poniedziałek, 6 marca 2017

Małe zakupy - Mincer

Małe zakupy w Mincer. 

W sieci to bardzo popularna firma, mam wrażenie, że wyskakuje nawet z lodówki. Im dłużej to trwało, tym mniejszą ochotę na ich produkty miałam, ale ... Aneta W. poleciła mi ich krem na dzień i maskę. Obie mamy skóry wrażliwe, ale ona suchą, a ja mieszaną. Dziś zapraszam na swoje pierwsze wrażenie z tego co udało mi się dorwać.


Małe zakupy w Mincer. 

Przeciwzmarszczkowy krem na dzień i na noc. 602. Pięknie pachnie, cudownie się rozprowadza, szybko wchłania, sama nie wiem czemu takimi podstawami jestem zaskoczona, ale wyjątkowo przypadł mi pod tymi względami do gustu. Producent sugeruje, że gruba warstwa będzie działała, jak maseczka, cudownie prawda? No jednak nie koniecznie, bo krem jest słabiutki, nie robi na mnie większego wrażenia. Jasne dbam o skórę, poza małymi wpadkami, raczej powoli idę do przodu, jeśli chodzi o jej kondycję. Nie zapycha, nie podrażnia, nawet moich wrażliwych oczu, nie robi nic złego, aplikacja jest cudowna, więc o co się czepiam? Chyba o to właśnie, że jest to produkt dla skóry suchej, działający jak maseczka. Ja mam skórę mieszaną, potrzebuję mniej wszystkiego, liczyłam na kopa, a u mnie jego zachowanie oceniałbym na, w najlepszym wypadku średni krem. Nic się podczas jego stosowania u mnie nie zmieniło, co może być plusem, bo nie zrobił mi krzywdy, nie była przesadnie podrażniona po nocy. Ale brakowało mi uczucia nawilżenia, jędrności, takiego zwykłego uczucia użycia dobrego kremu na noc. Rozczarował mnie.

Małe zakupy w Mincer. 

Małe zakupy w Mincer. 

Małe zakupy w Mincer. 

Małe zakupy w Mincer. 

Intensywnie nawilżający krem na dzień. 601. Pięknie pachnie, cudownie się rozprowadza. Czuję, że siedzi mi na twarzy, nie wchłania się całkowicie, jest lekko lepki i tłusty. Szczypie i mrowi na skórze wokół oczu, o dziwo nie pod oczami i oczu też nie podrażnia. Drugi dzień z rzędu coś mi po nim wyskakuje, pojedyncze. A jedyne co zmieniłam to mikrodermabrazja 612 i ten krem. Nie skreślam póki co, bo za krótko używam, ale już mi zaczyna podpadać.

Małe zakupy w Mincer. 

Małe zakupy w Mincer. 

Małe zakupy w Mincer. 

Rozświetlający krem pod oczy. 604. Pięknie pachnie, cudownie się rozprowadza, szybko wchłania. Jest lekko żółty, co mocno rzuca się w oczy na moich cieniach, kolor nie znika i niestety nie poprawia kolorytu skóry. Wręcz wyglądam gorzej, na żółto chora i zmęczoną. Byłam w szoku, że tak źle to wygląda w świetle sztucznym i dziennym. Co prawda taki test bez makijażu zrobiłam w sobotę, czyli plac zabaw i szybkie zakupy. Więcej tego błędu nie powtórzyłam. Teraz stosuję go tylko pod makijaż. Spisuje się świetnie, nie zbiera się, nie roluje, dobrze współgra z tym co na niego nakładam. Nawilżenie jest dobre, jak na krem na dzień, na noc potrzebuję czegoś więcej. Wykończę spokojnie, może zmienię zdanie, ale wątpię.
Pozbyłam się go szybko, przy trochę podrażnionej skórze zaczął nieprzyjemnie piec. A skoro efekty nie powalały, nie czułam potrzeby, żeby się z nim męczyć.

Małe zakupy w Mincer.

Małe zakupy w Mincer. 

Małe zakupy w Mincer. 

Nawilżająca mikrodermabrazja. 612. Fajnie pachnie, przyjemnie kremowa, zupełnie nie czuć drobinek, dopiero jak zaczęłam mocniej pocierać poczułam delikatne ukłucia i jakieś mega malutkie drobinki. Przedziwne uczucie, nie kojarzę nic podobnego, ale nie jest to jakoś szczególnie niekomfortowe. Choć za drugim razem drobinki już były bardziej wyczuwalne. Nierówne rozłożenie, czy może za szybko użyłam jej ponownie? Ciężko powiedzieć. Za to już przed zmyciem czuć super odświeżenie, po zmyciu skóra jest gładka, oczyszczona i bardzo komfortowa, o dziwo ściągnięcie czuć dopiero po jakichś 10 minutach, co dla mnie jest niezwykle. 

Małe zakupy w Mincer. 

Małe zakupy w Mincer. 

 


Godzinka w dużymcentrum handlowym, tylko po to, żeby obskoczyć minimum. Nie było czasu na Hebe. Jak widać, jak się chce, to czas bywa elastyczny.
TOP