sobota, 16 lipca 2016

Ulubieńcy lipca 2016

 

Za szybko na ulubieńców miesiąca? Mam nadzieję, że nie wyrywam się przesadnie. Ale już się raczej cudów nie spodziewam, choć nowości w tym miesięcu było sporo. Póki co nic nie zbliżają się nawet do tej czwórki.  

 

YUNIFANG - Pomegranate Facial Mask face care anti oxidant anti aging anti wrinkle whitening brightening hydrating moisturizing. Moje pierwsze pielęgnacyjne spotkanie z AliExpress. I w końcu trafiłam na maseczki w płacie, które naprawdę dobrze trzymają się twarzy, dobrze przylegają, zwłaszcza w okolicy nosa i mogę spokojnie w dowolnej pozycji czytać książkę, bez ciągłych poprawek. Nie uczulają, nie podrażniają, a ja mam skórę wrażliwą, do tego oczy potrafią mi łzawić po nałożeniu kremu na twarz, a nie bezpośrednio pod oczy. Skóra po nich jest jędrna i napięta. Nie ma nieporządanych reakcji, jak nałożę na resztki po niej, swoją pielęgnację. Bardzo przyjemnie odświeża skórę podczas letnich upałów i po ciężkim dniu, wręcz chłodzi od nałożenia i jeszcze sporo po wyrzuceniu maski. Innych cudownych właściwości nie zauważyłam. Używam z przyjemnością, zużyłam już wszystkie 5, ale kolejne już zamówione.


Dwie dostała moja mama 50+ i ma te same spostrzeżenia. Nawet już się zapisuje na kolejną partię. Powiem szczerze, że kupowałam je w ciemno i raczej nie spodziewając się genialnych efektów, po cichu liczyłam tylko, że może krzywdy mi nie zrobią. Przez co niestety nie zachowałam opakowań w jakich zostały wysłane z opisem. Mój błąd. Jeśli mnie śledzicie to wiecie, że kilka masek w płacie już testowałam, te są z nich wszystkich najlepsze. Ostatnia sztuka specjalnie czekała do ulubieńców, bo inaczej już dawno bym ją zużyła. Tak więc wrażenia piszę na bieżąco z maską na twarzy. 9,27 USD za 7 sztuk. Zaskoczyła mnie zawartość saszetki, do tej pory był tam po prostu nasączony płat, a w tych jest też nasączony płat, ale z jednej strony, w środku jest sztywna folia. Z drugiej strony, na zewnątrz, materiał przypominający ściereczkę używaną w kuchni. Dopiero pomiędzy nimi jest właściwy płat, który przykłada się na twarz. Zostawiam link do tego konkretnego produktu. Poza tym wspominałam o nich w 2 poprzednich denkach. Czy zastąpi całą resztę pielęgnacji? Nie, ale jak po niej zasnę bez nałożenia kremu, to też przeżyje, a to wcale nie jest takie oczywiste przy mojej zdecydowanie zbyt wrażliwej nawet na poduszkę skórze. 
Znalazła się też w porównaniu 3 produktów, razem z maską w Conny i Skin79.

 

 

YUNIFANG Osmanthus fragrans Eye Mask 30pairs anti-aging anti-wrinkle anti-pouch moisturizing hydrating. 11,59 USD za opakowanie 60 sztuk. Ta sama firma co maski w płacie, to samo zamówienie i jeszcze większy brak wiary w pozytywny rezultat. Nie pytajcie czemu więc je zamówiłam. Otworzyłam, żeby sprawdzić czy się zgadza, to było 1 z pierwszych zamówień na AliExpress i pierwsze, które do mnie dotarło jakoś po 2 tygodniach, więc mega szybko. Płatki były ładnie zapakowane w grube kartonowe pudełko. Bardzo starannie. Mimo, że mam je otwarte dobrze ponad miesiąc, bo jakoś od pierwszego tygodnia czerwca, nadal utrzymują wilgoć, taką jak na początku. Wyglądają dziwnie na początek, jak to nakładać? Na górną i dolną powiekę, ja składam na pół i kładę tylko pod oczy. A teraz najważniejsze dla moich mega wrażliwych oczu. Nie robią krzywdy, nigdy nawet przez chwilę nie czułam dyskomfortu, czy potrzeby wcześniejszego ściągnięcia. Mogę po wszystkim nałożyć na jego resztki krem, ale nie jest to konieczne. Daje taki komfort nawilżenia mojej skórze pod oczami, że od pierwszego użycia prawie nie używam kremów pod oczy. A używam ich tylko raz dziennie po  wieczornym demakijażu twarzy. No dobra dziś użyłam ich rano, ale to był akt desperacji, syn wstał o 5, a ja położyłam się późno, w nocy źle spałam, jeśli kojarzycie ulewę w Gdańsku z wiadomości, to do Gdyni jest rzut beretem i też nam się dostało. Chłodzą, nawilżają, nie pozostawiają tłustej warstwy, genialnie się trzymają pod okiem, a ja nie leże z nimi, chodzę, jem, rozmawiam, wieszam pranie. Redukują opuchliznę, dają komfort zmęczonym od kompa oczom, więcej cudów nie pamiętam... Dobra koniec żartów, to naprawdę dobry produkt, z którym żal mi się rozstać, ale muszę powtórzyć eksperyment na mojej mamie i zobaczyć co ona na nie. Tym bardziej, że już sięgam denka. Jeśli chodzi o płatki pod oczy to miałam tylko 2 firmy, ale teraz już wiem, że może być lepiej. Również zamieszczam link do tego produktu

 

 
Make Me Bio - Kremowa maska do twarzy. Nawilżanie i regeneracja. Opis producenta zupełnie mi się nie zgadza, bo jak najbardziej wysycha, a poza tym ona przede wszystkim oczyszcza. To jaki efekt wow daje na twarzy to aż niemożliwe. Nastawiałam się na co innego niż dostałam. A jestem zachwycona. Za pierwszym razem przyglądałam się sobie jak nienormalna, bo nie mogłam uwierzyć, w to jak dobrze oczyszczona, za 2 i 3 razem było tak samo. Minusem jest to, że mrowi i ściąga przy wysychaniu, ale zdarzyło mi się ją przetrzymać. Czy zrobiłam sobie przez to nią krzywdę w żadnym razie, wszystko znika podczas zmywania, które wcale nie jest tak uciążliwe, jak przy innych błotkach. A po myciu, skóra jest miękka i super gładka. Mnie efekt powala, bo po peelingach rzadko kiedy taki efekt uzyskuje. Niestety po 3 razach już połowa za mną. 39 zł. Mega pozytywne zaskoczenie firmą. 

 

 

 

Sylveco - Lipowy płyn micelarny. Dobry skład, krajowy produkt, ok. 15 zł, choć rozrzut cenowy spory. Nie robi krzywdy, a działa. Ładnie wypadł w starciu z Bielendą i Nivea. Chyba jestem ostatnią, która go dopiero teraz spróbowała. Zbiera tak wiele pozytywnych opini, że jestem w szoku. Jedyny minus to żółtawy kolor, makijaż domyty, czy jeszcze nie? Ja nie mam tego problemu, bo po micelu myję twarz żelem. Mega zaskoczenie po bublu z Biolaven. Dlatego już zamówiłam kolejne produkty do sprawdzenia. Zdenkowany.

 

Jak Wasze poszukiwania? Coś Was w kosmetycznym świecie w tym miesiącu szczególnie pozytywnie zaskoczyło?Przyjemnej soboty życzę 😘

TOP