środa, 12 października 2016

Piękna jesienią - makijaż

 

Karolina z Pasje Karoliny zaproponowała akcję pod tytułem "Piękna jesienią". Sama nie wiem dokładnie czemu, ale uznałam, że spróbuję. Chyba najbardziej przekonało mnie to, że w sumie nic nie muszę, jeśli nie zależy mi na nagrodzie. Nie wiem czy zauważyliście, ale ostatnio staram się wrzucać coś nowego w miarę regularnie. Ba, dzięki Marzenie z Draqilka, zaczęłam planować z wyprzedzeniem co się pojawi. Do tej pory to była raczej wolna amerykanka, na co dziś miałam czas, ochotę i natchnienie, totalny spontan. Wspólne motywowanie się, żeby napisać coś na narzucony temat, może wbrew pozorom dobrze mi zrobić. Dziś na tapetę idzie makijaż, a konkretne najlepsze kosmetyki do jesiennego makijażu. 


 

Otworzyłam kalendarz i zaczęłam wypisywać, co też jest jesiennego w moim makijażu, hmm niewiele, bo jesień kojarzy mi się z kolorami liści na drzewach. Nie tędy droga, a co zmieniło się w moim makijażu od tego jaki robiłam latem? I tak oto wyłowiłam swoich ulubieńców, których ostatnio obsesyjnie nadużywam. 


Melkior - Puder mozaikowy - Light Touch. Kocham go, jest moim ulubieńcem od zakupu. Swego czasu opętały mnie rozświetlacze, mam ich kilka w swoim kuferku, ale ... po ten sięgam najchętniej, najczęściej. Mimo, że opakowanie rozpadło się jeszcze w pierwszym tygodniu. Nie ma drobinek, to naprawdę jest puder, który daje piękne rozświetlenie, tafla, ale subtelna. Genialna opcja na dzień, choć wbrew pozorom można z nim przesadzić. Starczy na wieki, chyba, że tak jak ja, macie pomocnika, któremu zaskakująco podobają się te same rzeczy co mamie. Więc już był podrapany pazurkami, spadł wielokrotnie, inny rozświetlacz by tego nie przeżył, ale ten cały czas jest ze mną. 

 
Co ma rozświetlacz do jesieni, skoro używam go przez większość roku? U mnie ilość rozświetlacza jest odwrotnie proporcjonalna do ilości słońca, którego doświadczam za dnia. Więc latem potrafię się bez niego doskonale obchodzić. Ostatni tydzień dosyć drastycznie mnie potraktował, przeziębienie, 7:30 na zegarku, a my jedziemy niemal po ciemku. Potrzebuję rozświetlenia, żeby chociaż twarz nabrała blasku, trochę  życia, bardzo poprawia mi to humor przed wyjściem. Już nie mówiąc o tym, że wyglądam bardziej świeżo. A nie szaro-bure matowe zombi, bo tak się ostatnio czuję. 

 

Jeśli macie ochotę zobaczyć jeszcze kilku moich pomocników ożywiających cerę zapraszam na kilka starszych wpisów, Trochę blasku - moje rozświetlacze:

 

Rozkład jazdy akcji:


10-16.10 - makijaż
W pierwszym tygodniu wybierzemy najlepsze kosmetyki do jesiennego makijażu. Może to być podkład, ulubione cienie do powiek... 
Link do wpisu Karoliny, gdzie można też otworzyć przekierowanie do innych dziewczyn biorących udział w akcji.

17-23.10 - usta
Usta to temat przewodni drugiego tygodnia. Uznałam, że warto im poświęcić oddzielną notką - tutaj podziel się ulubionymi kosmetykami do ust, idealnie pasującymi do jesiennego makijażu. 

24-30.10 - paznokcie 
Trzeci tydzień pod znakiem paznokci. Jakie kolory lakierów lubisz używać właśnie jesienią? A może chcesz zaprezentować jesienne zdobienie?

31.10-6.11- pielęgnacja twarzy i ciała
Jesienią zmieniamy także kosmetyki i zabiegi pielęgnacyjne. Po jakie sięgasz najczęściej?

7-13.11 - włosy
O włosy także trzeba zadbać  - a jesień nie jest dla nich zbyt łaskawa! Jak dbasz o to by zawsze wyglądały pięknie? 

14-20.11 - relaks
Piękne chwile sprawiają, że i my czujemy się piękniej. Jakie są Twoje sposoby na jesienny relaks? Książka, domowe spa? Podziel się swoimi pomysłami

21-27.11 - podsumowanie

Opublikuj posta z podsumowaniem akcji

 

Hmm syn pomagał mi podczas zdjęć, czy muszę mówić, jak bardzo cieszę się z tego powodu, .... ale spokojnie, jeszcze dużo go zostało. 

 

Bell - Matowy puder brązujący - 01. Odkrycie ostatnich tygodni, używam go nałogowo, choć zupełnie nie rozumiem czemu. Przez lata jak już robiłam makijaż to stawiałam na wyrównanie kolorytu, mat i oczy. Potem doszedł rozświetlacz. Następnie konturowanie. Ale wszelkie ciepłe kolory w makijażu odrzuciłam natychmiastowo. Coś mnie podkusiło, żeby kupić tego cudaka, czyli produkt, który z góry spisywałam na porażkę. Zaskoczyło, od zakupu używam przy każdym makijażu. Odstawiłam konturowanie, teraz dużo bardziej mi po drodze z ocieplaniem twarzy. 

 

Bronzer chyba bardziej wpisuje się w jesienne klimaty, przynajmniej kolorystycznie. Coś więcej się na twarzy dzieje. Mi pozwala jeszcze na chwilę zachować resztki lata, otulam się nim jak grubym swetrem, które już wyciągnęłam z czeluści szafy. To fajna kontra dla tego co jest za oknem. Więc zanim zobaczę co się na dworze dzieje, mogę trochę nagiąć rzeczywistość ... sam produkt jest wydajny, mimo, że jest miękki i dosyć mocno się pyli. Kolor jest przyjemny, ciepły, ale jeszcze nie pomarańczowo-czerwony, bardzo dobrze się rozprowadza, nie robi plam. Fajnie też wygląda na oku, jak robię opcje minimum, coś chce tam zaznaczyć, a nie mam czasu lub weny na coś więcej. 

 

A Wam co się kojarzy z makijażem jesiennym? Pomijając usta i paznokcie, bo one będą omawiane trochę później. Ja lubię minimalizm, mogłabym ściemniać, że używam całej palety jesiennych kolorów na oczach, tudzież cudnych intensywnych róży, ale tak nie jest. Choć może coś w tym temacie się zmienić, razem z nowym zakupem. W sumie to się cieszę, jak wyrobie się, żeby na koniec rzęsy wytuszować. Jednak tegoroczna jesień to dla mnie właśnie rozświetlacz i bronzer.

TOP