poniedziałek, 27 lutego 2017

Ulubieńcy lutego 2017

Ulubieńcy lutego 2017. 

Paskudny był ten miesiąc, na szczęście już koniec. W końcu ile można chodzić i wszystko jest na nie. Ale po tygodniu wstawania o 5, taaa nawet w wolną sobotę, niedziela przywitała mnie pobudka o 6, ach co za luksus, więcej energii, humor lepszy, sprzątanie łazienki było przyjemnością, a skoro tak, to i kilka perełek z tych czeluści wyrwałam. 



Ulubieńcy lutego 2017. 

Marika z bloga Porcelanowe Włosy - Wcierka przeciw wypadaniu. Wyrób własny Mariki, zrobiony i wysłany, bo taką miała ochotę, a jeszcze dobrany pode mnie. Zawsze podziwiam ludzi, którzy mają zdolności i pasję, u mnie niestety zdolności manualnych brak, więc tym bardziej doceniam to u innych. Czy zapobiegła całkowicie wypadaniu włosów? Nie, ale to też moja zasługa, moje eksperymenty włosowe, mocno nadwyrężyły skórę głowy i włosy. Więc co tu robi? Fajnie tonizuje skórę głowy, nie obciąża włosów, a wręcz przedłuża ich świeżość. Jest to jeden z nielicznych produktów, które stosuję rano, na świeżo umytą głowę, pomaga mi rozczesać włosy, sprawia, że robią wrażenie gęstszych, są bardziej odbite od nasady, a włosy do wieczora wyglądają dobrze. U mnie oklap i przetłuszczanie już w środku dnia jest mocno zauważalne, niestety przetłuszczająca się skóra głowy i cieniutkie włoski tak mają. Niestety już mi się powoli kończy, muszę się uśmiechnąć do Mariki, albo wykorzystać informacje z jej wpisu i stworzyć własna mieszankę.

Ulubieńcy lutego 2017. 

Ulubieńcy lutego 2017. 

Isana - Sól do kąpieli - Mandarynka i maślanka. Uwielbiam ten zapach. Świeży, słodki, intensywny, ale nie duszący, nie przytłaczający, nie boli mnie od niego głowa. Nadużywam jej ostatnio mocno, choć używam też innych wersji zapachowych. Cudownie relaksuje, po długim dniu. Nie wysusza, nie podrażnia, nie robi nic złego, a używa jej cała rodzinka. Choć trochę brakuje mi natłuszczenia, więc często dolewam parę kropli olejku, żeby już nie musieć się balsamować. Ale biorąc pod uwagę łatwą dostępność, Rossmann i niską cenę, 2,99 w cenie regularnej, czyli prawie zawsze kupuję je na promocji, można jej to wybaczyć.

Ulubieńcy lutego 2017. 

Ulubieńcy lutego 2017. 

Balea - Woda w sprayu. Uwielbiam wody termalne, choć przez większość życia, uznawałam, je za zbędny produkt. Niestety moja wrażliwa i często podrażniona skóra uważa ją za coś niezbędnego. Pisałam już o moim absolutnym ulubieńcu z Uriage, zrobiłam małe porównanie w 3 produktach - Caudalie, La Roche-Posay oraz Uriage właśnie. Tą dostałam od Anety W., która nie daje się ciągle namówić na prowadzenie bloga. Jest fantastyczna, póki co nie zauważyłam, żeby drastycznie odbiegała jakościowo od innych produktów tego typu. Świetnie łagodzi podrażnienia, odświeża, sprawdza się przy glinkach ... A cena to 1,45 EUR, niestety kiepsko z dostępnością, choć mignęła mi gdzieś w sieci za 10 zł. Jak będę miała okazję to na bank zaopatrzę się w większą ilość.

Ulubieńcy lutego 2017. 

Ulubieńcy lutego 2017. 

Shamasa - Inteligentny olej Jojoba. Odżywia, zmiękcza i nawilża, dokładnie tak jak pisze producent. Od lat czytam o genialnych właściwościach olei, co jakiś czas się na jakiś skuszę, ale zawsze była to porażka, aż otworzyłam olej z awokado. Chyba odmieniła się moja passa olejowa, a może skóra mi się zmienia? Nie umiem tego jeszcze określić, ale tym cudakiem mogę posmarować twarz i iść spać. Rano skóra jest gładka, jędrna, nawilżona, komfortowa, nie podrażniona, jak po dobrym kremie. Szybko się wchłania. Można nim podbić działanie słabego kremu.  Nie robi nic złego, nie zapycha, nie uczula, nie podrażnia nawet moich wrażliwych oczu, choć i skóra głowy na niego nie protestuje, jak dolewam go do wcierki. Jestem bardzo zadowolona i używam z przyjemnością. Choć przy mega skrzywdzonej innym kosmetykiem skórze, sam nie daje sobie rady. 

Ulubieńcy lutego 2017. 

A na koniec 2 muzyczne umilacze, które wyjątkowo wpadły mi w ucho, ostatnio ... 




Odkryłyście coś ciekawego w tym miesiącu?
Przyjemnego poniedziałku 😘


Poprzedni ulubieńcy:
TOP