środa, 25 stycznia 2017

3 produkty - maska w kremie - Ava, Bandi, Tony Moly

3 produkty, maska w kremie z firmy Ava, Bandi, Tony Moly. 

Kiedyś maseczki mogły dla mnie nie istnieć, nie rozumiałam po co komu one. Raz na jakiś czas skusiłam się na jedną czy drugą, prawie zawsze byłam niezadowolona. Rok temu podczas szału na koreańską pielęgnację i maski w płacie, zobaczyłam, że coś w tym jest, one rzeczywiście robią różnicę, ale moje ukochane, które rzeczywiście robią różnicę dla mojej skóry pochodzą z AliExpress z firmy Yunifang i mimo moich starań w naszych sklepach nie znalazłam lepszych póki co. Ale maski w płacie są cudowne latem, natomiast zimą nie przepadam za nimi, bo mnie zatoki bolą, co zresztą tyczy się żelowych formuł masek w słoiczkach. Rozkochana w działaniu masek na moją wiecznie podrażnioną skórę, zaczęłam szukać swojego ideału wśród klasycznych masek w kremie.  Jakie maseczki polecacie?


3 produkty, maska w kremie z firmy Ava, Bandi, Tony Moly. 

Ava - White Skin - Serum maska - Intensywnie rozjaśniająca przebarwienia. Działa, bardzo delikatnie, ale na świeżo powstałych przebarwieniach widać różnice. Nie jest to poziom kwasów, nie ma co nawet porównywać tego działania, ale rozjaśnia śnieżynki w zauważalny sposób. Czy zlikwiduje stare przebarwienia, pewnie nie, ale tego też producent nie obiecuje, ma rozjaśniać i to rzeczywiście robi. Przyjemna delikatna konsystencja, która szybko się wchłania, pozostawiając tylko lekko lepką i mocno świecąca skórę, nadawałaby się pod makijaż, ale tak jej nigdy nie stosowałam. Nie uczyła, nie podrażnia, a uwaga nałożyłam ją też pod oczy. Jako maska spisuje się fajnie, nie zapycha mnie. Skóra po niej jest przyjemnie gładka i jędrna, jak po przeciętnej, dobrej masce. Ale skoro nie podrażnia mi oczu i rozjaśnia przebarwienia, to w końcu coś zatrybiło i uznałam, że resztę zużyję po prostu pod oczy na moje potworne cienie.

3 produkty, maska w kremie z firmy Ava, Bandi, Tony Moly. 

Bandi - Delicate Care - Krem/maska - Kuracja łagodząca. Pierwsze co się rzuca po jej nałożeniu to fakt, że mnie szczypie w strefie najbardziej wrażliwej. Robi to za każdym razem, nie ważne co było przed: klasyczny demakijaż i woda termalna czy tonik, maseczka oczyszczająca, rozjaśniająca, nawilżająca, które jasne też zmywam, ale skóra jest jednak w dobrej kondycji po nich. Rozumiem pieczenie po peelingu lub mocnej masce oczyszczającej, ale za każdym razem? Nie lubi mnie. A zwrócę tylko ponownie uwagę to jest maska łagodząca. Co więcej, delikatne mrowienie odczuwam cały czas jak znajduje się u mnie na twarzy. A przecież z marką bardzo się lubię, koktajl z serii Fem@le jest moim hitem od lat, kremy pod oczy zaliczam do jednych z lepszych, lekkich kremów jakie miałam. Dawałam jej szansę od dłuższego czasu, rożne temperatury, rożne pory roku, rożna kondycja mojej skóry, rożne dni cyklu. Nie lubimy się.

3 produkty, maska w kremie z firmy Ava, Bandi, Tony Moly. 

Tony Moly - Banana Sleeping Pack. Kupiłam go w TK Maxx już jakiś czas temu. Po szale na tą firmę i ja coś dorwałam. Opakowanie powala, zwłaszcza, że jest też przyjemne w dotyku. Pachnie jak banany, dojrzałe banany, co akurat mi się średnio kojarzy, bo ja tych mocno dojrzałych jeść nie mogę, żołądek po nich mnie tak boli, że już po zapachu wiem, że nie warto nawet się zbliżać. Ale ja to ja, reszta pewnie będzie zachwycona zapachem. Na początku użyłam parę razy i utknął w szufladzie na dłużej. Aż w końcu przyszedł czas porządków, nowych maseczek zatrzęsienie czeka na miejsce w szufladzie, a mi tam zalegają otwarte produkty. Padł ofiarą czystki, zaczęłam używać go regularnie, zgodnie z przeznaczeniem, zamiast kremu na noc, co drugi dzień na zmianę z tonikiem kwasowym z Alpha-H. Przepadałam, to gesty krem, który cudownie się rozprowadza po skórze, dobrze wchłania, ale nie całkowicie, zostawia lekko lepką warstwę, jak cześć maseczek. Mi to nie przeszkadza na noc, zwłaszcza, że nie daje uczucia siedzenia ma skórze. Za to uczucie nawilżenia, ulgi i łagodzenia zaraz po nałożeniu to sama przyjemność. A rano skóra jest cudownie jędrna, gładka, dostała wszystko co jej potrzeba. U mnie to nie jest standard, po przeciętnym kremie lecę umyć twarz, która jest tłusta, mega się świeci i jest podrażniona po nocy, od poduszki. Po tej masce moja skóra była bardzo komfortowa. Wręcz chłodno-aksamitna, mam nadzieję, że ktoś wie o co mi chodzi. Ja tego efektu pożądam, bo zazwyczaj jest, ściągnięcie, podrażnienie, zaczerwienienie z rana. Wadą jest to, że przy takim używaniu wykończyłam ją w mniej niż miesiąc.

Podsumowując: Bezapelacyjnie wygrywa Tony Moly do której niewątpliwie wrócę, bo chcę znowu czuć ten chłodny aksamit na twarzy. Po środku stawki ląduje Ava, na całą twarz nie powala, ale pod oczy, na moje cienie, daje radę, nie jest to efekt powalający, ale przy regularnym stosowaniu małe zmiany widać. Nie wiem czy do niej wrócę, ale póki co zamiennika tak działającego pod oczy poza serum ryżowym z Purles nie mam. No i na końcu stawki ląduje Bandi, który jest strasznym rozczarowaniem, jak maska łagodząca może  podrażniać skórę? 

3 produkty, maska w kremie z firmy Ava, Bandi, Tony Moly. 

Ćwiczę silną wolę, ale w przeciwieństwie do reszty nie deklaruje okresu bez zakupowego. Ja się ograniczam ... oraz intensywnie opróżniam szuflady. 

Ostatni film obejrzany, pewnie nastąpi teraz dłuższa przerwa, to Prometeusz. Jak na horror, akcja, sci-fi dużo się śmiałam, niestety nie koniecznie z zaplanowanych przez scenarzystę gagów. Fajne założenia, dobra obsada, świetnie zrealizowany, ale ... czegoś zabrakło. 

Przyjemnej środy, dziś już z górki do weekendu, choć w piątek standardowo zapraszam na denko 😜


TOP