niedziela, 5 marca 2017

Michael Crichton - Park Jurajski

Michael Crichton - Park Jurajski. 

Czy jest ktoś kto nie oglądał Parku Jurajskiego? Ja oglądam go od dzieciństwa, a od premiery w 1993 trochę czasu jednak minęło. Jak to możliwe, że przez większość życia uciekała mi informacja, że powstał w oparciu o książkę? Na która swoją drogą przez ponad 30 lat życia nie trafiłam, aż w końcu specjalnie ją zamówiłam. 


Co mnie zaskoczyło?
Grant był czterdziestoletnim brodaczem, wdowcem. Co więcej Alan lubił dzieci. Czy tylko ja miałam zupełnie inne wrażenie?
Tim był 11 letnim chłopcem w okularach. Zafascynowanym dinozaurami. To on postawił system komputerowy parku na nogi, coś tu się nie zgadza?
Lex 7/8 letnia blondyneczka w czapeczce baseballowej. Wyszczekana mała kobietka, która wpędza wszystkich w tarapaty i niemiłosiernie irytuje.
Hammond wcale nie jest miłym dziadkiem z wielką wizją, jest tak paskudnym egzemplarzem, że czuje się żalu, czytając co go spotkało. 

Kilka cytatów, które zwróciły moją uwagę:

"Z punktu widzenia inżynierii genetycznej łatwiej jest wyhodować samicę. Zapewne wiecie państwo, że wszystkie embriony kręgowców - można powiedzieć: z natury - są żeńskie. Każdy z nas na początku był kobietą." Strona 149.

"Nadnaturalnych rozmiarów kości znajdowano, począwszy od lat dwudziestych i trzydziestych dziewiętnastego wieku. Naukowcy czuli się w obowiązku wyjaśnić ich pochodzenie i początkowo sądzili, że to kości jakichś przerośniętych odmian współcześnie żyjących zwierząt. W tamtych czasach zakładano bowiem, iż żaden gatunek nie może wymrzeć, ponieważ zwierzęta stworzył Bóg i nie pozwoli, aby któreś z uczynionych przez Niego stworzeń wyginęły." Strona 162.

"Hammon był taki sam jak wszyscy inni członkowie władz firm, których John poznał. Dyrektorzy zawsze zachowują się tak samo - wszystko jedno, czy chodzi o tych z koncernu Disneya, czy admirałów z marynarki. Żaden z tych ludzi nie rozumie zagadnień technicznych i wszystkim wydaje się, że jeżeli sobie po wrzeszczą, to sprawy potoczą się zgodnie z ich życzeniami." Strona 289.

"Przyglądał się tyranozaurowi, ciekaw, jak pływa. Woda sięgała zwierzęciu do piersi, ale trzymał wielki łeb zaskakująco wysoko. Nagle Alan zorientował się, że tyranozaur wcale nie płynie, tylko idzie po dnie - zanurzał się bowiem stopniowo coraz głębiej, i już po chwili nad wodę wystawały tylko jego oczy i nozdrza. Z tej perspektywy wyglądał jak płynący krokodyl. I płynął jak krokodyl, poruszając wielkim ogonem. ... Ta konstatacja była bardzo niepokojąca - to najpotężniejszy krokodyl świata!" Strona 347.

"Ale obaj są technikami. Brakuje im inteligencji. Są ćwierćinteligentami. Widzą tylko aktualną sytuację. Nie myślą szerzej, i jeszcze nazywają to skupianiem się na swoich zadaniach. Lecz przez to w ogóle nie dostrzegają całości. Konsekwencji własnych działań. Stąd właśnie biorą się takie wysypy - z posługiwania się ćwierćinteligencją. Przecież nie można stworzyć zwierzęcia i nie spodziewać się, że będzie  zachowywało się jak zwierzę, czyli w sposób nieprzewidywalny. Że nagle ucieknie. Oni w ogóle nie zdają sobie sprawy, że tak jest." Strona 370.

"Liczba godzin, które przeciętna kobieta poświęca dziennie na prace domowe, nie zmieniła się od tysiąc dziewięćset trzydziestego roku mimo całego postępu - skonstruowania odkurzaczy, pralek automatycznych, suszarek, zgniatacze śmieci, niegniotacych się tkanin, zorganizowania wywozu śmieci. ... Ludzie, którzy przed trzydziestoma tysiącami lat stworzyli rysunki naskalne w Lascaux, pracowali po dwadzieścia godzin w tygodniu. Tyle wystarczyło, aby mieli co jeść, gdzie się schronić i w co się ubrać. Przez resztę czasu mogli się  bawić, spać czy też robić wszystko inne, na co mieli akurat ochotę. Do tego żyli w praktycznie naturalnym świecie, dysponując czystym powietrzem i wodą, oglądali piękne drzewa i zachody słońca." Strona 372.

Książka jest świetnie napisana, akcji tu nie brakuje. Język naukowy jest przystępny. Jak to typowa książka jest dużo bogatsza niż film, więc nawet dla miłośników ekranizacji, będzie dużo momentów zaskakujących, bohaterowie są bardziej rozbudowani. Każda strona to była dla mnie czysta przyjemność. Mało mam czasu na czytanie i mam wrażenie, że bardzo opornie ostatnimi czasu mi ono idzie. Ale dla niej byłam wstanie wygospodarować go więcej. Jeśli lubicie takie klimaty, to ta książka raczej Was nie zawiedzie. Ja byłam kupiona od początku, kocham ekranizację, no i zaliczam się do dzieci, które pytane o to co chcesz robić w przyszłości zaginały słówkiem paleontolog, taaa.

510 stron
Wydawnictwo Dream Books
Moja ocena 9/10

Michael Crichton - Park Jurajski. 
TOP