poniedziałek, 26 września 2016

Małe zakupy - Elia.pl

 

Mniej więcej miesiąc temu dostałam prezent od Elia.pl. Mgiełka powędrowała dalej, bo to nie moja nuta zapachowa. Krem do twarzy spisuje mi się fajnie. Ale hitem okazało się masło do ciała. A ponieważ jest ono na wykończeniu musiałam złożyć zamówienie, a skoro tak to oczywiście nie mogło skończyć się tylko na 1 produkcie, choć tym razem nie szalałam przesadnie, zamówiłam to co zużywam hurtowo więc też będę miała dobre rozeznanie w produktach Oliv Aloe. 

 

Maska do włosów. Cena 49,90 zł za 200 ml. Czyli typ produktu, który w największym procencie mi się nie sprawdza. Jako jedyny nie ma etykietki po polsku. Pierwsze wrażenie: delikatna, musowa konsystencja. Potrzymałam 30 minut, zmyłam, szału nie było, umyłam głowę i poczułam potrzebę nałożenia codziennej odżywki. No to nie tak miało być. Drugiego dnia powtórka 30 minutowa, a przed nią peeling enzymatyczny skóry głowy z Bandi. Niestety efektów brak, znowu codzienna odżywka musiała pójść w ruch.
Zdenkowana.

 

 

 

Peeling do twarzy i ciała. Cena 40,00 zł za 200 ml. Czy tylko ja nie wierzę w taką kombinację? Delikatny dla twarzy i mocny dla ciała. Użyłam do twarzy i oczywiście ma drobinki, ale ... nie było tak źle co prawda byłam delikatna, nie tarłam na maksa, nie podrażnił mnie tak bardzo, jak standardowe peelingi do twarzy, tudzież praktycznie nie było zaczerwienienia, a ściągnięcie było minimalne. Jestem w pozytywnym szoku, nie spodziewałam się, że będę mogła go używać do twarzy. 

 

 

Tonik. Cena 29,95 zł za 200 ml. Musiałam zamówić, choć mój zapas rośnie. Chyba zaczynam popadać w lekką obsesję, 30 lat go nie używałam, a jak zaczęłam to kupuję tonik z każdej możliwej firmy. Całkiem przyjemny, nie zauważyłam nic negatywnego, robi co ma robić, na pierwszy rzut oka nie ma się do czego przyczepić. 

 

 

Masło do ciała dla suchej i popękanej skóry. Cena 65,00 zł za 200 ml. Jak je zobaczyłam po raz pierwszy to moja reakcja była standardowa, znowu będę się lepić, w ciągu 30 sekund, wiedziałam, że je oddam. Ale skoro dostałam paczkę reklamową to chyba wypada choć palec wsadzić. Spodobało mi się, gęsta konsystencja, będzie wydajna, a jednocześnie mega gładko się rozprowadza, sama przyjemność, szybko się wchłania, przyjemnie pachnie, pozostawia powłokę, ale z jakiegoś powodu nie była ona dla mnie obrzydliwie lepka. Było wow. Wieczorem maznęłam syna w biegu, typowy facet, więc źle znosi wszelkie mazidła, a on wrócił po więcej. Następnego dnia zrobiłam mu delikatny masaż przy użyciu tego masła, nawet stopy dał sobie wysmarować, nie mówiąc o tym, że pokazywał gdzie jeszcze dosmarować. Byłam w takim szoku, że chyba całe otoczenie o tym produkcie słyszało. Teraz jak młody czuje potrzebę to sam mi pudełko przyniesie, a to dopiero 2 latek. Smarowałam nim nogi po gołębiu, zero pieczenia i podrażnień. Smaruje nim dłonie, po 10 minutach mogę je umyć, a zostają miękkie i skóra zregenerowana. Moja mama zażyczyła je sobie jako jedyny prezent urodzinowy, oczywiście tego nie posłuchałam. Smaruję nim łokcie i kolana, czy inne suche, szorstkie partie mojej skóry, jestem w nim zakochana. 
Zdenkowany.

 

 

 

TOP