poniedziałek, 19 września 2016

3 produkty - pielęgnacja stóp - Compeed, Gehwol, Beauty Bird

 

Produkty do stóp kupuję tylko w akcie desperacji, zazwyczaj problemu nie mam, więc się bez nich obywam. Pilnik i przeciętny krem nałożony grubą warstwą na noc wystarcza. Ale okres wakacyjny zawsze motywuje mnie do większej dbałości. Jak zawsze lato i odkryte buty, mocno nadwyrężyły stan mojej skóry. Szukając wsparcia w moich przepastnych szufladach trafiłam na te gagatki. 

 

Beauty Bird - Fly High! - Active Foot Gel. To chyba jeszcze zabytek z subskrypcji BeGlossy. Stoi w szufladzie i stoi, zajmuje miejsce, już kiła razy robiłam do niego podejście, zużyć i wyrzucić, ale jakoś mi to nie wychodzi. Jest w firmie niebieskiego, lepkiego żelu. Fajnie się rozprowadza, dobrze wchłania do suchego, bez filmu, noga się po nim nie ślizga. Ładnie pachnie eukaliptusem. Ma chłodzić i odświeżać zmęczone stopy. I dokładnie to robi. Co prawda dla mnie od początku jest to dziwne zastosowanie, bo ja wolę posiedzieć i je wymoczyć, jak już naprawdę jest taka potrzeba, ale też nie spędzam całego dnia na nogach, więc stąd może wynikać moja ignorancja. Ja go nie kupię, ale osoba mocno odczulająca zmęczenie stóp i łydek, bo na nie też można go stosować, uzna go za bardziej wartościowy produkt. Zdenkowany.

 

 

Gehwol - Maść na spękane stopy. Kupiłam kiedyś ... już nie pamietam kiedy, w Super Pharm jakaś promocja była. Nawet do niego nie zajrzałam, wrzuciłam do szuflady i tak sobie poleżał, nawet sreberko szczelnie zamykające produkt, było nie tknięte. Niestety często mi się to zdarza. Ale nadszedł i jego czas. Żółtawa maść, treściwa, dobrze pokrywa i trzyma się stopy, czyli z dłoni już ciężej schodziła, oczywiście bez skarpetek ani rusz, chyba, że komuś życie nie miłe. Po nocy pod prysznicem się nie zabiłam, choć i po nim jeszcze czuć było, że coś na stopy nakładałam. Tak więc to jeden z tych produktów co wżera się mocniej. Efekt: różnica zauważalna, skóra bardziej miękka, zrogowaciały, biały naskórek nabrał tego samego koloru co reszta stopy. Czy to załatwiło mój problem? Nie, bo martwego, w sumie to zrogowaciałego naskórka muszę się pozbyć, najlepiej mechanicznie, pilnikiem, a wtedy krem będzie mógł działać cuda. Zakładam, że ze spękaną skórą stóp też sobie poradzi, ale nie będę udawać, ja z tym problemu nigdy nie miałam. Nie mniej jednak, krem jest bardzo dobry, może na codzień to zbyt ciężki kaliber, ale jeśli tak jak ja robicie porządek ze stopami rzadko i w sumie tylko jak jest potrzeba, to powinien przypaść Wam do gustu, ja jestem bardzo zadowolona. 

 

 

Compeed - Krem na popękane piety na noc. Krem o mentolowych zapachu, dosyć łatwo, jak na kremy do stóp, wchłania się. Stopy po nim są odświeżone i odżywione, miękkie i przyjemne w dotyku. Bardzo fajny produkt, nawet do cięższych zadań. Zrogowaciałego naskórka się nie pozbędzie, ale nie łudzę się, bo nawet skarpetki złuszczające tego do końca nie zrobiły. Ale po pilniku bardzo fajnie poradzi sobie z regeneracją skóry. Mam go i chętnie będę z niego korzystać, na pewno też kupię ponownie, bo to nie jest przeciętny krem do stóp, czyli zwykłe natłuszczające mazidło. 

 

Podsumowując moje wrażenia z tych produktów, ustawiałabym je w kolejności od najlepiej działajacego dokładne tak jak nazwy sugerują. Najlepsza, najmocniejsza, do zadań specjalnych lub dla kogoś kto robi porządek ze stopami sporadycznie to maść Gehwol. Fajnie działający, skutecznie odżywiający, ale lżejszy krem z Compeed. A na samym końcu żel odświeżający, chłodzący stopy i łydki z Beauty Bird. 

Macie swój ulubiony produkt do stóp? Jak wyglada Wasza pielęgnacja? 


TOP