piątek, 29 lipca 2016

Zużyte czy nie, pozbywam się #6

 

Prawie zawsze uwielbiam pozbywać się produktów. Prawie, bo perełek zawsze mi szkoda, zawsze za szybko się kończą. Niektóre doceniam dopiero jak się skończą. Tym razem też trafiłam na jedną perełkę i kilka bubli, niestety, życie ...

 

Yunifang. Moje ulubione płatki pod oczy wspomniałam o nich w ulubieńcach oraz w 3 produktach. Więc nie będę Was moimi zachwytami nad nimi zamęczać. Dodam tylko, że wczoraj użyłam próbki Dior Hydra Life i płatki wygrywają. 

 

Life - zmywacz to lakieru hybrydowego. Zupełnie mi się nie sprawdził do zdejmowania hybryd. Tyle co ja się z tym namęczyłam to jakaś abstrakcja. Ale ostatecznie zużyłam do zmywania zwykłych lakierów i odzywek i tu był ok. Więcej nie kupię. 

 

Inglot - matujący puder transparentny. Dawałam mu wiele szans przez ostatnie 2 lata. Zawsze przegrywał z każdym innym, który kupiłam po nim. Czy puszkiem, czy pędzlem, efekt ten sam, chwilowe zmatowienie i wybielenie. Nie lubię "wielkiego" matu, ale ja po 2h świeciłam się, jakbym nasmarowała się olejkiem, a moja skóra jest mieszana, a nie tłusta. Nie ważny był krem, czy podkład, nawet pora roku. Na szczęście syn mi go polał wodą, z pudrem nic się nie stało, ale osłonka zardzewiała, więc czy jest lepszy powód, żeby przestać przekładać go na później?


Ecocera - transparentny puder bambusowy. Swego czasu był na niego szał. Chciałam sprawdzić o co tyle szumu, ale wielkie postanowienie wykończenia już otwartych pudrów sprawiło, że trochę poleżał. Sięgnęłam po niego po tym jak wykończyłam puder Paese, ten miał być jego tańszym zamiennikiem. Powiem tak, nie jest. Paese rzeczywiście matuje. Ten nie robi praktycznie nic. Efekt podobny jak przy Inglocie, może nawet słabszy. Rożne formy, aplikacji, rożne podkłady, efekt ten sam. Wczoraj tak się wkurzyłam, że wylądował w toalecie. Pudełeczko sobie zostawiłam, bo mam 2 inne, których opakowanie utrudnia aplikację. Nie kupię ponownie. 

 

La Roche-Posay - Hydraphase - żel-krem pod oczy. Bardzo go lubię, zużyłam wiele opakowań przez lata. Lekki, szybko się wchłania, super pod makijaż. Przez wiele lat wystarczający rano i wieczorem. Ostatnio już tylko na dzień. No, ale widać 30 nie zobowiązywała tak, jak 32 lata. Na pewno jeszcze go niego wrócę, bardzo fajna opcja dla wrażliwców. Wydajny. Wyładował w 3 produktach

L'biotica - płatki pod oczy. Fajna opcja na zmęczoną, spuchnięta skórę pod oczami. Po długim dniu, pracy przy kompie, jazdy samochodem i całej reszcie obowiązków domowych. Świetnie trzymają się skóry, więc można zadbać o wrażliwą skórę nie mając czasu na leżenie przez 15 minut, więc dla mnie bomba. Osobiście najbardziej pasują mi wersje nawilżające, ale ogólnie różnice miedzy nimi są niewielkie. Wyładowały w porównaniu 3 produktów

 

Efektima - Hialu-Lift - hydrożelowe płatki pod oczy. Nie rozumiem ich fenomenu, u mnie się nie sprawdzają, a do tego spływają mi spod oczu. Nie planuje ich ponownie nabywać, niezależnie od wersji. 

 

Biały Jeleń - płyn micelarny. Kiedyś mój wielki ulubieniec. Ostatnio w porównaniu 3 produktów okazało się, że jest fajny, ale znam lepsze. Na pewno wrócę, bo kolejny czeka na mnie w szufladzie. A czy potem jeszcze kupię, nie wiem, ale jest to niewykluczone, bo jest tani i przyjemny, przy okazji robi to co powinien. 

  

Radical Med - kuracja w ampułkach przeciw wypadaniu włosów. Oczywiście to ostatnia ampułka, nie robiła nic, nie zauważyłam jakichkolwiek efektów. Włosy jak wypadały wcześniej, tak samo podczas stosowania tej kuracji. Nie kupię ponownie. 

 

Your Natural Side - Witamina E. Serum z lipcowego Naturalnie z pudełka. Straszne jest. Gęsty olej, ciężki do rozprowadzenia. Nic nie daje, siedzi na skórze, został całkowicie wchłonięty przez moją poduszkę. Do włosów nawet nie próbowałam, bo przy tak ciężkiej konsystencji to nie dla moich piórek. Przekazuje dalej. Na pewno nie kupię. 

 

Essence - Caring Nail Oil. To nie dla mnie, nic mi nie daje, poza natłuszczeniem, czego nie lubię. Nie poprawi stanu moich paznokci, ani skórek. Użyłam parę razy. Przekazuje dalej. Nie kupię ponownie. 


Poprzednie:

Posty z lipca 2015:
Książki przeczytane w czerwcu 2015
Ostrożnie z plażowaniem
Moje nowości
Kosmetyki, które robią mi krzywdę
BeGLOSSY lipiec 2015
Denko lipca 2015
Ulubieńcy lipca 2015
Co kupiłam dla syna
CZYTAJ DALEJ
czwartek, 28 lipca 2016

Małe zakupy - GlamSHOP - GlamSHADOWS i GlamSPONGE

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Nowość w GlamShopowej kolekcji, cienie. Uwielbiam Hanię i mimo, że mamy zupełnie inną cerę, jej filmiki to dla mnie przyjemność. Kolejne podejście do jej produktów, z pędzli nie jestem zadowolona, gąbeczka była na tyle zachęcająca, że planowałam dać szansę miękkiej wersji, ale nie spieszyło mi się z tym specjalnie. Za to cieni byłam mega ciekawa, mimo, że mój makijaż oka raczej nie istnieje, jakbym opisała go jako podstawowy to pewnie mocno bym przerysowała. Pewnie dlatego też podchodząc logicznie do tematu szkoda mi kasy na paletki, które potem i tak leżą. Poza tym mimo, że oczy mi się śmieją do wszelkich super intensywnych kolorowych cieni, to i tak ich nie używam, więc znowu jeśli wygra logika to nie powinnam się do nich zbliżać. Tak więc zakup bardzo zachowawczy, o ile tak można nazwać 11 cieni szaro-buro-beżowych. 

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Migotka

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Matowy cielak

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Satynowy beż 

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Od lewej: Mogotka, po środku: Matowy cielak, od prawej: Satynowy beż. 

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Złoty piasek

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Złota pistacja

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Od lewej: Złoty Piasek, od prawej: Złota pistacja. 

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Księżyc na Marsie

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Rabarbar

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Marsala

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Od lewej: Księżyc na Marsie, po środku: Rabarbar, od prawej: Marsala.

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Zimna czekolada

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Szare bordo

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Palona kawa

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Od lewej: Zimna czekolada, po środku: Szare bordo, od prawej: Palona kawa. 

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE.

Od lewej: Migotka, Matowy cielak, Satynowy beż, Złoty piasek, Złota pistacja.  

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Od lewej: Palona kawa, Szare bordo, Zimna czekolada, Marsala, Rabarbar, Księżyc na Marsie. 

Matowy cielak, Zimna czekolada, Marsala zasłużyły na miano ulubieńców marca 2017.

Małe zakupy w GlamSHOP, czyli nowe GlamSHADOWS i GlamSPONGE. 

Cienie są fajnie napigmentowane i mięciutkie. Pierwsze wrażenie jest mega pozytywne. Gąbeczka mięciutka. Jutro biorę się za prawdziwe testy. 

CZYTAJ DALEJ
wtorek, 26 lipca 2016

Zużyte czy nie, pozbywam się #5

 

Kupuję, kupuję i kupuję, a już dawno denka nie było. Znowu pudełko na pralce pęka w szwach. Aż musiałam podzielić na 2 części, żeby nie powstał wpis na tydzień czytania. 

CZYTAJ DALEJ
niedziela, 24 lipca 2016

3 produkty - płatki pod oczy - Efektima, L'biotica, Yunifang

3 produkty, dziś płatki pod oczy z Efektima, L'biotica, Yunifang. 

Lubicie płatki pod oczy? Ja od kiedy pamiętam, uważałam je za zbędny element swojej pielęgnacji, lepiej wydać więcej na krem, niż tego typu zbędne gadżety. Czy to wysyp tego typu produktów, ich popularność, a może w końcu zwróciłam na nie uwagę. Początki nie były łatwe ...

3 produkty, dziś płatki pod oczy z Efektima, L'biotica, Yunifang. 

Efektima - Hialu-Lift - hydrożelowe płatki pod oczy

Kolejne opakowanie. Nie widzę różnicy między rożnymi wersjami. Z tych kilku opakowań jakie miałam, tylko ten jeden komplet mi nie spływał. Jak na złość, bo miałam napisać, że można w nich tylko leżeć, na co ja nie mam czasu, bo inaczej momentalnie znajduję je na policzku. Wyjątek od reguły. Widzę, że są popularne, choć zupełnie nie wiem czemu. Nie trzymają się, nie robią nic poza uczuciem chłodzenia, no i może pozorami nawilżenia. Nawet jeśli nie są drogie to mimo wszystko szkoda dla takiego efektu, a raczej jego braku kasy. A ponieważ ten egzemplarz jest moim wyjątkiem i o dziwo trzymały się, tylko z niewielką potrzebą poprawek, pozwoliłam sobie potrzymać je dłużej. Efekt? Brak czegokolwiek pozytywnego, poza czerwonym paskiem pod jednym okiem, choć zaskakująco nic mnie nie piekło, nic nie czułam. A cześć tego żelowego płatka wyparowała, tak jakby moja skóra go wyssała. Cokolwiek to było, nie zauważyłam nic po usunięciu płatków. 1x2 szt. za 4,99 zł. 

3 produkty, dziś płatki pod oczy z Efektima, L'biotica, Yunifang. 

3 produkty, dziś płatki pod oczy z Efektima, L'biotica, Yunifang. 

3 produkty, dziś płatki pod oczy z Efektima, L'biotica, Yunifang. 

L'biotica - hialuronowe płatki pod oczy

Miałam rożne wersje, ale jak zwykle najprostsza nawilżająca najbardziej przypadła mi do gustu i robi największą różnicę. Trzymają się jak przyklejone, można robić w nich wszystko, póki nie zdejmiesz nie rusza się, choć bez problemu można je przesunąć. Są dosyć grube, ja uwielbiam płatki nakładać najbliżej dolnej linii rzęs jak to tylko możliwe. Przy nich nie jest to super komfortowe i trzeba trochę pokombinować, żeby ułożyć je tak, żeby można było zapomnieć o ich nałożeniu. Same w sobie nie są wilgotne, trzeba je zmoczyć i tu się pojawia problem, jak bardzo. Jak za mocno to kleją się do foli ochronnej, jak za mało to nie czuję działania. Więc lekko moczę, przyklejam, a potem dociskam mocno nasączona gąbeczką. Nie uczulają, nie podrażniają. Skóra po nich jest gładka, mięciutka, jędrna, mogę odpuścić sobie nakładanie kremu na noc. 3x2 szt. za 7,99 zł. 

3 produkty, dziś płatki pod oczy z Efektima, L'biotica, Yunifang. 

3 produkty, dziś płatki pod oczy z Efektima, L'biotica, Yunifang. 

3 produkty, dziś płatki pod oczy z Efektima, L'biotica, Yunifang. 

YUNIFANG Osmanthus fragrans Eye Mask 30pairs anti-aging anti-wrinkle anti-pouch moisturizing hydrating

Kupione na AliExpress. Największe i mega pozytywne zaskoczenie. Nie uczula, nie podrażnia. Chłodzą i redukują opuchliznę, dają ukojenie dla zmęczonych oczu, od kiedy ich używam nawilżenie pod oczami jest duże i odczuwam taki komfort, że nie używam w tym czasie kremu pod oczy. Co od dawna mi się nie zdarzało. Świetnie się trzymają, mogę w nich robić wszystko, są cieniutkie, mega nasączone, często zdejmuje je jak już zaczynają przysychać. To już cześć mojej rutyny, płyn micelarny, żel, tonik, płatki pod oczy. Mimo, że używam ich od 2 miesięcy, płatki w opakowaniu są nadal super wilgotne. 11,59 USD za opakowanie 60 szt. 

3 produkty, dziś płatki pod oczy z Efektima, L'biotica, Yunifang.

3 produkty, dziś płatki pod oczy z Efektima, L'biotica, Yunifang. 

Podsumowując:

Jak to zwykle bywa, nie wiadomo czego oczekiwać póki nie trafi się na coś lepszego. I tak też było ze mną, najpierw trafiłam na płatki Efektimy, które mnie od początku nie zachwyciły, bo wolę tą kasę dołożyć do kremu, potem trafiłam na L'biotice i one coś robiły, zwłaszcza dla mojej przesuszonej skóry pod oczami w tamtym okresie. Potem kupiłam Efektimę ponownie, żeby sprawdzić czy czegoś nie pominęłam. Nie, one na mnie nie działają. Wszystko by było ok, płatki działają, ale kremu nie zastąpią, aż do eksperymenty z AliExpress i te płatki dopiero zrobiły różnicę. Zwłaszcza, jak teraz przez 3 dni porównuje je na bieżąco. Efektima odpada za brak efektów, L'biotica znośna, Yunifang rewelacja. 

CZYTAJ DALEJ
TOP