poniedziałek, 10 października 2016

Naturalnie z pudełka #5 październik 2016

 

Przedłużyłam subskrypcję o kolejne 4 pudełka. Kombinowałam, kupuję więcej, niż mogę przerobić, po co mam to ciągnąć? Przecież nie wszystko przypadło mi do gustu? Ale z drugiej strony: trafiłam tu wiele perełek, praktycznie co miesiąc, coś z tych pudełek trafiało do ulubieńców. Sama nie kupię zbyt wielu produktów z lepszym składem, a to zawsze dodatkowy zastrzyk kosmetyków trochę innych, niż to co kupuję normalnie, stacjonarnie. No i produkty są na tyle fajnie dobrane, że jest wśród nich zwyklizna, której używa się na codziennie, głównie pielęgnacja, czyli mało jest produktów, których używać nie będę... I tak dalej .... Czy dobrze zrobiłam możecie ocenić same. 



Nowe opakowanie, dla mnie na plus, choć nie ma to większego znaczenia skoro zaraz powędruje do kosza.

 
Przy zamówieniu nowej subskrypcji, można liczyć na prezent. Za pierwszym razem była to pasta Ecodenta, która okazała się hitem w pielęgnacji mojej jamy ustnej. Tym razem biała glinka z Nacomi, jakby wiedzieli jakim leniem jestem i uznali, że potrzebuje motywacji, żeby w końcu zacząć maski robić, a nie tylko kupować gotowce. Poczułam się zmotywowana, po zrobieniu zdjęć, wyciągnęłam miseczkę i olejek, a następnie idąc za radą producenta, nałożyłam paćkę na twarz. 

 

 

 

White Agafia - szampon rokitnikowy - objętość i blask. Cena 12,55 zł za 280 ml. Nie wiem jak ma się White Agafia do Babuszki Agafii, ale jakoś tak bardzo podobnie wyglądają, więc już na dzień dobry jestem uprzedzona, bo produkty od Babuszki Agafii nie przypadły mi do gustu, tak mocno, że przestało mnie kłębić, jak widzę i czytam zachwyty nad nimi. Mam, więc postawiłam na wannie, wypróbować trzeba, jakby co piątek przeżyje, będę się ratować po tym szamponie w sobotę. Po pierwszym użyciu, wow, ładnie pachnie, fajnie delikatnie się pieni, nie wysusza włosów, nie plącze ich. Podczas suszenia byłam pod wrażeniem jak super miękkie były moje włosy, już dawno tak nie miałam, a zmieniłam tylko szampon, bo standardowo nałożyłam tą samą odżywkę, której używam od dłuższego czasu. Chyba będzie hit.

 

 

 

Mydlarnia Cztery Szpaki - Super Blend - masło shea , masło kakaowe, olej kokosowy. Cena 30,00 zł za 150 ml. Od jakiegoś czasu planowałam coś u nich kupić, co prawda masła to raczej nie moja bajka, ale ostatnio po odkryciu uroków OlivAloe, jakoś tak łatwiej przychodzi mi myśl, żeby ich używać. Zwłaszcza, że mam pomocnika, który bardzo się polubił ze smarowaniem i chętnie odkręca pudełko i miesza paluchem zawartość, efekt taki, że dla niego całe ciało starczy, a i mamie coś się dostanie. Konsystencja jest zupełnie inna niż się spodziewałam, to nie jest gęste masło. Łączycie czasem żółtko z cukrem, to taka konsystencja zanim zrobi się kogiel mogiel. Miękka, choć nie płynna, z grudkami, które momentalnie się rozpuszczają. Co zaskakujące bardzo szybko wchłonęło się w skórę, gdy nałożyłam w małej ilości. Zaskakujący produkt. Zdenkowałam.

 

 

Dizao Organics - maseczka tkaninowa pod oczy. Cena 9,00 zł za 4 płatki. Kocham maseczki, ostatnio te wpłacie mnie opętały. Pierwszy minus 4 płatki razem, więc trzeba paluchy wsadzać, dzielić, no i zużyć dzień po dniu, lub rano i wieczorem, mało higieniczne rozwiązanie. Poza tym fajnie nawilżone, elastyczne płaty, przypominają bawełniana szmatkę, dobrze przylegają do twarzy, łatwo dobrze dopasować, bo się rozciągają. Ale czuje mrowienie pod płatkiem i strasznie mrowi mnie linia rzęs, mimo, że tak blisko go nie nałożyłam. Za pierwszym razem nałożyłam też maseczkę z białej glinki, ale za drugim razem, specjalnie dałam im pole do popisu samodzielnie, żeby mieć pewność co do winowajcy. Samo zdjęcie daje ulgę, ale jeszcze twarz na wszelki wypadek przemyłam. Straszny bubel.

 

 

Yasumi - Konjack Sponge. Cena 19,00 zł. Lubię te gąbeczki, ostatnio nawet zrobiłam sobie większy zapas gąbeczek o rożnych właściwościach. Ta ma być wzbogacona o aloes dla skóry suchej i wrażliwej. Jak to nowa gąbka dużo wody potrzebowała, ale zrobiła się mięciutka. Dosyć dużą powierzchnię ma, więc to też na plus. Fajnie myje, ale nie podrażnia, już na moim 2 latku testowałam ich działanie, wystarczy dorwać go gdzieś w locie i wilgotna gąbeczka twarz przemyć, sama po sobie wiem, że jest tak miękka, że krzywdy nie zrobi, więc i protestów większych u malucha nie będzie. Bardzo fajny produkt, jeśli jeszcze nie miałyście, to warto się zaopatrzyć w taki gadżet, bo skóra naprawdę jest lepiej oczyszczona i przyjemnie gładka w dotyku, a nie podrażniona, plus można jej używać z żelem do mycia twarzy lub bez. 


 

BioPha Organic - dezodorant ałunowy. Cena 26,90 zł za 50 ml. Wygląda jak zwykła kulka, przyjemnie pachnie, póki co dobrze się wydobywa z opakowania, w sumie nawet bardzo obficie, spory kontrast choćby w porównaniu do kulki z Alterry. Trochę się lepi tuż po aplikacji. Póki co nie mam mu mu nic do zarzucenia. Choć to jesień, na fitness nie chodzę, ale tak w codziennym życiu, które też potrafi sprawić, że się pocę, nie czuję swojego przechodzonego zapachu pod koniec dnia.

 
 

Podsumowując: bardzo udane pudełko, poza płatkami, jestem z niego zadowolona. Jak się Wam podoba jego zawartość?
 

Rossmann - 2 etap promocji.
TOP