piątek, 19 sierpnia 2016

Zużyte czy nie, pozbywam się #8

 

Kolejne zużycia. Jak zwykle trochę się tego uzbierało, choć moje denka nie są już tak potężne jak jeszcze parę miesięcy temu. Chyba czas znowu na bardziej konkretne porządki 😉


 

Kropla Zdrowia - Mydło naturalne w płynie, z nanosrebrem i białą glinką. Używałam go do mycia twarzy, całkiem fajny produkt, przyjemnie, lekko się pienił. Nie robił nic złego, dało się zauważyć, że delikatnie ściąga, ale nie trafiłam jeszcze na taki produkt myjący, który mi tego nie robi. Niestety nie robił nic spektakularnego dla mojej skóry, trafił na moment większego wysypu i pomocy z jego strony nie zauważyłam. Zużyłam, ale raczej się nie skuszę ponownie. 

 

 
  
Pantene Pro-V - Lakier do włosów. Bardzo mocny, robi kask, włosy są po nim sztywne, szorstkie i matowe. Nie jest to produkt na codzień, przy dłuższym używaniu podrażnił mi skórę głowy. Więc mimo, że jeszcze jest tam połowa została pozbywam się. 

 

Shamasa - Woda różana. Dobra jest, choć mało wydajna przy moim używaniu. Opakowanie zostaje ze mną do innych toników, bo rozpyla świetnie. Jeszcze kiedyś zamówię, jak tylko zużyje parę innych produktów razem z nią zamawianych. Wspomniałam o niej w 3 produktach z Mokosh i Ziają

 

Nivea - Płyn micelarny. Lekko podrażnia i mrowi moją skórę, ale poza tym przeciętniak, robi co ma robić. Pojawił się w 3 produktach z Sylveco i Białym Jeleniem

 

 

Bandi - Tricho-MaskaJakie ja miałam w stosunku do niej oczekiwania  Miała łagodzić podrażnienia, wzmacniać i odbudowywać strukturę włosa ...  Jak ja tego potrzebowałam. Stosowałam jako maskę, po peelingu enzymatycznym, więc efekty powinny być super. Niestety nic z tych dobroci nie zauważyłam. A dodatkowo zapychała mi skórę głowy. Używałam jej raz w tygodniu w weekend, bo wtedy zawsze znajdę chwilę na takie eksperymenty, ale też zauważam więcej, za każdym razem po kuracji miałam syfki na skórze głowy, masakra. Nie kupię ponownie. 

 

 

Sylveco - Krem pielęgnujący do twarzy i ciała. Najcześciej próbuję jako pierwsza produktów, których chcę użyć na swoim synu. Jak mnie podrażni to młodemu też może krzywdę robić. Ten był dosyć rzadki, łatwo się rozprowadzał, szybko wchłaniał, ale zostawiał lekko lepką powłokę. Nie robił nic złego, choć efekty pielęgnacyjne też nie były spektakularne, przeciętniak. Nie kupię ponownie. 

 

 

 

Tołpa - Nawilżający szampon zwiększający objętość. Bardzo wysusza moje włosy, nadanie objętości następuje przez ich skołtunienie. Bez odżywki nie ma szansy na rozczesanie bez wyrwania. Napewno nie kupię pełnej wersji. Żel do mycia twarzy i oczu. Przeciętniak, robi to do czego jest przeznaczony, ściąga zauważalnie, bardzo gęsta żelowa konsystencja, która dla niektórych może być wydajna, ale dla mnie jest minusem. Nie kupię  pełnowymiarowego produktu. Kupiłam ogromne ilości mini produktów Tołpy

 

 

BeBe - Pomadka ochronna. Uwielbiam je. Przez większość roku używam tego typu produktów nałogowo. Do tych, jako jedynych, wracam od lat, jestem od nich uzależniona

 

BeBeauty - Patyczki higieniczne. Niby nic specjalnego, zużywa się ich tony. Kupiłam je ze względu na ostry czubek, miał ułatwiać demakijaż u precyzyjną korektę makijażu. Jestem dziwna, ale wole zwykłe. Chyba mój makijaż nie jest aż tak precyzyjny. 


L'occitane to tylko próbka, których zazwyczaj nie opisuje. Ale ... jej wersja dzienna zrobiła z moich oczu taki wodospad, że piszę ku przestrodze wrażliwców. Wersja nocna podrażniła mi oczy mimo, że nauczona wesją dzienną, posmarowałam sobie oczy na bogato, gruba warstwa wybiegająca mocno poza granice oczodołu. A efektów żadnych się nie doczekałam. 

 

Isilandon - Collagen Eye Mask. Maska zamówiona na AliExpress. Bardzo przyjemne pierwsze wrażenie, a mam ich wiele, żeby sprawdzić ich prawdziwe działanie. 

 

Kolejne maski tym razem w płacie do twarzy, wszystkie kupione na AliExpress. Dziś na Instagramie odkryłam, że nie tylko ja je z tamtąd ściągam, bo działają lepiej, niż to co jest przeciętnie dostępne w Polsce. YunifangEyeMed, BioAqua, Lcosin. 

 
TOP