piątek, 2 grudnia 2016

Zużyte czy nie, pozbywam się #19

Zużyte czy nie, pozbywam się.


Nie ma to jak zacząć miesiąc od porządków. Czas na zużyte czy nie, pozbywam się. Uwielbiam oglądać denka. A moje pustaki wyjątkowo dużo przyjemności mi sprawiają, to znaczy, że idzie nowe lub już jest w użyciu. Lubię odmianę nawet od tych kosmetyków, które mi się sprawdzają.



Isana. Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Isana - Odżywka do włosów. Nie robiła nic dobrego, a za to siano na głowie było pierwszej kategorii. Nie zużyłam do końca, przekazałam dalej.

Pat&Rub. Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Pat&Rub - Oliwka do ciała i kąpieli dla niemowląt i dzięki. Fajnie pachnąca, mega wydajna. Niestety opakowanie mocno się od niej brudziło. Używaliśmy jej głownie jako dodatek do kąpieli, co w większości wypadków oznaczało konieczność natychmiastowego umycia wanny. Nie można powiedzieć nic zalega, ale to nie jest produkt do, którego wrócimy w najbliższym czasie, choć obecnie już tylko pod nazwą Naturativ.

Palmolive. Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Palmolive - Pianka do mycia rąk. Ostatnio mnie opętało i kupuję je nałogowo, mój syn też ma mega frajdę z jej używania. Co ciekawe wypiera moje ulubione mydło Yope, które do tej pory u mnie królowało. A przecież składów nie ma co tu porównywać, ale ... nie przesusza dłoni, fajnie myje, jest łatwo dostępne, no i konsystencja jest bardzo przyjemna.

Sukin. Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Sukin - Foamin Facial Cleanser. Przyjemnie pachnie, łagodnie myje, niezbyt gęsty żel, który tylko delikatnie się pieni. Okazał się być bardzo wydajny. Nie ściągał przesadnie skóry. Jestem z niego bardzo zadowolona i chętnie sięgnę ponownie. Choć ostatnio już go nie widziałam w TK Maxx, ale mignął mi gdzieś w necie, 

Uriage. Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Uriage - Woda termalna. Mój ulubieniec od długiego czasu. Mam już kolejne opakowania. Pisałam o nim wielokrotnie, więc nie będę was zanudzać, ale maseczki glinkowe i ogrzewanie sprzyjają jej zwiększonemu zużyciu. 

Wibo. Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Wibo - Automatic Liner. Skąd u mnie taki zabytek sama nie wiem, przecież ostatnio robię porządki regularnie, a tu jakiś pojemnik z dna szafy, wiele skarbów ukrywał. Kolor jest taki, jak końcówka, no cóż jak byłam sporo młodsza, to i sporo koloru używałam. 

Lush Botanicals. Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Lush Botanicals - Youth Code. Anti-ageing serum. Niestety, ze względu na cenę, był rewelacyjny, wygrzebałam wszystko co tylko zdołałam. Wysoka cena jest jedyną wadą, jaką w nim widzę, ale jestem wstanie ją zapłacić. Ale nie ma też co przesadzać, bo spokojnie możecie dostać serum 5 razy droższe i o składzie nie mającym nic wspólnego z naturą. Jest tego warty, choć co jakiś czas pojawiają się promocje, z których warto korzystać. A ponieważ fajna okazja cenowa się trafiła, zamówienie już do mnie idzie, jako prezent na Mikołajki dla mnie i dla mojej mamy. Jeśli 200 zł nie burzy waszego budżetu domowego, warto zerknąć na ich stronę. Piszę to ja, maruda.

Bandi. Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Bandi - Tricho Esthetic - Tricho-peeling oczyszczający do skóry głowy. Sama nie wiem, byłam zadowolona, ale nie do końca. Oczyszczał skórę głowy, ale czy to robiło dla niej jakieś szczególne wow, przez samo jego używanie nic za bardzo się w stanie moich włosów nie zmieniło. A co więcej, jak przegięłam z czasem trzymania go na głowie, potrafił mi włosy przesuszyć. Nie wiem czy do niego kiedyś wrócę, ale napewno kupię sobie kolejny produkt tego typu. Może wtedy bardziej go docenię.

H&M. Zużyte czy nie, pozbywam się. 

H&M - Świeczka zapachowa. Powoduje u mnie ból głowy, nierówno się wypala, zapach nie powala. Coś mnie wzięło ostatnio na świeczki, ale moje wybory są raczej marne.

Bielenda, Cosnature, Skin79. Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Bielenda - Oczyszczająca maska węglowa. Fajny produkt, oczyszcza przyzwoicie, trochę piecze, ale to chyba standard. Nie zastyga ściągając mi przesadnie skórę, co jest dużym plusem. Znam lepszą, ale ta jest przyzwoita i łatwo dostępna, nawet zmycie nie stwarza szczególnego problemu, chętnie sięgnę ponownie. 

CosNature - Krem na noc. Mocno wchodzą na rynek, bo wiele recenzji ich widziałam. Był ok, ale jakoś nie powalił mnie, a i recenzje coraz mniej pochlebne. Tanie, z dobrymi składami, jestem ciekawa paru, ale rewolucji chyba u mnie nie zrobią.

Skin79 - BB Cleanser. Jeśli macie obawy, że nic doczyszczanie dokładnie twarzy to jest produkt dla was. Zdejmuje wszystko, choć dla mnie jest zbyt mocny na codzień, może raz dziennie co 2 dzień lub jak skóra wariuje.

Nowości z Fresh&Natural. 

Trochę nowości, fajne ceny na DOZ.pl na Fresh&Natural.

Słodkości z Jutrzenki. 

TOP