piątek, 23 grudnia 2016

Zużyte czy nie, pozbywam się #22

Zużyte czy nie, pozbywam się.

Ach te porządki, od jutra Święta, więc zużyte czy nie, pozbywam się, musiały pojawić się. Ale ponieważ jeszcze ostatnia prosta przed nami, więc też najbardziej intensywny czas dla mnie, pustaki na kolejne denko niewątpliwie zostaną wytypowane.



Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Eco Laboratorie - Nawilżający żel do mycia twarzy
Bardzo mocno ściągający, jak na produkt nawilżający, choć skóra jest ładnie oczyszczona. Gdyby nie informacja na opakowaniu, to uznałabym, że trafiła mi się właśnie wersja oczyszczająca. Przeciętny żel, prawie się nie pieni, za to dosyć trudno się go zmywa. Tak pisałam o nim, jako pierwsze wrażenie i w sumie do końca się wszystko zgadza. Poza tym, że ostatecznie jednak się do niego przyzwyczaiłam i nawet polubiłam. W połączeniu z gąbką Konjac spisywał się dobrze podczas wieczornego szorowania, a i tak toniku używam zaraz po osuszeniu twarzy. Może kiedyś sięgnę ponownie.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Earth Friendly Baby - Soothing Chamomile Bubble Bath. Bardzo delikatny w każdym aspekcie, nic złego po nim się nie dzieje. Przyjemny produkt po który chętnie sięgaliśmy. Nie mogę powiedzieć nic złego, kupię ponownie.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Isana - Żel pod prysznic. Kolejne opakowanie, schodzą u nas jak woda, mało wydajne są. Ale pachną fajnie, są tanie, krzywdy nie robią, a w kąpieli i pod prysznicem spisują się przyzwoicie. 

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Westlab - Kids Dead Sea Bath Salts. Kupiona w TK Maxx, nie wiem czego się spodziewałam, ale czuje rozczarowanie, bo nie wyróżnia się niczym. Zwykła biała, praktycznie nie pachnąca, nie zauważyłam też, żeby w jakikolwiek sposób wpływała na wodę lub skórę. Nic złego nie zrobiła, ale ogólnie nic nie robiła.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Tołpa - Regenerujący płyn do higieny intymnej. Nie uczulił, nie podrażnił, dał uczucie komfortu. Nie mam na co narzekać, póki co zapas mam spory, ale kiedyś bez większych oporów mogę sięgnąć ponownie.

Zużyte czy nie, pozbywam się.

Ren - Micro Polish Cleanser. Próbka przyszła do mnie od Agnieszki z bloga Kosmetyczny Fronesis. Na początku stękałam, że to za mocny zdzierak. Potem go polubiłam, a na koniec żałowałam, że to koniec. Trzeba mu dać szansę, znaleść sposób. Ja standardowo przesadziłam z tarciem na początku, a to produkt, który pracuje za nas, wystarczy delikatny masaż, żeby fajnie złuszczyć skórę, a jej nie podrażnić. Nawet moją wrażliwą skórę. Na bank kupię.

Zużyte czy nie, pozbywam się.

Tołpa - Odżywczy krem regenerujący pod oczy. Więcej pisałam o nim w 3 produktach, więc nie będę się rozpisywać. Przyjemny, lekki, na codzień, dla młodych lub bez wielkich wymagań, dobry pod makijaż. Nie robił nic złego moim wrażliwym oczom. Gdyby nie to, że moja skóra pod oczami ma dużo wyższe niż przeciętnie wymagania, to chętnie bym do niego wróciła.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Max Factor - 2000 Calorie. Jeden z lepszych tuszy jakie miałam, mimo klasycznej szczoteczki. Rozumiem już czemu od lat zbiera tak dobre recenzje. Więcej o nim pisałam w 3 produktach. Jak tylko ogarnę mój ogromny zapas, to chętnie do niego wrócę.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Dermedic - HydraIn2. Jeden z moich ulubionych kremów na noc. Mój pierwszy wpis był właśnie na jego temat. A w praktyce to jedyny produkt z Dermedic obok płynu micelarnego, do którego wracam. 

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Bourjois - City Mat. Jeden z najgorszych podkładów jakie miałam. Był w 3 produktach, zestawiony ze swoją rodziną. Próbowałam, ale nie potrafiłam z nim znaleść wspólnego języka.

Zużyte czy nie, pozbywam się.

Dermaglin - Maseczka oczyszczająco-odżywcza. Zaskakująco fajny produkt. Nie wiem czemu wcześniej nie korciło mnie żeby po niego sięgnąć. Choć mega szybko wysycha i trzeba mieć cały czas wodę termalną w pogotowiu, to efekt jest na tyle zadowalający, że chętnie do niej wrócę.

Zużyte czy nie, pozbywam się.

Isilandon - Collagen Eye Mask. Płatki pod oczy z AliExpress. Całkiem fajne. Lubię tak pakowane płatki, na raz, higienicznie, choć to więcej śmieci niż samego produktu.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Mąż potrafi mnie rozbawić swoimi zakupami. Jak tu nie poczuć tej przyjemnejszej atmosfery Świąt 😂

Zużyte czy nie, pozbywam się. 
A tak oto wyglądał prezent od Mikołaja, którego się nie spodziewałam, na którego nie zasłużyłam. Le Bleuet z bloga Porcelanowe Włosy, tak po prostu zaproponowała, że coś mi ze swoich DIY wyśle. Choć coś to mało powiedziane, miała to być wcierka, która pomoże mi ograniczyć wypadanie włosów, czyli zwalczyć mój wielki problem. Takiej paczuchy i to w takim wydaniu w życiu bym się nie spodziewała. Nie dosyć, że ręcznie robiona zawartość, to jeszcze dopracowane opakowanie, etykiety ze składem. Podziwiam nakład pracy włożony w ten cudowny prezent, powiedzmy to sobie szczerze, dla kogoś zupełnie obcego. 
Poprzednie:
TOP