sobota, 2 lipca 2016

Zużyte czy nie, pozbywam się #3

 

I znowu moje denkowe pudełko przepełniło się. A kolejne produkty już sięgają dna, zgodnie z zasada, jak się kończy to wszystko, więc pewnie szybko się zapełni się znowu. Czerwiec był dla mnie dobrym miesiącem, chyba zawsze jest, pewnie dlatego, że nie mam problemu ze swoim starzeniem się, a prezenty i szał owoców sezonowych rozpoczynający się moimi ukochanymi prawdziwymi truskawkami. Choć z przykrością stwierdzam, że coraz trudniej kupić te prawdziwe, pachnące i smakujące tak jak powinny, a nie tylko wyglądające. 



Margarita Eco - ekologiczny balsam do włosów z lnem i pszenicą. Cena 14,55 zł. Odżywka z mojej nowej subskrypcji Naturalnie z pudełka. Całkiem przyjemny produkt, odrobinę zbyt płynna konsystencja jak dla mnie, po chwili mam wrażenie, że produkt się wchłonął. Efekt jest zauważalny, ale bardzo delikatny. Jak na nie drogi produkt z dobrym składem, nie robiący krzywdy mojej skórze głowy, a robiący różnicę przy nałożeniu na chwilę podczas porannego prysznica, jeszcze pewnie do niego kiedyś wrócę. Ale jeśli szukacie efektu wow to raczej nie tu. 


Ziaja - Żel myjący, normalizujący na dzień i na noc. Całkiem przyjemny, tani i wydajny produkt. Używałam go codziennie rano, ściąga, choć nie przesadnie. Ale rano nawet do pewnego stopnia poszukuję ściągnięcia, czyli też moich nieszczęsnych porów. Myje, odświeża skórę po nocy, do tego go używałam i do tego mi się sprawdził. Nie mogę narzekać, bardzo podobny do droższego żelu Dermedic. Być może jeszcze kiedyś go kupię. 

 
Biolaven - Żel do higieny intymnej. Śmierdzi jak toitoi, masakra. Nie mogłam się pozbyć tego wrażenia, codziennie pod prysznicem, nie jest to zachęcające skojarzenie. A co gorsza nie czułam komfortu w ciągu dnia, choć to już nie było związane z zapachem. Na pewno nie wrócę do niego. A co więcej razem z płynem micelarnym skutecznie zniechęcił mnie to tej marki. 

 

Himalaya - Żel do kąpieli. Całkiem przyjemny, choć jak na mój gust trochę za gęsty. Zużyłam go, ale nie wrócę i zniechęciłam się do marki. Miał to być płyn dla mojego syna, ale dostał uczulenia po kontakcie z nim, to przeszło chwilę po zmyciu produktu, ale ... Są inne, lepsze, które nie robią krzywdy. 

 

Ziaja - Krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc. Nie robi nic, zużyłam go, ale efektów nie zauważyłam. Więc służył jako warstwa ochronna dla serum. Nie wrócę do niego więcej. 

 

Bandi - Hydro Care - Krem intensywnie nawilżający. Bardzo fajny, lekki krem, szybko się wchłania. Super pod makijaż, nie roluje mi się nawet jak nałożę na niego ciężki krem BB jak Missha, który nie toleruje nic pod spodem. To moje kolejne opakowanie. Jedyny zarzut jaki w stosunku do niego mam to określanie go jako intensywnego. Jest nawilżający, ale raczej lekko/średnio na dzień ok, ale na noc jak na potrzeby mojej skóry to zdecydowanie za mało. Pewnie jeszcze nie raz do niego wrócę. 

 

Purles - Eliksir ryżowy. Mój hit. Cudowny jest, wyciągnęłam ile tylko się dało, a już samo to pokazuje jak bardzo przypadł mi do gustu. Bo ja nie jestem z tych co przecinają opakowania, żeby wyciągnąć ostatnią kropelkę. Jak nie wychodzi to wyrzucam i sięgam po nowy. To serum trafiło do ulubieńców nie bez powodu. Nie trafiłam jeszcze na produkt, który rzeczywiście, widocznie rozjaśniłby moje cienie pod oczami. Te obietnice na produktach traktowałam zawsze jak zwykłą ściemę praktycznie na równi z redukcją zmarszczek. Nie uczula, nie podrażnia, nawet moich mega wrażliwych oczu. Skóra po nim jest gładka, nawilżona, bardzo komfortowa. Nie potrzebuję na nie nakładać kremu pod oczy czy na twarz. Jestem nim zachwycona. Napewno kupię kolejne opakowania, gdyż na hit tego kalibru ciężko trafić. Do tej pory tak dobrze na mnie działał tylko Energetyzujący multiaktywny koktajl z Bandi. Polecam 💕

 

YUNIFANG - Pomegranate Facial Mask face care anti oxidant anti aging anti wrinkle whitening brightening hydrating moisturizing. Moje pierwsze pielęgnacyjne spotkanie z AliExpress. I w końcu trafiłam na maseczki w płacie, które się trzymają twarzy, dobrze przylegają i mogę spokojnie w dowolnej pozycji czytać książkę, bez ciągłych poprawek. Nie uczulają, nie podrażniają. Skóra po nich jest jędrna i napięta. Nie ma nieporządanych reakcji, jak nałożę na resztki po niej, swoją pielęgnację. Bardzo przyjemnie odświeża skórę podczas letnich upałów i po ciężkim dniu. Innych cudownych właściwości nie zauważyłam. Ale używam z przyjemnością i chętnie zamówię inne ich produkty. 2 kolejne już też testuję. 

 

Maseczki w planie z Biedronki. Nie będę się na ich temat rozpisywać, bo nie ma o czym, nic nie zrobiły. A największą przyjemność miałam po ich zmyciu. 

 

Alterra - Nawilżone chusteczki oczyszczające. Nie robią krzywdy, bardzo przyjemnie odświeżają. Fajna opcja do torebki, żeby przetrzeć buzię dziecku lub ręce. Ale zdecydowanie nie poradzą sobie z makijażem. Jeszcze po nie sięgnę, bo mama zawsze powinna mieć taki produkt pod ręką, zwłaszcza, że skład jest krotki i nie odstraszający. 

 

Moje zapasy odżywkowe zostały wykorzystane. Zostały mi tylko 2 na wannie. Polecicie mi coś godnego uwagi? Dla włosów cienkich, farbowanych, nie robiącej krzywdy wrażliwej skórze głowy. Szczerze powiem, że nie mam pomysłu. 

TOP