czwartek, 8 września 2016

3 produkty - płyn micelarny - Allverne, Dermedic, Tołpa

 

Mój codzienny niezbędnik, no prawie codzienny, w końcu dni bez makijażu też mi się zdarzają, a wtedy jest mi nie potrzebny. Jednak cześciej jest potrzebny, w końcu to pierwszy krok demakijażu, czyli podstawy pielęgnacji. Zawsze, chwilę po przyjściu do domu zmywam to co rano tam napaćkałam, nie chodzę w makijażu do późnego wieczora, póki jest szansa, że ktoś może mnie zobaczyć. Kurier nie raz widział mnie w maseczce błotnej, jeśli nie zadzwoni wcześniej, to musi się liczyć z konsekwencjami. 


Allverne - Woda micelarna. Taka tanioszka w promocyjnej cenie stała przy kasie w Hebe. Miałam kiedyś płyn do kąpieli z tej firmy, bez szału, ale to nie znaczy, że inne produkty są złe, prawda? Oj, w moim przypadku chyba znaczy. On, a raczej ona, bo to woda, a nie płyn, chce mi oczy rozpuścić. Przykładam nasączony wacik, odczekuję, delikatnie przesuwam, znowu czekam i tak przez cały wacik, co widać na załączonym obrazku. Mrowienie natychmiastowe, skóra się rozgrzewa, zaczyna piec, są to sekundy od kontaktu, a skóra wokół oczu jest mega podrażniona. Do 3 razy sztuka to i tak w jego przypadku przesada. Nie wiem czy zużyję do końca, na pewno nie do demakijażu oczu. A jak reszta skóry, znośnie, lekko podrażnia i mocno ściąga, jeśli zdejmuje nim pierwszą warstwę jest ok, ale potem szybko muszę użyć innego płynu micelarnego lub po prostu umyć twarz żelem i wodą. Nie kupię ponownie. 


Dermedic - płyn micelarny. Już o nim wspominałam, wylądował też w innej konfiguracji kosmetyków do demakijażu. Więc czemu pokazuję go kolejny raz w 3 produktach? Bo go mam w szufladzie, wiem, że jest dobry, nie zrobi mi krzywdy, a po spotkaniu z Allverne wiedziałam, że będę potrzebowała wsparcia, żeby go zużyć. Łagodny, nie uczula, nie podrażnia, a robi to co do niego należy, czyli przyzwoicie usuwa zwykły makijaż, bo ja wodoodpornego nie używam. Kolejny, większy czeka w szufladzie. 

 

Tołpa - płyn micelarny. Jakiś czas temu zaszalałam z zakupami na stronie Tołpy, choć to szaleństwo było częściowo kontrolowane, gdyż tylko 2 pełne produkty kupiłam, reszta to mini produkty i próbki. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała najszybciej zużywanego u mnie produktu. Jak wypadł? Całkiem przyzwoicie, robi to co powinien, nie uczula, delikatnie podrażnia, ale jest to minimalne i odczuwalne dopiero po chwili, pamiętajmy jednak, że jestem wrażliwcem, zwłaszcza jeśli chodzi o okolicę oczu. Tak więc nie ma na co narzekać, zwłaszcza, że nie jest to drogi produkt. Może jeszcze kiedyś się z nim spotkam. 

 

Podsumowując: Allverne to tragedia. Dermedic jest super. Natomiast Tołpa to przeciętniak. 

Jakie są Wasze ulubione płyny micelarne? 

3 produkty:

TOP