środa, 26 kwietnia 2017

Ulubieńcy kwietnia 2017

Ulubieńcy kwietnia 2017.

Uwielbiam wpisy z ulubieńcami, choć może nie koniecznie ufam tym, którzy mają ich więcej niż kilka w danym miesiącu. W końcu kto ma tyle szczęścia, żeby wszystko czego dotknie było godne polecenia? 


Ulubieńcy kwietnia 2017.

Natura Siberica - Gentle face peeling. Kupiłam go późną jesienią w apteczce DOZ w zestawie. Do tej pory raczej czytałam dobrze o ich produktach, ale sama jakoś nie mogłam się zmotywować do zakupu on-line, a stacjonarnie nie miałam do nich dostępu. Przy pierwszych paru użyciach uznałam, że ktoś miał fantazję nazywając go łagodnym. Ale potem postawiłam go pod prysznicem, skończył mi się żel do mycia twarzy, więc go użyłam i od tego czasu robiłam to już regularnie. Rano nie mam czasu, nie jestem taka dokładna, okazało się jednak, że nie jest taki mocny. Skóra po ciężkiej nocnej pielęgnacji była porządnie oczyszczona, a nie przesadnie rozdrażniona, większość żeli zwłaszcza dogłębnie oczyszczających to katorga dla mojej skóry. Co prawda obecnie tonik to już moja norma, ale po wyjściu spod prysznica byłam wstanie funkcjonować bez niego, bez wielkiego uszczerbku dla mojego komfortu. Zapach nie zwracał na siebie mojej uwagi. Konsystencja była zbita, niewiele potrzebowałam, więc jest bardzo wydajny, co potrafi być moją zmorą.

Ulubieńcy kwietnia 2017.

Ulubieńcy kwietnia 2017.

Nacomi - Krem arganowy pod oczy. Sporo dobrych opinii o nim widziałam, ale ten olejek arganowy mnie nie powala. Byłam w Hebe i miałam czas na grzebanie, aż niemożliwe. Jedynym kremem pod oczy i jednym z niewielu kosmetyków, które kupiłam był właśnie ten krem. Szybko się za niego zabrałam, mimo, że zapas w szufladzie wymaga pierwszeństwa. Bardzo treściwy krem, który nie szkodzi moim oczom. Nawet po nałożeniu grubej warstwy, moje oczy ni protestowały. Od pierwszego użycia przypadł mi do gustu, ale coś mnie powstrzymywało przed pochwalenie się nim. Czemu? Przecież bardzo się z nim polubiłam, a to nie częste. Nie daje efektu wow, chyba na to liczyłam. Mam wrażenie, że z jakiegoś powodu szukam przy nim dziury w całym. Zaraz po nałożeniu skóra pod nim jest komfortowa, odczuwalnie nawilżona i zregenerowana po trudach dnia i moim znęcaniu się nad tą okolicą podczas makijażu i demakijażu. Po nocy skóra zawsze była w dobrej kondycji, nadrabiała za słabiutki krem na dzień. Póki go używałam nic więcej nie potrzebowałam, nie wymagała płatków pod oczy czy serum. Przy małej ilości na dzień, pod makijaż też dawał radę. Za to zupełnie nie mogę się podpisać pod redukcją zmarszczek i cieni, taka moja uroda, że je mam i to bardzo widoczne. Ale skóra rzeczywiście była w dobrej formie, więc pozornie można by tak to określić, no i chyba nie liczę w spełnienie tych obietnic. Dla mnie to po prostu bardzo dobry, nie drogi krem na noc, do którego będę wracać. A to już o nim dobrze świadczy, przerabiam wiele kremów pod oczy i niewiele z nich kupuję ponownie. Dla mnie jest lepszy od osławionego Kiehl'sa z awokado. 

Ulubieńcy kwietnia 2017.

Ulubieńcy kwietnia 2017.

Ulubieńcy kwietnia 2017.

Oillan - Intima - Comfort - Hipoalergiczny płyn do higieny intymnej. Dostałam go na pierwszym spotkaniu blogerek w którym uczestniczyłam. Trochę musiał poczekać, ale zagościł u mnie jakoś w na początku roku, okazał się ekstremalnie wydajny. Zapach zupełnie nie zwracał na siebie mojej uwagi. Dosyć gęsty, przezroczysty żel. Nie uczulił, nie podrażnił, nic złego mi się nie działo podczas jego używania, komfort świeżości i czystości na zadowalającym poziomie. Po moich przygodach podczas eksperymentowania z tą grupą produktów, miałam kilka mało przyjemnych wpadek, ale ten gagatek zdecydowanie zasługuje na to, żeby zagościć u mnie na dłużej. 

Ulubieńcy kwietnia 2017.

Ulubieńcy w całości pielęgnacyjni, z czego się ogromnie cieszę. Miałyście coś z tej trójeczka? Co to było i jak się sprawdziło? Coś w ostatnim czasie szczególnie skradło Wasze serce, co możecie mi polecić? 

Poprzedni ulubieńcy:
TOP