piątek, 20 stycznia 2017

Zużyte czy nie, pozbywam się #3 2017

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Zapraszam na piątkowe spotkanie z moimi zużyciami. Dziś opisuję kilka pustaków, a jutro będę robiła zdjęcia do kolejnego denka. Regularnie dostaję pytania, jak ja to robię, że tyle zużywam. Nie wiem, zużywam i już, oszczędna nie jestem, cienkich warstw nie nakładam, raczej mam tendencję do rozmachu.



Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Nars - Radiant Creamy Concealer i Audacious Mascara. Obu gagatków opisywałam w 3 produktach, jeden w zestawieniu z korektorami Collection i Maybelline oraz drugi z tuszami Kimuse i Lovely. Nie powaliły mnie, wiem, że są to jedne z bardziej zachwalanych produktów, ale mnie nie powaliły swoim działaniem. Drogie, a w moim odczuciu nie pobiły swoich dużo tańszych kolegów. Cieszę się, że to tylko miniaturki były, a i tak pozbyłam się ich przed końcem opakowania, bo przyjemności z ich używania nie miałam. 

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Maseczki: 
- Dermaglin - Do cery trądzikowej i Regenerująca - nie wiem gdzie ja byłam i co robiłam, że wcześniej ich nie kupiłam, od lat przewijają się w sieci jako dobre, tanie, naturalne i łatwo dostępne, więc czemu? Pewnie w jakimś stopniu przez opakowanie, nie będę ściemniać często kupuję oczami, czyli przyciąga mnie opakowanie, a te mnie zawsze odstraszały, ale ... przełamałam się i są to jedne z fajniejszych maseczek jakie stosowałam, głownie pod względem działania. Jedyne z czego nie jestem zadowolona, to fakt, że w Rossmannie i Hebe nie ma ich pełnej oferty, jak choćby maski do skóry głowy. 
- CosNature - Multi-odżywcza maska do twarzy z rokitnikiem. Mocno się na tą markę nastawiałam, tania, naturalna, mocno wchodząca na rynek, więc i dosyć łatwo dostępna niedługo powinna być, ale póki co miłości z tego nie ma, choć w planach nadal mam zakup 2 produktów. Ta maska to raczej przeciętniak, działa, nawilża i ujędrnia delikatnie, nie robi krzywdy, fajna na wyjazd, dzielona na 2, żeby nic nie marnować, ale ... nie powala, znam lepsze. Dostałam ją w Naturalnie z pudełka.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Lierac - Diopti Fatigue - Energetyzujący żel korygujący oznaki zmęczenia wokół oczu. Bardzo fajny krem pod oczy, nie wiem w sumie, czemu nie załapał się, żeby wcześniej o nim pisać. Stosowałam go głownie na noc pod oczy i spisywał się świetnie, załapał się na koniec jesieni i początek zimy, czyli sezon grzewczy w pełni. Moja skóra po nim nic nie potrzebowała, była miękka, jędrna i gładka, nawilżenie zadowalające, brak przesuszeń czy uczucia ściągnięcia pod okiem, a rożne rzeczy ostatnio pod oczy nakładałam. Jedyne czego tak na dobrą sprawę fanką nie byłam to konsystencja żelowo-silikonowa, nie ma w tym nic strasznego, rozprowadzał się bardzo dobrze i dawał efekt natychmiastowego wygładzenia, to chyba coś do czego nie jestem przyzwyczajona. Czuję się zachęcona na tyle, że może kiedyś do niego wrócę, a i markę chętnie poznam bliżej.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Make Me Bio - Kremowa maska do twarzy. To moje 2 opakowanie i nie ostatnie. Była w ulubieńcach oraz w 3 produktach. Uwielbiam za oczyszczanie, przy braku efektu wyżerania skóry na twarzy. Po zmyciu skóra jest super oczyszczona, jędrna i gładka, co widać i czuć jeszcze podczas zmywania, które jest bardzo łatwe wbrew pozorom. Nakłada się komfortowo, zasycha powoli, więc uczucie mega ściągnięcia towarzyszące wysychającym maskom z glinką jest minimalne. Nie uczula, nie podrażnia. Świetny produkt dla wrażliwca z mieszaną skórą. Życzyłabym sobie tylko większej dostępności i większego opakowania.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Purles - 120 - Eksfoliujący krem wzmacniający. Kocham ten krem, to moje pierwsze w pełni udane podejście do tematu kwasów. To co on robi z moją skórą to istne cuda. Lata chodziłam po dermatologach i nigdy nie dostałam tak działającego kremu. Martwy naskórek znika, przebarwienia świeże likwiduje w 2-3 dni, pozbywa się wszelkich niedoskonałości czy to rosnących czy już wychodowanych w ciągu nocy praktycznie. Po 2 tygodniach stosowania skóra stała się jaśniejsza, idealnie oczyszczona, przebarwienia, łącznie z tymi starymi zminimalizowane, zabrał się nawet za spłycanie blizn i zmarszczek mimicznych. A to wszystko bez uczulenia, przesuszenia, z delikatnym szczupakiem i pieczeniem przez pierwszy tydzień w strefie, gdzie skórę mam najwrażliwszą, które jednak mijało po paru minutach, a po tygodniu zniknęło całkowicie. Przy tym wszystkim skóra rano była jędrna, nawilżona, taka jakiej już nie pamiętam, bo to chyba jeszcze o początki okresu dorastania zahaczam. Idealna opcja dla wrażliwca lub żeby zacząć swoją przygodę z kwasami. Na chwilę obecną mam tonik z Alpha-H, więc na razie odkładam zakup, ale wracam do niego jesienią, żeby dobrze zacząć kolejny sezon z kwasami. Szczerze polecam.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Czy u Was też szklane pilniki idą w ilościach hurtowych? Mam ich masę, ale po który nie sięgnę to uszczelniony czy pęknięty.

Domol - Świecą zapachowa - Wanilia. Kolejne nieszczególnie udane podejście do świeczek, czuć było tylko w pobliżu, ale za to głowa od niej bolała mnie skutecznie za każdym razem. 

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Vianek - Nawilżający tonik-mgiełka do twarzy. Świetny produkt, był w ulubieńcach i 3 produktach. Fajnie odświeża, delikatnie łagodzi, przyjemna drobna mgiełka. Nie uczula, nie podrażnia nawet moich wrażliwych oczu. Nie jest drogi, a całkiem wydajny, z dostępnością też jest coraz lepiej. Pewnie jeszcze kiedyś wrócę, ale teraz chcę sprawdzić moc natury w postaci hydrolatów. 

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Iwostion - Sensatia - Krem nawilżający. Nie trafił nigdzie, bo nie zasługuje na szczególną uwagę. Nie robi nic złego, nie uczula, nie podrażnia, ale ... no właśnie jak na krem nawilżający jest słabiutki, na dzień pod makijaż ok, jeśli podkład nie jest przesadnie matujący, a krem na noc ma moc nadrobienia braków tego gagatka. Szczególnych właściwości łagodzących też nie zauważyłam. Nie kupię ponownie.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Bandi - Fem@le 35+ - Energetyzujący multiaktywny koktajl. Mój KWC, ulubieniec, zużyłam wiele opakowań, wiele razy o nim pisałam, nawet dorobił się osobnego wpisu, co u mnie nie jest standardem. Ostatnio sięgam po niego rzadziej, ale nadal nie zmieniłam o nim zdania, po prostu tyle nowości jest do testowania, ale ciągle do niego wracam. Jak coś się u mnie złego dzieje, z czymś nie mogę sobie poradzić to sięgam po niego. Tyle kremów pod oczy nie dawało rady z przesuszeniami w tej okolicy, już nie miałam pomysłu i co mi pomogło? Oczywiście stary przyjaciel. Muszę przyznać, że dziwię się, że tak mało do w blogosferze, a zasługuje na szczególną uwagę :D

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

La Roche-Posay - Serozinc - Woda termalna. Świetny produkt, wcale się nie dziwie, że zbiera takie dobre recenzje. Opisywałam ją w 3 produktach w zestawieniu z Caudiale i moją ukochaną Uriage. Gdyby nie słaba dostępność tylko w necie i jednak wyższa cena, to mogłabym uznać, że zdetronizowała króla Uriage. Będę do niej co jakiś czas wracać, warta uwagi, zwłaszcza, że pod względem działania jest najlepszą wodą jaką miałam.

TOP