środa, 2 listopada 2016

Piękna jesienią - pielęgnacja


Mój ulubiony temat, pielęgnacja, ile to ja miałam na niego pomysłów, ile chciałam napisać ... ta wyszło, jak zawsze, a codziennie następnego dnia miałam go mieć wiecej. Ach, ale jest. Mam skórę mieszaną w stronę tłustej, problematyczną, bardzo lubiącą się zapychać, a do tego wrażliwą. I weź tu człowieku kup sobie krem, lekki żelowy do mieszanej i tłustej, czy ciężki do suchej i wrażliwej.


 Jaki wybrać peeling, tłusta potrzebuje konkretu z mega ścierającymi drobinkami, wrażliwa to najlepiej najłagodniejszy dostępny enzymatyczny. A do tego oczy podkrążone jak bokser po ciężkiej walce ze skórą wysuszoną na wiór i tłustą powieką. Co polecacie? Którym określeniem się kierować? Tłukę się po tych kosmetykach i w zależności od kroku w pielęgnacji sięgam po produkt do innego typu skóry przeznaczony. A do tego jeszcze tuż przed 32 urodzinami, tak tak takie dinozaury też żyją i jeszcze piszą, już dobry rok po ogarnięciu zmian hormonalnych po ciąży, mój organizm znowu zaczyna świrować z przesuszeniami. Z pielęgnacyjnego minimum, czyli żel mocno oczyszczający, tonik wysuszajacy z alkoholem i żel-krem co cery tłustej, w końcu na zasadzie prób i błędów doszłam do pielęgnacji dużo mocniej rozwiniętej i to jeszcze zanim usłyszałam o Sekretach urody Koreanek. Nadal nie jest idealnie, nadal się zmagam, szukam swojej drogi i o ile z samego schematu jestem zadowolona, to poszczególne etapy ciągle potrzebują wsparcia w dobrze dobranych produktach. A ponieważ trochę tego mam, to pokazuję Wam tylko przedstawicieli danych grup oraz skupiam się tylko na twarzy, żebyście nie musiały czytać tego wpisu do weekendu 😜

 

L'oreal - Woda micelarna. To typ produktu bez którego nie wyobrażam sobie mojego demakijażu. Zmycie tapety micelem to jedna z pierwszych rzeczy, które robię dla siebie po powrocie do domu. Nie siedzę w makijażu do wieczora, bo ktoś mnie może zobaczyć. Co prawda po tym pierwszym kroku zdarza się, że następuje długa przerwa, ale nie zawsze mam czas na pełną pielęgnację od razu. Zużywam ich wiele, często robię porównania, nie znalazłam jeszcze swojego ideału, więc dziś przedstawiam Wam nowość, której zaczęłam ostatnio używać i jestem z niej bardzo zadowolona, a skusiłam się na nią po rekomendacji jednej z Was, która jest jeszcze większym wrażliwcem niż ja.Fajnie zmywa, jest delikatna, nie podrażnia oczu, nie ściąga skóry. Daje mi wszystko, czego oczekuje od płynu micelarnego.
Poniżej kilka tego typu produktów, których używałam wcześniej:

Sukin - Foaming Facial Cleanser. Nie wyobrażam sobie demakijażu bez mycia twarzy żelem i wodą. Nie ważne jak dokładnie oczyszcza twarz micelem, zawsze mam wrażenie, że nie jest tak czysta jak powinna. Po nocy też nie pomijam tego kroku. Na szybko tylko za pomocą dłoni, ostatnio codziennie przy użyciu gąbeczki Konjac, a jak czuje potrzebę mocniejszego oczyszczenia to dokładam do tego szczoteczkę. Ten żel uwielbiam, dorwałam go w TK Maxxie, ale on-line też jest dostępny. Dobrze myje, ale jest delikatny dla skóry, jeden z nielicznych po którym nie czuje mega ściągnięcia. Trafił też do ulubieńców.

 

Evree - Różany tonik do twarzy. Kolejny obowiązkowy krok w pielęgnacji, który jeszcze rok temu był przeze mnie praktycznie pomijany. Ale jak już odkryłam produkty, które zrobiły różnicę, przepadałam totalnie, używam go co najmniej 2 razy dziennie po żelu do mycia twarzy, ale też po maseczkach, czy po prostu dla odświeżenia. A moja skóra dzięki nim jest zauważalnie mniej reaktywna. Ten ma świetny atomizer, jest łatwo dostępny, robi to co powinien, czyli tonizuje, bardzo fajny produkt, choć jak przesadzę z ilością to oczy mi trochę protestują. Wystąpił też w porównaniu 3 produktów. Zdenkowany.

 

Uriage - Woda termalna. Świetny produkt, którego swego czasu używałam nałogowo, genialnie łagodzi wszelkie podrażnienia skóry, nawet doczekał się oddzielnego wpisu, co u mnie nie jest częste, już nie zliczę liczby opakowań, które zużyłam. Kiedyś używałam go w miejsce toniku, teraz używam je zamiennie. Choć woda najczęściej wygrywa, gdy chcę odświeżenia lub pomocy przy nieznośnym ściągnięciu twarzy po maskach, zwłaszcza oczyszczających. Idealny produkt nie tylko na lato, ale też w okresie pracy kaloryferów i przeziębień, żeby doraźnie zwiększyć wilgotność. 

 

Sephora - Błotna maseczka oczyszczająco-matującą. Kolejny krok, który 1-2 razy w tygodniu uważam za niezbędny, choć jeszcze pół roku temu ograniczałam się do peelingu enzymatycznego i narzekałam na wągry i rozszerzone pory. Nadal się z nimi zmagam, ale maseczki oczyszczające pokazały mi, że może być lepiej. Ta co prawda nie jest moją ulubioną, ale już tylko ona mi została przed powrotem do mojego ulubieńca z Make Me Bio. Ale działa i efekt jest zadowalający, jej największą wadą jest to, że mocno piecze, mocno ściąga zastygając, agresor dla mojej wrażliwej skóry. 

 

Inne maseczki. Kocham maseczki, używam ich nałogowo, ale to też miłość, którą odkrywam stopniowo. Uwielbiam maski w płacie, ale jesień nie jest dobrą porą na nie, mam wrażenie, że twarz mi zamarza. Więc rzucam się w wir odkrywania klasycznych maseczek. Kolejny krok, który kiedyś traktowałam po macoszemu, a robią ogromną różnicę, zwłaszcza teraz, jak skóra odreagowuje po lecie, przebarwieniami i wypryskami, a jednocześnie obrywa, pogoda na zewnątrz kontra ogrzewanie w pomieszczeniach. Najpierw maska oczyszczająca, potem ukierunkowana na problem, bądź nawilżająco-regenerująca. Tak więc te 2 połówki na zdjęciu są tylko namiastką tego co posiadam w szufladach, a akurat dziś ich połówki zużyłam. 
Tołpa - Dermo Face - Sebio - Maska-peeling-żel 4w1 korygująca niedoskonałości. Kremowa konsystencja z drobinkami, mocno piecze, ładnie oczyszcza, większość produktu się wchłania. Muszę przyznać, że to bardzo ciekawy produkt. 
Oceanic - Lift 4 Skin - Serum na wielkie wyjście. Chyba spodziewałam się więcej, ale pory nie rozszerzone, skóra lekko wygładzona i to tyle.
 

Physiogel - krem łagodzący. Co jakiś czas słyszę, że ktoś nie czuje potrzeby, żeby używać kremu pod oczy, ja chyba szybciej pominę krem do twarzy, niż pod oczy, ale ja z tą strefą mam problem. A niestety zauważyłam, że po 30 wymagania tej strefy znacznie mi się zwiększyły i teraz miotam się w poszukiwaniu czegoś co rzeczywiście zrobi wrażenie. Wiec czemu pokazuje wam próbkę kremu do twarzy? Bo kiedyś ją pomyliłam z kremem pod oczy, spisał się genialnie, natychmiastowe nawilżenie, jak mam problem z przesuszeniami pod oczami, parę użyć i po problemie. Jest lekki, łatwo się wchłania, nadaje się pod makijaż, ale ja go chętniej używam na noc, grubą warstwą, żeby dobrze odżywić skórę pod oczami, wiedząc, że nie zrobi mi krzywdy.
Porównanie innych kremów pod oczy, których używałam wcześniej:
 

Ziaja - Krem-maska do skóry wokół oczu. Czy ja już pisałam, że mam problemy ze skórą wokół oczu? Dużo testuję, szukam ideału, który będzie odpowiadał moim obecnym zwiększonym potrzebom. Tyle się o niej naczytałam i nie jest źle, ogromna pojemność, niska cena, dobrze się wchłania nawet jak nałożę ją grubą warstwą, daje mi zadowalający komfort po nocy. Uwielbiam jej używać na inny lżejszy krem, jako dodatkową warstwę, albo przy moich zmaganiach z kwasami, kiedy to nakładam go grubą warstwą na pandę i tak chroniona mogę testować wszystko. 3 produkty. Znacie fajne maski pod oczy?


LushBotanicals - Youth Code - Anti-ageing serum. Pisałam o nim ledwie 2 dni temu w ulubieńcach. Świetny produkt. Polecam, ja już wiem, że będą kolejne. Naturalny skład, świeży produkt, genialnie przyjmowany przez moją skórę. Jak często używacie serum? Ja codziennie, nie każde jest idealne, nie każde działa, ale coraz częściej przygodę z nową firmą zaczynam właśnie od tego produktu, bo w końcu co lepiej pokaże potencjał firmy i tego co jej produkty mogą zrobić dla mojej skóry, niż najbardziej skoncentrowany produkt. Jak ono się nie sprawdzi, to i reszta nie pomoże. Moje ulubione pochodzą od Bandi i  Purles. To chyba mój ulubiony typ produktów do pielęgnacji twarzy, robi mega różnice, podbija całą pielęgnację, zwłaszcza krem, choć i bez niego się obędzie. Zazwyczaj są to lekkie formuły, szybko się wchłaniająca, idealne pod makijaż. Jakbym musiała wybierać, to wolałabym zostać tylko przy serum. Zwłaszcza, że te dobre mogę też stosować bez obawy pod oczy. 

 

OlivAloe - Rozjaśniający krem do twarzy. Z SPF 20. Fajny lekki krem, który nie bieli, nie zapycha, nie robi nic złego, fajnie trzyma się na nim makijaż, a ochrona przeciwsłoneczna jest zawsze w cenie, choć nie jestem jej fanką przez cały rok, bo niestety filtry często mnie zapychają. Ale koniec lata i początek jesieni to ciągle dobry okres na filtry. Nie umiem żyć bez kremu na dzień, pod makijaż także jest dla mnie obowiązkowy, muszę mieć barierę miedzy skórą, a podkładem, nawet pod krem BB lub CC lubię coś jeszcze nałożyć. Zmieniam je regularnie, bo nie znalazłam jeszcze swojego ideału.

 

Dermedic - HydraIn2 - Krem nawilżający o przedłużonym działaniu. Mój ulubieniec, mój pierwszy wpis powstał na jego temat. Czytałam o nim wiele złego, ale ja mogę o nim mówić tylko w samych superlatywach. To zdecydowanie krem na noc, nie zapycha, nie uczula, nie podrażnia, super gra z wieczorną pielęgnacja jakakolwiek by nie była. A rano nie wstaje ze skóra podrażniona od poduszki, wręcz jest załagodzona, rozjaśniona, nawilżona. Konsystencja jest gęsta, ale fajnie się wchłania, tworzy powłokę na twarzy. Często zmieniam całą pielęgnację, a do tego kremu wracam chętnie i mam jego spory zapas. Rzadko pozwalam sobie, żeby nie nakładać kremu na noc, niezależnie od tego, że mam cerę mieszaną wieczorem stawiam na intensywne nawilżenie i odżywienie, ma mi nadrabiać krzywdy i braki, jakich doświadcza moja skóra za dnia. A poza tym chroni skórę przed utratą tych wszystkich dobrodziejstw, jakie jej daje poprzez poprzednie kroki pielęgnacji. 

 

EcoDenta - Wybielająca pasta do zębów. Blogerki też myją zęby 😜 Też macie wrażenie, że ten aspekt pielęgnacji często jest pomijany we wpisach? Czarna, naturalna, świetnie działająca, chyba najlepiej z tych które używałam. Wygładza zęby, jak pasta polerska, niewielkim wysiłkiem, bez uczucia wyżerania jamy ustnej. A po myciu zębów, jeszcze delikatny peeling ust szczoteczką i to prawie koniec mojej pielęgnacji. 

 

Pat&Rub - Nawilżający błyszczyk. Mój ulubieniec, dobry skład, nawilżenie, śliczny efekt na ustach, bez uczucia lepkości. Głównie rano przed wyjściem go nakładam, w ciągu dnia balsamy do ust, a na wieczór jedno albo drugie, a wybór mam ogromny, gdyż mam obsesje na ich punkcie. Ale też przy takim podejściu, nie mogę na stan swoich ust narzekać. 

Uff to był długi wpis. Jak wygląda Wasza pielęgnacja? Jest mniej czy bardziej rozbudowana niż moja? Znacie te produkty? A może macie ich lepsze zamienniki?


10-16.10 - makijaż
W pierwszym tygodniu wybierzemy najlepsze kosmetyki do jesiennego makijażu. Może to być podkład, ulubione cienie do powiek... 
17-23.10 - usta
Usta to temat przewodni drugiego tygodnia. Uznałam, że warto im poświęcić oddzielną notką - tutaj podziel się ulubionymi kosmetykami do ust, idealnie pasującymi do jesiennego makijażu.
24-30.10 - paznokcie 
Trzeci tydzień pod znakiem paznokci. Jakie kolory lakierów lubisz używać właśnie jesienią? A może chcesz zaprezentować jesienne zdobienie?
31.10-6.11- pielęgnacja twarzy i ciała
Jesienią zmieniamy także kosmetyki i zabiegi pielęgnacyjne. Po jakie sięgasz najczęściej?
7-13.11 - włosy
O włosy także trzeba zadbać  - a jesień nie jest dla nich zbyt łaskawa! Jak dbasz o to by zawsze wyglądały pięknie? 
14-20.11 - relaks
Piękne chwile sprawiają, że i my czujemy się piękniej. Jakie są Twoje sposoby na jesienny relaks? Książka, domowe spa? Podziel się swoimi pomysłami.
21-27.11 - podsumowanie
Opublikuj posta z podsumowaniem akcji.

 

Trochę nowości w mojej biblioteczce :P

 

Mój pomysł na wieczór halloweenowy :P

Posty z listopada 2015: 
TOP