety nie widzę u siebie tych super efektów co inne dziewczyny. 

 

 

Momme - łagodny żel do mycia 2w1. Bardzo fajna marka, z dobrymi składami. Produkty są delikatne w zapachu i konsystencji. Nie robią krzywdy. Coraz lepiej dostępne. Jedyną ich wadą jest wydajność. Przeraźliwie szybko nam się kończą. Kolejne produkty już w użyciu, będę kupować dalej. 

 

 

Pretty - plasterki oczyszczające na nos. Mam co do nich bardzo mieszane uczucia. Praktycznie nic mi nie wyciągają. Jak już to nie czarne, a jasno żółte. Nie z grzbietu nosa, tylko z skrzydełek. Mam przecież wągry na nosie, dbam o czystość skóry, demakijaż i oczyszczanie zajmują ważny etap mojej pielęgnacji, ale idealnie nie jest. Myślałam, że może źle je nakładam, ale bez przesady to nie wymaga nagrody Nobla w dziedzinie fizyki. Zażywałam długo, za każdym razem efekt nie był zadowalający. Nie kupię więcej. Znacie godny polecenia zamiennik?

 

 

GlamSPONGE - gąbeczka do podkładu. Tyle zmień zostało zanim wpadła w oko dla mojego syna. Nie wiem czemu ona, raczej nie czuje potrzeby, żeby odrywać kawałeczki od pozostałych. Na moje szczęście 😉 Na szczęście kilka razy jej użyłam i zachowywała się na tyle zachęcająco, że planuję się skusić na wszystkie rodzaje dostępne w GlamSHOPie. Nie napiszę jednak, że jest godna polecenia, bo za krótko się nią bawiłam. Dziecio odporna nie jest 😜

 

Bandi - Fem@le 35+ - energetyzujący multiaktywny koktajl. Kocham miłością niezmienną, ratuje moja biedną skórę po wszelkich testach, jakim ją poddaję. Ale ... Chyba .... znalazłam zamiennik ... 

 

Dermedic - Tolerans - Łagodzący krem przeciwzmarszczkowy. Jakie ja miałam wielkie oczekiwania w stosunku do niego. Uwielbiam krem Hydrain2, bardzo lubię płyn micelarny Hydrain3. Ale ten mnie nie zachwyca. Przynosi ulgę tuż po aplikacji, ale po paru godzinach czyję, że mojej skórze potrzeba kolejnej dawki pielęgnacji. Roluje się, więc rano pod makijaż się nie nadaje. Na wieczór samodzielnie jest za słaby. Zużyłam go jako dodatkową warstwę ma mój ulubiony koktajl z Bandi i to tyle. Nie kupię ponownie. 

 

 

Rimmel - Match Perfection - korektor. Bardzo fajny produkt, średnie krycie, nie zbiera się w zmarszczkach,  dobrze współpracuje z podkładami i kremami. Nie robi krzywdy, fajny jasny kolor, nadaje się jako baza pod cienie. Bardzo wydajny, miałam go bardzo długo. Chętnie do niego jeszcze wrócę, jak tylko zredukuję trochę moje zapasy. 

 

BeBe - pomadka ochronna. Mam ich straszne ilości. Moje ulubione. Kupuję dużo pomadek ochronnych, często sięgam po nowości, ale po te sięgam najchętniej. Co aż nazbyt rzuca się w oczy w poście o moim uzależnieniu 😅

 

Pantene - odżywka w pance pod prysznic. Bubel straszny. Nie działa w żaden pozytywny sposób na moje włosy, potwornie podrażniła mi skórę głowy. Zużyłam do golenia nóg, potem przez cały dzień czułam, że skóra na nich jest przesuszona. Widziałam o niej pozytywne opinie, ale mój organizm mówi nie. Poza tym, że jest mega nie wydajna. Nie ma opcji, żebym znowu ją kupiła. 

 

 

Jako, że rozpoczynam dziś 32 rok życia, wypisałam wniosek urlopowy, zaplanowałam, dowalenie obowiązków urzędowych, fryzjera, samotne zakupy i kawę w ciszy. Autko odpaliło, syn odwieziony, pierwsze spotkanie i już obsuwa, spoko pójdę na kawę i ciastko ... owsiane 🙀 Nowa fryzura na głowie .... Z reszty planów nic nie wyszło, brak czasu ... Gdzie są te moje 4h? Przyjemnego dnia Wam życzę, u mnie po wczorajszym deszczu, dziś słoneczko wyszło 👌🏻


Poprzednie:

Poprzednie denka:
czerwiec

Posty z czerwca 2015:

Dermedic - HYDRAIN2
Michael Bond Paddington. Kolejne historie
Ulubieńcy czerwca 2015
Denko czerwca 2015
BeGLOSSY czerwiec 2015
Z archiwum X - komiks

TOP