sobota, 18 lutego 2017

Zużyte czy nie, pozbywam się #7 2017

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Często piszę pod denkami, że je uwielbiam i to się nie zmienia. Lubię swoje, bo to oznacza porządek i wyciąganie nowości. Lubię czyjeś, bo to szybka, krótka, a jednocześnie najdokładniejsza recenzja produktu, bo już po jego wykończeniu. Chyba, że produkt wykończył nas i trzeba było się go szybciej pozbyć, ale to tym bardziej przydatna informacja. Tak więc z małym poślizgiem, zapraszam na swoje zużycia. Jak dobrze, że już mamy weekend.


Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Selfie Project - Płyn micelarny. Pisałam już o nim i 2 innych gagatkach z tej firmy, przedziwny produkt. Pachnie świeżo, na szczęście niezbyt nachalnie. Skóra po jego użyciu mrowi, ale delikatnie, przez chwilę, jednak co dziwne to nie jest to samo uczucie co podrażnienie. A skóra po nim nie odczuwa dyskomfortu, choćby ściągnięcia, wręcz czuje się bardzo dobrze. Tak samo zresztą moje wrażliwe oczy, zupełnie nie protestują jak go używam. Mój zwykły, nie wodoodporny, makijaż usuwa bez większych problemów. 


Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Wellness&Beauty - sól do kąpieli. Fajnie pachnie, starcza na jakieś 3 razy, nie robi nic złego, bardzo przyzwoity, a nienachalny umilacz kąpieli. To już kolejne moje opakowanie i raczej nie ostatnie.
Zużyte czy nie, pozbywam się.

Berdis - Prodessional Blemish Balm Cream. Concealer cream  Isolation Block Defect Naked Makeup 20g Blemish Balm   Cosmetics Professional Makeup. Cena 3,29 USD. Kupiony na AliExpress. Trafił do 3 produktów z Bell i L'oreal. Ma spełniać funkcje bazy i podkładu. Mocno kremowy, porządnie napigmentowany, jak dla mnie to dobre średnie krycie. Niestety kolor nawet w ciągu zimy za jasny dla mnie i to dużo. Mąż określił jego efekt jako ziemisty oraz widoczny, choć podobno nie wygląda źle, ale widać, że coś nakładałam. Podkreśla rozszerzone pory, wchodzi w zmarszczki mimiczne, nie roluje się jakoś szczególnie wokół oczu. Z czasem wygląda coraz bardziej nieświeżo, a okolica nosa no cóż ucieka, moje sebum go rozpuszcza, choć im dalej od centrum tym lepiej, nawet bardzo dobrze. Niestety pod oczami nie daje rady, przykrywa, rozjaśnia, ale nie niweluje. Nie uczula, nie podrażnia, nawet moich wrażliwych oczu, nie zapycha, nic złego podczas jego używania nie zauważyłam. Zakładam, że bardziej suche kompletne bladziochy mógłby się z nim polubić. 
Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Kallos - Latte - Maska do włosów z proteinami mlecznymi. Potworny produkt, tak niesamowicie zapchał, podrażnił i uwrażliwił mi skórę głowy, jak żaden inny produkt wcześniej. Nie robił nic dobrego dla włosów. Niestety miałam jeden weekend, którego poranki miałam spokojnie, więc nałożyłam ją 2 razy z rzędu. To co od tego momentu działo się na mojej głowie przez praktycznie cały początek roku, to jakiś obłęd. Już mamy 2 połowę lutego, a moja skóra głowy, dopiero po wielu próbach reanimacji, zaczyna dochodzić do siebie. Miałam wiele tych masek, w większości wypadków praktycznie nic nie robiły dla moich włosów, ale są zachwalane, każdy poleca inną, kupiłam kilka różnych, może trafię na swoją. Nie trafiłam, za to mam bubla wszech czasów. Jeśli masz wrażliwą skórę głowy, szczerze polecam zastanowić się czy warto. Zwłaszcza jeśli tak jak ja masz krótkie włosy, czyli nakładanie od ucha nie wchodzi w grę. 

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

MENGXILAN - Cleanser - Hyaluronic Acid Black Head Remover Facial Cleansing Acne Treatment Deeply Clean Farewell Oil Whitening Moisturizing. Kupiony na AliExpress za 8,50 USD. Bardzo gęsta biało-srebrna pasta, z drobinkami, które czuć tylko na początku, jakby się rozpuszczały, nie ma tu mowy o peelingu. Specyficzny śwież zapach, którego zupełnie nie umiem zaklasyfikować, choć nie mogę też powiedzieć, żeby był nieprzyjemny. Bardzo wydajny, wystarczy niewielka ilość, żeby go dobrze rozprowadzić. Dobrze oczyszcza, uczucie ściągnięcia skóry po myciu jest niewielkie, a skóra gładka i miękka. W sumie nie mogę mu nic konkretnego zarzucić, poza tym, że nie powalił mnie na kolana, a konkurencja jest duża, więc raczej będę sięgać po nowości 😜

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Tony Moly - Banana Sleeping Pack. Kupiłam go w TK Maxx już jakiś czas temu. Wylądowała w 3 produktach z maskami z Avy i Bandi. Opakowanie powala. Pachnie jak banany, dojrzałe banany. Padł ofiarą czystki, zaczęłam używać go regularnie, zgodnie z przeznaczeniem, zamiast kremu na noc, co drugi dzień na zmianę z tonikiem kwasowym z Alpha-H. Przepadałam, to gesty krem, który cudownie się rozprowadza po skórze, dobrze wchłania, ale nie całkowicie, zostawia lekko lepką warstwę, jak cześć maseczek. Za to uczucie nawilżenia, ulgi i łagodzenia zaraz po nałożeniu to sama przyjemność. A rano skóra jest cudownie jędrna, gładka, dostała wszystko co jej potrzeba. Po tej masce moja skóra była bardzo komfortowa. Wręcz chłodno-aksamitna. Ja tego efektu pożądam, bo zazwyczaj jest, ściągnięcie, podrażnienie, zaczerwienienie z rana. Wadą jest to, że przy takim używaniu wykończyłam ją w mniej niż miesiąc. Jeśli szybko nie znajdę zamiennika, kupię ponownie.
Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Fitomed - Hydrolat oczarowy. Fajny jako dodatek domowego toniku, czy wcierki do skóry głowy. Pomaga ogarniać trądzikową skórę, nie wyleczy całkowicie, ale ogranicza to szaleństwo. A skóra po nim jest gładka, rozszerzone pory zmniejszone. Niestety trochę ściąga skórę, więc bez kremu byłoby mało komfortowo. Nie robił nic złego, w to wliczam moje oczy, które starałam się oszczędzać, ale nie zawsze mi to wychodziło. Dla mnie produkt na duży plus.


Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Nacomi - Olejek z czarnuszki. Próbowałam go na twarz, w ramach walki z trądzikiem, niestety poza mało przyjemnym dla mnie zapachem, moje oczy go zupełnie nie tolerują. Mimo, że nie używałam go pod oczy, to niestety jak to olejek, potrafi zawędrować tam, gdzie go nie chcą. Za to wykorzystywałam go namiętnie do wcierania w skórę głowy, często w połączeniu z hydrolatem i sokiem aloesowy, cudowny. Niestety na same włosy, nie działa, o ile jako wcierka wzmacnia je u nasady, o tyle na długości, nie widzę żadnej różnicy.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Maseczki:
- Dermaglin - do twarzy oraz skóry głowy. Lubię i chętnie do nich wracam. Tak po prostu działają. Jędrny minus to szybkie wysychanie. Rozpisywałam się na ich temat więcej przyglądając się 3 typom tych masek.
- Eveline - Intensywnie nawilżający zabieg rozświetlający. Porażka, od nałożenia oczy mi płyną, zarówno przy jednej, jak i drugiej. Producent używa coś, czego moje oczy nie tolerują, bo to kolejny przykład. Nie sięgnę ponownie i raczej będę unikać ich produktów w okolicy twarzy.

Nowości pielęgnacyjne. 

Lubię te sole do kąpieli z Isany, więc jak tylko dziewczyny dały znać, że jest nowa wersja, oczywiście musiałam zajść do Rossmanna.

TOP