piątek, 3 lutego 2017

Zużyte czy nie, pozbywam się #5 2017

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Gdyby mi się chciało, tak jak mi się nie chce ... a jeszcze na urlopie jestem, czy wy też rozpisujecie większość urlopu na załatwianie? Masakra miałam wszystko pozałatwiać na luzie, a wyszło jak zawsze, no przecież skoro już mam wolne to trzeba to wykorzystać. I tak wstaje rano jak do pracy, wracam po całym dniu ganiania, padam na twarz, nie mam czasu na swoją rutynę, a jeszcze nawet mieszkania nie ruszyłam. No a przecież cały tydzień wolny miałam. Za stara na to jestem chyba. Tak, że ten teges, czas wrócić do normy i do rutyny, a skoro tak, jak co piątek zapraszam na zużycia.


Zużyte czy nie, pozbywam się. 

L'oreal - Infallible - podkład. Najgorszy jaki miałam, a miał być ideałem, zresztą i wielu dziewczyn jest. Już się nad nim pastwiłam, więcej nie będę. Anetko pamiętam o Tobie, do kolejnego denka w końcu go wyślę do Ciebie na testy.

Zużyte czy nie, pozbywam się.

Melkior - gąbeczka do makijażu. Mam ją długo, narzekam na nią od dawna, a mimo to ciągle była, co jakiś czas dawałam jej szansę, ale chyba nie umiem z niej wydobyć tego czego oczekuję. Miękka na sucho, twarda na mokro, dziwna dosyć szorstka faktura, jak na taki produkt, pije dużo podkładu. Bardzo nieprzyjemnie cokolwiek się nią nakładało, miałam wrażenie, że wybiję sobie oko, czy będę miała siniaki. Nie dogadaliśmy się, więc mimo, że nie jest w najgorszej kondycji pozbywam się bez żalu.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 
KIMUSE - Original Max Volume Mascara Black Water-proof Curling And Thick Eye Eyelashes Makeup. Kupiona na AliExpress za 1,99 USD. Potrzebuje trochę czasu, żeby rozprowadzić ją tak, żeby efekt był zadowalający, przy 2 pociągnięciach, nakłada mało produktu, ale za to efekt jest bardzo naturalny, a rzęsy ładnie rozdzielone. Oczywiście można nałożyć więcej warstw, dla bardziej zauważalnego efektu. Nic się nie osypuje w ciągu dnia. Trudny do usunięcia dla moich miceli, od których na co dzień nie wymagam usuwania produktów wodoodpornych. Nie uczula, nie podrażnia, nic dziwnego, niespotykanego czy niepokojącego nie robi. Przeciętniak. Tak o nim pisałam w 3 produktach z Lovely i Nars, nic się nie zmieniło, ale pozbywam się, inne tusze mnie ciągną.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 


Vianek - Nawilżający płyn micelarny. Moja przygoda z płynami micelarnym o dobrych składach to tylko Sylveco - świetny i Biolaven - tragedia. Czas na kolejny. Pachnie delikatnie, szybko i przyzwoicie rozpuszcza makijaż, nie podrażnia i nie uczula, również mich wrażliwych oczu. Nie pozostawia tłustego filmu, na początku powodował delikatne ściągnięcie, ale później już tego nie zauważałam. Nie zapycha. Jestem z niego bardzo zadowolona i napewno jeszcze do niego wrócę. Tak o nim pisałam w 3 produktach z Garnier i L'oreal, nadal tak uważam. Kupię ponownie i po wielu świetnych recenzjach, sięgnę po inne produkty z Vianka, choć chyba tym razem serii odżywczej się przyjrzę.


Zużyte czy nie, pozbywam się.

Alterra - Szampon nawilżający. Uwielbiam te szampony od chyba 2 lat już. Właśnie używam ostatniego z serii, jedne z łagodniejszych szamponów jakich używałam, choć teraz już wiem, że są jeszcze łagodniejsze. Tanie, łatwo dostępne, robią co mają robić, czyli dobrze myją skórę głowy i włosy, do tego ładnie, delikatnie pachną, fajnie się pienią, nie robią nic złego. Nie zauważyłam szczególnego nawilżenia, ale ja tego od szamponu nie oczekuję. Teraz próbuję ograniczyć mój zapas, ale napewno jeszcze go kupię.  

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Isana - Żel pod prysznic. Cześć tą markę kocha, cześć nienawidzi, podobno potrafi robić krzywdę. Ja tego nie doświadczyłam, jest od kiedy o tym wiem, jestem czujniejszy. Fajnie myje, dobrze się pieni i rozpuszcza w wannie, nie robi nic złego, nie przesusza nawet skóry dziecka. Mało wydajny, ale tani i łatwo dostępny. Do ich żeli pewnie jeszcze nie raz wrócę.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Fitomed - Koncentrat nawilżający. Miałam okres ochoty na tworzenie własnych toników, szybko mi przeszło, ale skoro użyłam go tylko połowę zgodnie z pierwotnym planem, a czyszcząc szuflady zalegał mi zauważalnie postanowiłam go zużyć na nawilżający tonik oczarowy. Niestety w miedzy czasie odżywka Kallos zrobiła mi masakrę ze skóry głowy, uznałam, że spróbuję się tym tonikiem poratować. Pomogło, ukoilo skórę, potem zaczęłam dodawać inne produkty, jak olejek z czarnuszki czy aloes i formuła ratująca skórę głowy trochę się rozrosła, a wkład procentowy produktu spadł. Nie mniej jednak przyszedł mi z pomocą kiedy byłam zdesperowana. Może znowu do niego wrócę, jeśli najdzie mnie znowu ochota na eksperymenty.

Zużyte czy nie, pozbywam się.

Selfie Project - Matujący puder antybakteryjny. Mój ulubieniec, świetnie się u mnie spisał, wyparł inne droższe pudry, zużyłam go w tempie ekspresowym. Na bank sięgnę po niego ponownie, już mało tego nie zrobiłam, ale mam zapas pudrów, których chcę się w końcu pozbyć. 

Zużyte czy nie, pozbywam się. 
Próbki: 
- Uriage - Xemose - treściwy krem, który jednak nie zrobił na mnie większego wrażenia. 
- Physiogel - Krem łagodzący - uwielbiam go pod oczy, łagodzi i przynosi ulgę, nie podrażnia moich wrażliwych oczu, bardzo dobrze nawilżając okolicę oka, to już któraś moja probka, muszę w końcu sięgnąć po pełnowymiarowe opakowanie. 
- Alpha-H - Essential Hydration Cream - przyjemny kremik z kwasami, nie zrobił mi nic złego, ale też mnie nie powalił na kolana, korci mnie, żeby dać mu jeszcze szansę, ale póki co skłaniam się, żeby sięgnąć ponownie po krem z kwasami od Purles. 

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Maseczki: 
- Tołpa - Odżywcza maska-peeling regenerująca do twarzy. Przyjemnie kremowa, pięknie pachnąca, ostre drobinki podrażniały mi twarz, maska nie przynosiła ukojenia, skóra po niej była gładka, ale od razu potrzebowała, nawilżenia, łagodzenia i odżywienia. 
- Tołpa - Nawilżająca maska rozświetlająca do twarzy. Podrazniała mi skórę na dzień dobry, rozgrzewała ją, dając zwłaszcza na polikach nieprzyjemne ciepło. Skóra po niej miała dziwną fakturę, jakby bardziej chropowata. To duże opakowanie dawałam jej szansę wielokrotnie w rożnych kombinacjach, ale efekt był ten sam. 
- Ziaja - Antyoksydacja - już się nad nią znęcałam w osobnym poście o całej serii. Nie robi nic szczególnie pozytywnego, a do tego irytuje uczuciem siedzenia na skórze.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Revive Beauty - Charcoal & Clay Sponge. Gąbeczki Konjac do oczyszczania twarzy kupione w TK Maxx. Bardzo fajne gąbeczki, dobrze absorbują wodę i stają się super miękkie, więc też delikatne nawet dla wrażliwej skóry twarzy. Świetnie zmywają wszelkie maseczki, nawet te glinkowe, a je same wystarczy dobrze wypłukać. Póki co nic złego z nimi się nie dzieje. Nie widzę miedzy nimi szczególnej różnicy, poza tym, że na czarnej nie widać czy coś się z nią dzieje. Ale wysychają super szybko, mają oddzielny wieszaczek i wymieniam je dosyć często, żeby nic złego się z nimi i moją skórą nie działo. Kolejne już w zapasie. Uwielbiam gąbeczki Konjac, póki co to gadżet do mycia twarzy po który najdłużej i najchętniej sięgam. Co więcej są tak delikatne, że spokojnie mogę nimi myć buzię mojego syna, który przy tym nie protestuje. Polecam.

Zakupy w Auchan, Bentley Organic i Dermaglin. 

Zobaczcie co dorwałam w Auchan na wyprzedaży. To tak odnośnie bardziej łagodnych szamponów, w końcu mam coś z listy 100 szamponow naturalnych u Agnieszki z bloga Kosmetyczny Fronesis. A dodatkowo jeszcze udało mi się dorwać maseczki do skóry głowy z Dermaglin, za którymi przeszłam już parę drogerii mających w swojej ofercie Dermaglin.

Grycan. 

Chwila spokoju podczas latania, moje dzieciątko zajęte lodem, dało matce wypić kawę/deser w umiarkowanym tempie. Taaa to kawa mrożona, latania było sporo, więc gorąca kawa by mnie tylko rozłożyła.

Hybryda z Victoria Vynn. 

1,5h wolne miałam, czas dobrze wykorzystany. Cieszcie się, że nie widziałyście w jakim stanie były, zanim zajęła się nimi profesjonalistka. Miesiąc z głowy, zobaczymy czy hybrydy Victoria Vynn, rzeczywiście są takie dobre.

Zakupy w Rossmannie. 

Aaa no i miałam się pochwalić jak moja wstrzemięźliwość zakupową dla radę w zeszły weekend, kiedy to miałam tylko po piankę z Palmolive skoczyć. Ja ją oceniam całkiem niezłe, co o tym sądzicie? Pianka do rąk, sól do kąpieli i darmowa gazetka 😜


Poprzednie:
2016
TOP