poniedziałek, 24 października 2016

3 produkty - maska w płacie - Lese, L'biotica, Skin79

 

Mam wrażenie, że ostatnio maski w płacie odstawiłam na bok, a mam pokaźna kolekcję, czyli efekt mojej niedawnej obsesji. Ale nie odpuściłam tematu maseczek, za to przerzuciłam się na bardziej klasyczne formy, zwłaszcza te oczyszczające zaczęły przyciągać moją uwagę, po kolejnych nieudanych spotkaniach z peelingami enzymatycznymi. 

 

Lese - Snail repair sheet mask 2pcs skin care anti aging anti wrinkle firming moisturizing facial mask instantly ageless. Zamówiona na AliExpress. Mocno nawilżona, nawet przyzwoicie wycięta, dosyć papierowa, bardzo dobrze przylega do skóry. Ale jaka zimna, potworna opcja na jesień, mimo, że przy kaloryferze siedziałam, aż zatoki zaczęły mnie boleć. Skóra po niej jest mocno lepka, klejąca, ale też jędrna, nawilżona, ukojona. Nie zrobiła mi nic złego, poza tym mrożeniem czoła, to chyba jednak nie jest pora na takie maski. Przeciętniak do którego nie wrócę, bo znam lepsze, mniej lepkie.

 

Skin79 - Fresh Garden Mask - Tea Tree. Dziwny zapach, na szczęście delikatny. Usta zaczęły mnie mrowić chwilę po aplikacji i to uczucie utrzymywało się długo po zdjęciu maski, nawet po jej zmyciu. Zazwyczaj nie zmywam pozostałości po maskach w płacie, ale po niej czułam się nie szczególnie komfortowo, twarz była lepka, no i to mrowienie ust. Bubel? O dziwo nie, rano skóra była niezwykle gładka i przyjemna w dotyku, nawet pory były zmniejszone, a nic w mojej pielęgnacji wieczornej nie uległo zmianie, więc to musiało być jej działanie. Muszę przyznać, że mnie zaskoczyła. Kupię kolejne opakowanie, żeby sprawdzić czy na jakiś zmysł mi się nie rzuciło, bo inne ich maseczki raczej nie powalały. 

 

L'biotica - Maska perłowa - hydrożelowa maska na tkaninie. Rozjaśnia i odmładza. Zaskoczyła mnie, w końcu trafiłam na maskę, która z 2 stron obłożona jest folią do tej pory się z tym nie spotkałam na naszym rynku. Dzielona na 2 części, super przylegająca do twarzy, można z nią normalnie funkcjonować i się nie rusza z miejsca. Żelowa, mało nasączona, źle wycięta, otwory na usta i oczy strasznie malutkie. Tak po 10 minutach zaczęła mnie mrowić, swędzieć w okolicy szczęki. Po zdjęciu skóra była lekko lepka, w sumie nic złego się nie działo, ale też nie zauważyłam żadnych efektów, jakbym nic nie użyła. Plus za to, że nie podrażniła mi oczu, ale co z tego skoro nic nie zrobiła. Nie kupię ponownie, a jeszcze 2 mam w zapasie. 

 

 



3 produkty:

Posty z października 2015:
książki przeczytane we wrześniu
moje zakupy kosmetyczne
ulubieńcy września
denko
TOP