poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Indigo

Produkty do ciała Indigo.

Relacja z zeszłotygodniowego spotkania już nabiera kształtów, a to przypomniało mi grudniowe, moje pierwsze spotkania blogerek w Sopocie. Miałam masę czasu, żeby przetestować prezenty, ale jakoś nie miałam weny, żeby je wszystkie opisać. Czemu dopiero dziś nadrabiam zaległości z produktami Indigo?


Nie zachwycają mnie, co prawda opakowania są fajne, kartonik z próbkami balsamów i kremów do rąk w różnych wersjach zapachowych to dla mnie strzał w 10. Lekka konsystencja, łatwo się rozprowadzają, szybko wchłaniają, nie zostawiają tłustej powłoki, to co zostaje nie jest przesadnie lepkie, ale ... dla mnie pachną zbyt intensywnie, w sumie to chyba nie miałam aż tak mocno pachnących produktów do ciała. Dla mnie to duży minus, o ile po wyjściu z salonu jeszcze może być, bo wywietrzeje zanim dotrę do domu, ale w domu zapach jest dla mnie zbyt nachalny. Czy tylko mi te zapachy przeszkadzają?

Produkty do ciała Indigo.

Jednak, żeby nie było tak ponuro, serum z olejkiem z jojoba, jest cudowne. Już samo opakowanie daje mu plusa, jestem sroką. Choć nazwa produktu mogłaby też wylądować na pisaku, a nie tylko na kartoniku, którego zawsze pozbywam się momentalnie. Nie używam olejków do skórek i paznokci, bo nie lubię ich opakowań, tu jest pisak z pędzelkiem, więc nie muszę brudzić całych dłoni podczas aplikacji, co oznacza, że mogę go używać, choćby podczas pracy przy kompie. Zapach jest praktycznie niewyczuwalny. Szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej, lepkiej warstwy. Skórki są natłuszczone, nawilżone, nie przesuszone, czego chcieć więcej. 

Serum z olejkiem z jojoba z Indigo.

Inne wpisy związane ze spotkaniem:


Molo w Gdyni Orłowie.

Jak Wam minął weekend? U nas spacerowo, tu piękne Orłowo.

Diane Wei Liang, Oko jadeitu.

Dziękuję Aniu, że o mnie pomyślałaś.

Filmy ostatnio obejrzane: 
- La La Land - 10/10 - cudowny, rozumiem czemu zebrał tyle nagród. Prawie idealny pod względem muzyki, tańca, obrazów i aktorów. Wow, wow, wow czemu dopiero teraz go obejrzałam. Ścieżka dźwiękowa, chodziła za mną przez cały tydzień.
- Vaiana: Skarb oceanu - 8/10 - uwielbiam takie bajki, chyba mimo wieku to się nie zmieni, fajna muzyka, widoki, grafika. Przesłanie mogę wszystko w każdej formie jest mi potrzebne. Szkoda, że te dobre wartości wygrywają tylko w bajkach. 
- Trolle - 7/10 - kolejna propozycja rodzinna, z dobrą muzyką, z fajnym przekazem. Byłam przekonana, że to będzie bubel, ale to całkiem przyjemnie spędzone niedzielne godziny około południowe.
- Wilk w owczej skórze - 6/10 - rosyjska bajka zupełnie nie taka jak kojarzę ich animacje, nie odbiega jakością od najnowszych amerykańskich produkcji. Sama historia była przyjemna, ale nie porwała mnie, tak jak wcześniejsze pozycje.
- Zrywa się wiatr - 8/10 - anime. Pięknie, romantycznie przedstawiona historia życia japońskiego konstruktora myśliwców z okresu II wojny światowej.
- Ukryte działania - 8/10 - Octavia Spencer, gra jedną z 3 Afroamerykanek pracujących dla NASA tuż przed lotem na księżyc. Zbyt ładnie, bajkowo, ułagodzone, ale fajna historia, dobrze zagrane, po prostu przyjemnie też o temacie równouprawnienia.

Widziałyście ostatnio coś ciekawego?
TOP