wtorek, 26 lipca 2016

Zużyte czy nie, pozbywam się #5

 

Kupuję, kupuję i kupuję, a już dawno denka nie było. Znowu pudełko na pralce pęka w szwach. Aż musiałam podzielić na 2 części, żeby nie powstał wpis na tydzień czytania. 


 

Alterra - Glanz-Shampoo. Lubię te szampony, miałam wszystkie. Przy kolejnej promocji znowu się zaopatrzę. Tanie, łatwo dostępne, robią to do czego są przeznaczone, nie robią nic złego. Nie ma na co narzekać, można śmiało kupować. 

 

Pat&Rub - Zabłocka sól do kąpieli. Jak one pachną to jakoś obłęd. Nigdy nie sypałam tyle co producent zalecał. Garść wystarczyła, żeby w całym domu było czuć, że się kąpać będę. Ale nie tylko ja, mąż także, a i dla syna do kąpieli dorzucałam, ze względu na bardzo fajne właściwości. "Jej działanie septyczne wspomaga zwalczanie zakażeń bakteryjnych, wirusowych oraz grzybiczych. Obecność olejku bazyliowego doskonale wpływa na zmęczenie fizyczne i umysłowe, brak koncentracji i przepracowanie, olejek z trawy cytrynowej ma działanie antyseptyczne, a olejek mandarynkowy uspokajające i delikatnie nasenne." Takie małe kupuj, wklej ze strony producenta, dla rozeznania w temacie. Lekko tłusta, więc wanna do mycia od razu, żeby rano pod prysznicem się nie zabić. Ale balsamować się nie trzeba. Mega przyjemny produkt, przez większość roku produkt bardzo u mnie nadużywany. Dziś i jutro jest promocja na wszystkie produkty firmy -30% więc na bank skuszę się na kolejne sole, aby mieć zapas na jesień. 



Bioderma - Atoderm - żel pod prysznic. Bardzo delikatny przyjemny w zapachu i konsystencji. Nie uczula, nie podrażnia, sama przyjemność. Dziecio-przyjazny.  Fajny pod prysznic i do wanny. Nie ma za bardzo na co narzekać. No może cena mogłaby być niższa, w końcu to tylko żel pod prysznic. 

 

Bambino - żel do mycia ciała i włosów. Wielokrotnie kupowany i denkowany. Składem podobno nie zachwyca, ale nie mogę mu nic złego poza tym zarzucić. Tani, łatwo dostępny, nie uczula, nie podrażnia. Pewnie jeszcze nie raz do niego wrócę. 

 

SPA Vintage Body Oil - Olejek do kąpieli. To jeszcze pozostałość z październikowego pudełka BeGlossy. Przez to nie wygląda zbyt atrakcyjnie, trochę postał u mnie na wannie. No nie mogłam się do niego zmusić, a czemu sama nie wiem. Zapach znośny. Konsystencja żelowo-olejowa, pieni się. Pod prysznic za ciężki. Do golenia nóg go przeznaczyłam. Wtedy akurat skończył mi się świetny olejek z Palmersa. Nawet się do tego nadaje, z małym ale nie działa jak Palmers, nie daje tego uczucia i komfortu nawilżonych, nie podrażnionych, a jednocześnie nie lepkich nóg. W sumie każdy inny produkt ułatwiający prowadzenie maszynki jest lepszy. Jednak wykończyłam, moje małe zwycięstwo, na pewno nie wrócę. 

Marion - złuszczający zabieg do stóp. Od dłuższego czasu tego typu produkty robią spore zamieszanie. Albo ochy i achy, albo zniszczyły mi stopy. Ja się plasuję, gdzieś po środku. Ochów i achów nie będzie. Nałożyłam po południu, potrzymałam stopy w tych roztworach i skarpetkach wełnianych coby nogi mi nie zmarzły ponad godzinę. W trakcie i po uczucie, jakbym nasmarowała stopy maścią rozgrzewająca. Do przeżycia, choć niepokojące. Dni mijały uczucie zanikało, nic się nie działo. Prawie po tygodniu skóra zaczęła schodzić. Nie było jej jakoś szczególnie dużo, dosyć jednolita warstwa. Skóra pod nią nie była genialnie miękka, normalna skóra jak ściągniesz nadmiar. Od razu zaznaczę, że nie mam problemu ze stopami, co jakiś czas je ogarniam: pilnik i krem raz na jakiś czas wystarczą. Za to 2 tygodnie później skóra nadal mi schodzi i to bardzo nieestetycznie, np. z boku stopy. To nie jest zabieg na lato, ani przed wielkim wyjściem, na szybko, żeby zaoszczędzić sobie czasu z klasyczna tarką. Jasne nie będę musiała tak mocno trzeć, ale teraz interwencji potrzebują także delikatne partie stopy. Nie zrobił mi krzywdy, ale do niego nie wrócę. Efekt nie jest zadowalający, żeby się w to bawić ponownie. 

 

Fresh&Natural - relaksująca sól do kąpieli z lawendą i zieloną herbatą. Próbka z lipcowego Naturalnie z pudełka. Nie robi nic, ani nie pachnie za bardzo, ani nie natłuszcza, relaks to chyba większy był z samej kąpieli, niż z dodatku. Trochę suszu pływało mi po wodzie. Nie robi też nic złego. Zużyłam, zapomniałam, nie kupię pełnowymiarowego opakowania.

 

Bielenda - aktywna maska korygująca. Ile razy powtarzałam, że po tą firmę więcej nie sięgnę? I znowu to zrobiłam. I co? Bardzo fajnie wycięte płaty, grube i mało nasączone. Tu nie ma nadmiaru, jak we wszystkich innych maskach, nie ma zbędnej esencji, która zostaje w saszetce. Czy to dobrze? Z mojego punktu widzenia, nie, dla mnie produkt jest za słabo nasączony, przez co też nie przylega tak dobrze. Na mnie nie robi nic. No dobra nie tak nic, skóra mi pod nią mrowi. Jedną przekazałam dalej, jedna została. Nie kupię ponownie, tym bardziej, że są lepsze. 

 

Skin79 - Fresh Garden Mask. Kupiłam ich sporo, nie będę ich opisywać oddzielnie, bo nie widzę miedzy nimi większej różnicy. Gruby płat, mocno nasączony, nie przylega do twarzy tak dobrze jakby się chciało, zwłaszcza w okolicy oczu i nosa. Zazwyczaj trzymam maski w płacie nawet do pół godziny, o ile mi się uda. Te nie wysychają w takim czasie. Po zdjęciu jeszcze przecieram twarz maską i zostawiam esencję do wchłonięcia. Przy tych maskach po przetarciu za każdym razem mrowiła mnie skóra nad górna wargą, ale okolica oczu nie protestowała. Dziwne. Większość produktu wchłania się, zostawiając lekko lepką warstwę. W sumie można nie nakładać już kremu. Zapach delikatny, subtelny. Cena regularna 12,90 zł. Raz na jakiś czas spoko, jako element stałej pielęgnacji nie koniecznie. Skóra jest nawilżona, ukrojona, jędrna, ale nie jest to długo utrzymujący się efekt. Fajna opcja latem, jak mam trochę czasu dla siebie. Pewnie jeszcze kiedyś kupię, ale znam lepsze. 

 

YUNIFANG - Pomegranate Facial Mask face care anti oxidant anti aging anti wrinkle whitening brightening hydrating moisturizing. Mój ulubieniec, ostatnia sztuka. Kolejne już zamówione. Idą. Najlepsze maseczki w płacie jakich używałam. Super nasączone, dobrze się trzymają. Już się o niej rozpisywałam, więc nie będę was zamęczać. Skóra naprawdę odczuwa różnicę. 

 

Poprzednie:


Posty z lipca 2015:

TOP