piątek, 17 marca 2017

Zużyte czy nie, pozbywam się #11 2017

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Było blisko, żebym nie zrobiła swojego tradycyjnego powitania weekendu denkiem. Opętało mnie ... Lucyfer ... oglądacie? Przepadłam, miałam tylko jeden odcinek zobaczyć, w końcu mieszkanie się samo nie posprząta, a fascynację syna nowym zestawem Lego trzeba dobrze wykorzystać ... Jaki serial Was obecnie przyciąga za mocno?


Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Mincer - Vita C Infusion - Przeciwzmarszczkowy krem na dzień i na noc. 602. Pięknie pachnie, cudownie się rozprowadza, szybko wchłania, jest słabiutki, nie robi na mnie większego wrażenia. Nie zapycha, nie podrażnia, nawet moich wrażliwych oczu, nie robi nic złego, ale w najlepszym wypadku to tylko średni krem. Nic się podczas jego stosowania u mnie nie zmieniło, co może być plusem, bo nie zrobił mi krzywdy. Ale brakowało mi uczucia nawilżenia, jędrności, takiego zwykłego uczucia użycia dobrego kremu na noc. Rozczarował mnie. Pisałam o nim i jego rodzince w Małych zakupach.


Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Delawell - Sweet & Natural - Słodki peeling do ciała - o zapachu trawy cytrynowej i kokosa. Duże, ostre drobinki, w dosyć rzadkim żelu. To naprawdę mocny zdzierak. Praktycznie się nie pieni, zmienia konsystencję na delikatne mleczko. Zapach dość przyjemny, jak dla mnie głownie to trawa cytrynowa. Rozkłada się dosyć nierówno, na początku był bardzo gęsty i miał dużo drobinek, pod koniec opakowania stał się dużo bardziej wodnisty. Cudownie natłuszczona, w dobrym sensie, nie jest lepka, ale czuć przyjemną powłoczkę. Pisałam o nim w 3 produktach z Organique i Victoria's Secret.


Zużyte czy nie, pozbywam się. 

EcoSPA - Hydrolat rumianku rzymskiego. Opis właściwości jest powalający, niestety mimo, że zużyłam w końcu całe opakowanie, nie umiem patrzeć na niego przez pryzmat działania, a jedynie przez zapach. Paskudny zapach, do którego nie byłam wstanie się przyzwyczaić, uprzykrzał mi każde użycie. Najdelikatniejsze skojarzenie to wegeta, o reszcie nawet nie chce mi się myśleć. Dla skóry nie robił nic złego, spisywał się całkiem fajnie, ale po prostu nie ma opcji, żebym do niego wróciła.


Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Shamasa - Inteligentny olej Jojoba. Odżywia, zmiękcza i nawilża, dokładnie tak jak pisze producent. Po nocy skóra jest gładka, jędrna, nawilżona, komfortowa, nie podrażniona, jak po dobrym kremie. Szybko się wchłania. Można nim podbić działanie słabego kremu.  Nie robi nic złego, nie zapycha, nie uczula, nie podrażnia nawet moich wrażliwych oczu, choć i skóra głowy na niego nie protestuje, jak dolewam go do wcierki. Jestem bardzo zadowolona i używam z przyjemnością. Uwielbiam.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

L'oreal - True Match - Vanilla. Niweluje moje zaczerwienienia, ale jednocześnie nie wyglądam na najzdrowszą. Rozprowadza się super, można dojść do średniego krycia. Niestety z moimi cieniami pod oczami sobie nie poradzi, ale tu ciężka artyleria jest potrzebna. Podkreśla moje rozszerzone pory, podkreśla całą fakturę skóry. Po 2-3h zaczynam się świecić, zbiera mi się przy nosie. Nie przesusza, nie podrażnia, nie zapycha, rozświetla i jest bardzo komfortowy dla skóry. Szybko źle wygląda na mojej twarzy. Pisałam o nim w 3 produktach z Bell i Benefit, chwilę później przekazałam dalej, żeby się z nim nie męczyć więcej.


Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Ziaja - Antyoksydacja - Jagody Acai - Żel micelarny z peelingiem do twarzy. Jest dosyć rzadki z drobinkami, dosyć mocno pachnący. Przyjemnie myje, delikatnie peelinguje, drobinki są małe i jest ich mało, więc nawet taki wrażliwiec, jak ja nie ma na co zbytnio narzekać, bo nie robi mi krzywdy. Niestety podczas mycia coś się z niego ulatnia co podrażnia mi oczy, podobnie jest z resztą tej serii, nie myłam nim oczu, rozprowadzam, masuję i już oczy mi łzawią. Niestety to się powtarza za każdym razem, a jestem pewna, że nic do oczu mi się nie dostaje, zwłaszcza, że wystarczy, że zmyję żel i problem znika. Za to mój mąż ze skórą normalną, nie narzekał na niego. Po umyciu skóra jest przyjemnie odświeżona i tylko delikatnie ściągnięta. 

Zużyte czy nie, pozbywam się.

Petal Fresh - Odżywczo-antyseptyczna odżywka do włosów. Kupiłam ją ze względu na 2 słowa, scalp treatment, czyli odżywka, którą mogę nakładać na skórę głowy? I tak też robiłam, najpierw peeling skóry głowy, potem ta odżywka na skórę głowy i inna na włosy. Dawała intensywne uczucie chłodzenia, ale po chwili mijało. Łatwo do zmycia, nie krzywdziła mojej wrażliwej skóry głowy, ale też nie zauważyłam jakichś spektakularnych zmian w kondycji skóry głowy, czy włosów. A co do włosów, to nie robiła dla nich nic, więc po paru użyciach skupiłam się tylko na skórze głowy. Mam co do niej mieszane uczucia. Ale zaopatrzyłam się w kolejną odżywkę z tej firmy, żeby rozwiać swoje wątpliwości, a czy coś to zmieni w mojej pielęgnacji skóry głowy i włosów, czas powie.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Uszczuplam swoje ogromne zapasy pomadek ochronnych, o dziwo chyba powoli szał na nie mi przechodzi. Uwielbiam BeBe od lat, po nie najchętniej sięgam. Nie mam wielkiego problemu z ustami przez większość roku, a one z drobnymi przesuszeniami i dyskomfortem radzą sobie idealnie, nie robiąc mi krzywdy. Ale nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdzała też konkurencji, niestety Baby Lips zupełnie nie przypadła mi do gustu, ani mentolowym chłodem, ani różowym kolorem, który lubi mi się przemieszczać poza usta.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Isana - Sól do kąpieli. Uwielbiam. Cudownie relaksuje, po długim dniu. Nie wysusza, nie podrażnia, nie robi nic złego, a używa jej cała rodzinka. Choć trochę brakuje mi natłuszczenia, więc często dolewam parę kropli olejku, żeby już nie musieć się balsamować. Ale biorąc pod uwagę łatwą dostępność, Rossmann i niską cenę, 2,99 w cenie regularnej, czyli prawie zawsze kupuję je na promocji, można jej to wybaczyć.


Poprzednie:
TOP