niedziela, 2 kwietnia 2017

Zużyte czy nie, pozbywam się #13 2017

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Miał być klasyczny piątek, nie wyrobiłam się, miała być sobota, też nie wyszło. Dużo obowiązków, urodziny mamy, w końcu piękna pogoda w Gdyni ... ale jestem i to godziny przed spotkaniem blogerek w Gdyni właśnie. Jak Wam weekend mija?


Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Real Techniques - Gąbeczka do makijażu. Uwielbiam je, jak dla mnie spokojnie może być brany jako dobry, tańszy zamiennik Beauty Blendera. To już kolejna, jedyną jej wadą jest to, że zużywa się szybciej. Poza tym nie mogę jej nic zarzucić, a ścięty dziurek to dla mnie duża zaleta. Kupię ponownie. 

Zużyte czy nie, pozbywam się.

Charlotte Tilbury - Charlotte's magic cream. Po nałożeniu twarz mnie piekła i mrowiska, ale szybko przeszło. Niestety po zmyciu twarzy, po chwili wyskoczyło mi mega podrażnienie na kości jarzmowej. Nie podrażnił mi oczu, tylko na granicy oczodołu miałam podrażnienie, mocne, ale wszędzie indziej skóra nie protestowała. Krem jest wydajny, cieniutka warstwa wystarczyła. Jeszcze na 2 raz mi zostało, co u mnie nie jest normalne, bo próbki zużywam na raz, ale już go nie dotknęłam. Wszystko mi się wchłonęło, skóra nie była tłusta, efekt nie powalił, przeciętny krem, gdyby nie to uczulenie. Skóra dochodziła do siebie przez 2 tygodnie, niezależnie od moich starań. 70 GBP za 50 ml. 

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Benefit - Hello flawless - I love me - Ivory - Custom powder cover-up - Powder foundation. 34 USD. Mocny pigment, nieważne na słaby podkład czy bez był mocno widoczny, mimo, że kolor był ładny jasny. Niestety niezależnie od pędzla i gąbeczki, ilości czy też miejsca aplikacji, wszędzie wyglądał źle. Robił maskę. Nie pamietam, żebym miała gorszy podkład/puder. Miałam go długi czas, ale po każdym użyciu odkładałam go na rzecz wszystkiego innego. Źle wyglądał już podczas nakładania, niestety z czasem wcale nie było lepiej, efekt maski tylko przechodził w zwarzoną maskę. Dobrze, że to tylko miniatura. Niestety jednocześnie 4 ich produkt, który zupełnie mi się nie sprawdził: tusz, podkład, baza.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Astor - Lipcolor butter - 011 Feeling feline. Uwielbiam takie formy, delikatny kolor i pielęgnacja. Niestety mimo subtelnego koloru, nie trafiłam w swoje tony i mimo, że pierwotnie byłam z niego zadowolona to jednak trochę mi się gryzie z typowymi dla mnie kolorami. Robię porządki, więc wypada z obiegu, ale korci mnie inny odcień.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Isana - Sól do kąpieli. Lubię, kupuję, zużywam, kupuję ponownie. Zużyłam ich ogromne ilości, póki co nic się w tym temacie raczej nie zmieni, zwłaszcza, że znowu dokupiłam.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Carex - Mydło antybakteryjne. Poza intensywnym, sztucznym truskawkowym zapachem nie wyróżnia się niczym. Nie szczególnie wydajne. Kiepsko domywa gąbeczki do makijażu. Nie kupię ponownie.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

NYX - Nude on nude - Natural look kit. Paletka jest uroczo malutka, myślałam, że właśnie będzie zaletą. Błyszczyk twardy, nijaki, ani to nawilżenie, ani błysk, ani kolor, nakładałam go palcem i pędzelkiem, czego praktycznie nigdy nie robię. Efekt taki sam, nie warto wyciągać dolnej szufladki. Co do cieni. Jasny praktycznie nie daje koloru. Większość cieni jest z brokatem. Co już samo w sobie sprawia, że po nią nie sięgałam, bo nie daje rady samodzielnie. A ja głownie robię makijaż na dzień, a wtedy błysk owszem, ale nie koniecznie ze sporymi drobinkami i tylko przy przewadze matów. O ile jasne są słabo napigmentowane, o tyle ciemne robią dużo lepsze wrażenie. Niestety zanikają w ciagu dnia, migrują i a to co zostaje ma taki dziwny szarawy, brudny odcień. Już nie pamiętam, kiedy cienie się tak dziwnie zachowywały. Od pierwszego użycia robiły nieszczególne wrażenie, przekazuję dalej, może ktoś inny zapała do nich większą miłością niż ja. A ja zostaje przy karmelowej czekoladzie z Makeup Revolution.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Beauty Oil - Regenerująco-odżywczy krem na noc. Bardzo przyjemnie gęsta konsystencja, wchłania się znośnie, niestety czuję, że siedzi mi na twarzy. Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha, nie robi nic złego nawet jak nałożę pod oczy, czy na twarz dla syna. Tak więc całkiem przyzwoity krem, ale ... czegoś mi brakuję, jako produkt na noc, oczekuję większego kopa, jest poprawny, ale czułam potrzebę, żeby po toniku coś jeszcze na skórę nałożyć przed nim. Na dzień wystarczy mi przeciętniak, ale na noc musi mi uzupełnić wszelkie braki. Ten dostałam w ramach subskrypcji Naturalnie z pudełka. Raczej nie skuszę się na niego.

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Eveline - Multi-cleanser +krem do twarzy pod prysznic. Dostałam go na spotkaniu blogerek w Sopocie i był jednym z pierwszych produktów jakie zaczęłam używać. Wydajny, nie zapycha, nie podrażnia, nie robi nic złego. Ma drobinki peelingujące więc spodziewałam się podrażnienia, ale nie, jest nawet ułagodzona, oczywiście nie na tyle, żebym go po umyciu nim twarzy mogła go zostawić bez kolejnych kroków, ale mój mąż z cerą normalną już tak. Właśnie, ten produkt spodobał się dla mojego męża, on nie stosuje rozbudowanej, krem tylko na mega słońcu lub mrozie akceptuje. Tym był zaskoczony, skóra po peelingu była gładka i nawilżona, od pierwszego użycia zaopatrzyłam go w porządny zapas podobnych produktów, po które sięga chętnie. Mi przeszkadza głównie zapach i przez niego, raczej się nie spotkamy ponownie, ale poza tym to świetna opcja podczas pod poranny prysznic, dobrze oczyszcza, delikatnie peelinguje, nie podrażnia mojej wrażliwej skóry, całkiem fajny produkt. 

Zużyte czy nie, pozbywam się. 

Franck Provost - Keratine miracle. Mam ten produkt od dnia kiedy pojawił się w Rossmannie, więc już trochę czasu minęło. Dawałam mu szansę wiele razy, w różnych kombinacjach i różnej kondycji włosa. Ale nie widzę u siebie żadnych efektów, w sumie to mogłabym nic nie nakładać. Nie stosowałam na całą głowę, po moich przejściach z odżywkami w ostatnim czasie, staram się tego unikać, choć przy krótkich włosach to trudna sprawa. Zniechęcił mnie wystarczająco, żeby mnie reszta ich produktów nie korciła. Nie kupię ponownie.

TOP