poniedziałek, 3 października 2016

Małe zakupy - LushBotanicals

 

Jesień pełną gębą, zimno, mokro, ale dziś zaczną grzać. Od tygodnia nie nadepnie się na kasztana, wszystkie wyzbierane przez szkoły, za parę lat i ja będę ich szukać. A skoro dziś imieniny mojej mamy, to musiałam kupić jej jakiś drobiazg, ale jak to ja, na jednej rzeczy się nie skończyło. Ale tylko 1 Wam pokażę, bo i sobie coś zamówiłam. Oczywiście pielęgnacja jest elementem obowiązkowym, zwłaszcza po lecie. W zeszłym roku postawiłam na Fridge by yDe, ale ... ochów i achów nie było, choć to bardzo dobre produkty. Jakiś czas temu spytałam ZdrowoNaturalnie o najlepsze serum, nie olejowe. Chyba domyślacie się jaką odpowiedź uzyskałam. Ale jeszcze nie byłam przekonana, co może być lepszym motywatorem, niż -20%? A do tego jeszcze mogłam wybrać dostawę do Paczkomatów, zamiast użerać się z kurierem, który przyjeżdża o 11 i jest zaskoczony, że nikogo nie ma.

 

 

Serum anty-ageing - Youth Code. Cena 195 zł za 30 ml. 2 miesiące na zużycie, czyli nawet używając raz dziennie dam radę. Buteleczka z pompką, super, nie muszę wsadzać paluchów do środka, nic nieporzadanego nie dostanie się do środka, mimo, że zawsze myję ręce tuż przed nałożeniem kosmetyków, różne rzeczy mogą się zdarzyć, z kosmetykami w słoiczkach. Trzymam w lodówce, co wcale nie sprawia, że aplikacja jest nieprzyjemna, nawet w chłodne jesiennie wieczory. Choć nie przynosi mi ten chłód też szczególnej ulgi, nie robi na mnie wrażenia, że tak to określę. A teraz to co najważniejsze, nie podrażnia moich mega wrażliwych oczu, więc śmiało mogę nakładać na całą twarz. Nie zapycha, nie podrażnia, nie zauważyłam, żeby mi cokolwiek złego. Pachnie ślicznie, same pewnie wiecie, jak to bywa z zapachem tych lepszych kosmetyków, bywają takie, których zapach niweczy zapał do używania, mimo cud składu. Średnio się rozprowadza, pozostawia smugi, ale tu producent od razu podrzuca dobrą radę, nie smaruj, wklep. Nie ma problemów z wchłanianiem się jeśli trochę poklepiemy twarzy i wcale nie trzeba się przy tym szczególnie przykładać. Czuć go na twarzy, nie jest to szczególnie zwracające uwagę uczucie, ale jest. Za to nie świecę się i nie lepię, nie roluje się, a swoim zwyczajem nakładam więcej niż mniej, jak czuję jeszcze podczas aplikacji, że są miejsca, które już wchłonęły swoją porcję to jeszcze dokładam. Mam je już kilka dni, specjalnie nie nakładałam nic więcej na wierzch, żeby zobaczyć co tak naprawdę moja skóra na to. Od pierwszej aplikacji skóra jest zauważalnie bardziej jędrna, nawilżona i nie podrażniona od wycierania twarzy w pościel. Dodatkowo od pierwszego dnia po użyciu, moje rozszerzone pory, jakby mniej rzucają mi się w oczy, co jest zaskakujące, bo właśnie jestem w trakcie pisania paszkwila na 3 korektory, które posiadam, więc mocniej się tym swoim porom przyglądam. Choć czy to reakcja na serum, czy może na moje nowe maseczki oczyszczające? Wyjdzie w praniu, za jakiś czas, w końcu to dopiero moje pierwsze wrażenie. Na dzień dzisiejszy jestem zadowolona. 

 

 

 

 

Masło do twarzy i ciała. Prezent dla mojej mamy na imieniny. Imieny ma dziś, ale przecież nie wytrzymałam i wcześniej go jej dałam. Skóra bardzo sucha, jest z niego bardzo zadowolona, na noc podobno spisuje się super, na dzień jest zbyt treściwy. Mama jest bardzo zadowolona. Tak dla porównania, rok temu dostała Fridge by yDe 0.0, który nie przypadł jej do gustu, więc nie wciska mi kitu, jakie to genialne prezenty zawsze jej robię, mówi tak jak jest. Ale to też coś za coś, chce wiedzieć ile wydałam, to musi mi zdawać relację, żebym ponownie jej drogiego bubla nie kupiła. Cena 135 zł za 50 ml. Przydatność do zużycie to 3 miesiące w lodówce, 6 miesięcy poza lodówką. I tu po zamówieniu tego konkretnego produktu spotkała mnie dosyć zaskakująca sytuacja. Dostałam ę-mail z pytaniem czy jestem pewna, że taki produkt chcę, bo to raczej grubszy kaliber na porę zimową. Muszę przyznać, że byłam mile zaskoczona, mało firm wykazuje takie zainteresowanie, tudzież troskę o to czy dany produkt jest odpowiednio dostosowany. Duży plus dla firmy za obsługę klienta, zwłaszcza, że po paru dniach jeszcze dostałam zapytanie, jak produkty się sprawują. 


 

 

Ostatnio coraz bardziej zaczynam doceniać próbki. Szkoda, że te nie są podpisane, choćby karteczka co te numerki oznaczają byłaby przydatna. Ale nie po to mam nielimitowany internet w telefonie, żeby z taką niedogodnością sobie poradzić. Po za tym, jak one wszystkie pięknie pachną, nie jest to typowy ziołowy zapach kremów naturalnych, każdy inny, wyjątkowy, przyjemne, świeże, cudne, a co najprzyjemniejsze nie znika od razu po aplikacji, utrzymuje się dłuższy czas. Nie należę do tych co szczególnie zachwycają się zapachami, ale te wyjątkowo przypadły mi do gustu. Kolejna wspólna cecha, trudno się rozptowadzają, zostawiają smugi podczas rozsmarowywaniu, ale producent na każdym kroku zaleca wklepywanie. I to u nie trzeba sie męczyć i wbijać sobie produktu w twarz, wystarczy delikatnie poklepać i wszystko cudnie się wchłania. Kolejna wspólna cecha próbek, produkty nie podrażnia moich mega wrażliwych oczu, co w sumie było pierwszą rzeczą jaką zauważyłam w trakcie i po aplikacji, wielki plus za to. 

No 2 - Krem na noc. Bardzo gęsty, ale nie pozostawia lepkiej warstwy, skóra momentalnie staje się jędrniejsza, co muszę przyznać przyjemnie mnie zaskoczyło. Nie zapycha, po 3 użyciach nie zauważyłam też innych negatywnych reakcji na niego. Za to rano moja skóra nie jest zaczerwieniona, czy podrażniona od poduszki, skóra jest jędrna i nawilżona. Bardzo dobry krem. Ze szkodą dla swojego budżetu domowego, już zastanawiam się nad zakupem pełnowymiarowego opakowania. Cena 185 zł za 50 ml.

No 3 - Serum antyoksydacyjne. Przyjemna, w miarę lekka konsystencja. Działanie bardzo zbliżone do kremu na noc, nie nakładałam ich razem specjalnie, żeby mieć porównanie. Fajny produkt, ale chyba jednak krem bardziej mi podpasował. Cena 215 zł za 50 ml. 

No 5 - Serum pod oczy. Od momentu aplikacji daje uczucie nawilżenia, lekka konsystencja. Wymazałam nim całą okolicę oka, jak to ja, na bogato i wzorem się za książę, nic mi nie spłynęło i nie podrażniło oka, test zaliczony na 5+. Cena 195 zł za 30 ml.

 

Rossmann - 1 etap promocji zaliczony.

Inne małe zakupy:
- Elia.pl
Bell
Purles
Tołpa
TOP