piątek, 2 września 2016

Naturalnie z pudełka #4 wrzesień 2016

 

Ostatnie pudełko z subskrypcji. Muszę przyznać, że wyjątkowo przypadła mi do gustu. Czy zamówię kolejne? Zastanawiam się. Dużo przyjemności sprawiały mi te początki miesiąca. Trafiłam w tych pudełkach kilku ulubieńców. Praktycznie wszystkie firmy były dla mnie nowościami, po które tak szybko i łatwo nie sięgnęłabym sama. 

 

Go Cranberry - Żurawinowa pianka do higieny intymnej. To jakieś przekleństwo. Dopiero co pisałam w ulubieńcach o żelu do higieny intymnej z Elf Pharm, jak to dwa poprzednie produkty z Biolaven i Lactacyd zrobiły mi krzywdę, a tu kolejny gagatek. Jednak skoro już wyszłam na prostą, znowu mogę spróbować czegoś nowego i bardziej naturalnego, niż mój ulubiony Biały Jeleń. Polska firma. Zdenkowana.

 

 


Termissa - Woda termalna z Podhala. Ale to ma odrzut, przyzwyczajona do mojej ulubionej wody Uriage, trochę się zdziwiłam. Ale ciągle to mgiełka, choć wyrzucana z dużą siłą. Polska firma. Bardzo ładnie łagodzi podrażnienia po myciu twarzy i niweluje uczucie ściągnięcia. Bardzo przyjemny produkt.

 

 

 

Eco Laboratorie - Nawilżający żel do mycia twarzy
Bardzo mocno ściągający, jak na produkt nawilżający, choć skóra jest ładnie oczyszczona. Gdyby nie informacja na opakowaniu, to uznałabym, że trafiła mi się właśnie wersja oczyszczająca. Przeciętny żel, prawie się nie pieni, za to dosyć trudno się go zmywa. Zdenkowany.

 

 

Mokosh Cosmetics - Balsam do ust Żurawina. Od balsamów do ust jestem uzależniona. Choć tych w słoiczku unikam, nie lubię w nich grzebać paluchem, a potem nakładać na usta, taki gagatek nie sprawdza się poza domem. Zapach ma subtelny, konsystencja zbita. Nie nabłyszcza jakoś szczególnie. Jeśli chodzi o właściwości pielęgnacyjne ciężko mi się w tym momencie wypowiedzieć, bo usta mam w dobrej kondycji. Natomiast ten posmak mnie nie zachwyca. Przekazałam dalej.

 

 

 

Jak Wam się podoba zawartość? Co myślicie o wcześniejszych 3 pudełkach? 
- sierpień
- lipiec
- czerwiec


TOP